| $ | USD | 3,4589 | |
| € | EUR | 4,3510 | |
| Fr | CHF | 3,6206 | |
| £ | GBP | 5,4178 |
Joanna Kociszewska
Zaprosić może rówieśnik. Zaprosić może katecheta, nauczyciel. Ważne, żeby to było zaproszenie, nie skierowanie.
Ważne jest tworzenie wspólnot, czyli grup ludzi, którzy więziami między sobą mogliby pokazywać, że miłość jest w ogóle możliwa. […] Chodzi o przestrzeń wzajemnego szacunku i wsparcia – również pogłębiania wiary. Z jednej strony zatem ważny jest osobisty przykład tych, którzy wierzą i potrafią ukazywać swoją relację z Bogiem, z drugiej – dają możliwość wejścia w braterski krąg ludzi. To propozycja duszpasterska o. Pawła Kozackiego, dominikanina, postawiona na marginesie obszernego wywiadu o sytuacji Kościoła w Polsce i zamieszczonego w dzisiejszym Tygodniku Powszechnym. Bardzo ważna propozycja, którą trzeba wydobyć.
Zatem: ważne jest tworzenie wspólnot. Ale, co warto zauważyć, wspólnota jest grupą ludzi których łączą więzi miłości – sympatii, szacunku i wzajemnego wsparcia. Wspólnota jest grupą ludzi żyjących wiarą, grupą zakorzenioną w Bogu, ale jej istotnym elementem jest wymiar poziomy – międzyludzki. Inaczej nie mówimy o wspólnocie, a o grupie do zadań liturgicznych czy formacyjnych.
Pojawia się jednak drugi problem: jak zachęcić ludzi, zwłaszcza młodych, do uczestnictwa w grupie czy duszpasterstwie? Wspólnota realna zawsze będzie bardziej wymagająca niż internetowa. Budzi też dużo więcej obaw. Zwłaszcza w świecie, w którym coraz bardziej zanikają możliwości swobodnego kontaktu z rówieśnikami. Coraz częściej przestaje istnieć instytucja kolegów z podwórka czy sąsiadów, a zaplanowane zajęcia pozaszkolne nie stwarzają okazji do sprawdzania się w relacjach.
Wydaje mi się, że kluczem jest tutaj zaproszenie. Zaprosić może rówieśnik. Zaprosić może katecheta, nauczyciel. Ważne, żeby to było zaproszenie, nie skierowanie. Przyjdź do nas, nie pójdź do nich. Tym, co pociąga, jest więź z zapraszającym. Może początkowa, może niepewna, ale zachęcająca. Dużo słabiej pociąga obca i bliżej nieznana grupa, zwłaszcza jeśli już funkcjonuje jakiś czas.
Zaproszenie oznacza zaangażowanie. Nie da się kogoś zaprosić i zostawić. Zaproszenie jest zapowiedzią pogłębienia więzi. Jest przyzwoleniem na to, by pozwolić się poznać również na innym poziomie znajomości. Coraz bardziej wydaje mi się, że jednym z kluczowych problemów grup jest brak otwartości na drugiego człowieka, zamknięcie w już istniejących grupach i grupkach. Nowy zawsze jest kłopotem i może oznaczać zmiany.
Duszpasterstwo wymaga wspólnot – mówi o. Kozacki. Powiedziałabym raczej, że duszpasterstwo wymaga człowieka. Zwykłego, zupełnie nie-świętego, ale autentycznego i otwartego na drugiego. Człowieka, który odważy się powiedzieć: przyjdź do nas.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Przeczytaj komentarze | 4 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
Ale można postawić od razu pytanie, dlaczego przez 2 dekady wolnej Polski i katechezy w szkołach, tego nie uczyniono ? Odpowiedź podaje także o. Paweł, który mówi, że zabrakło jasnego programu duszpasterskiego, umiejętności dotarcia do ludzi i doprowadzenia ich do Jezusa. Wysiłek katechetyczny okazał się ślepą uliczką, a katecheza szkolna nie prowadzi ludzi do Boga. A fakt, że Kościół nie przekazuje wiary dalej, jest zawsze jego klęską - powiada o. Paweł. I ma rację w 100 %. Podstawowy błąd Kościoła - o czym już pisałem w innym miejscu - polega na tym, że bardzo słabo angażuje laikat, ludzi świeckich w realizację pomysłu duszpasterskiego. Jest to też wina programu, ale przede wszystkim braku odpowiedniego języka, by docierać do ludzi. Podzielam pogląd o. Pawła, że dziś oddziaływanie Kościoła jest w zasadzie jednostronne - od księży do świeckich. I na tym sie kończy. A zatem nawet znakomity program, który przecież nakreślił na zakończenie Jubileuszowego Roku 2000 Jan Paweł II pozostaje martwy, jeżeli nie wprowadza się go w życie. Np. pokazanie ludziom modlitwy, w taki sposób, żeby chcieli się modlić, a nie tylko o modlitwie mówić. Siłą chrześijaństwa jest przesłanie nadziei, czyli Dobrej Nowiny. Głoszenie jej jest właśnie ewangelizacją, czyli pokazywaniem, na czym polega życie Słowem Bożym. Ale czy taką ewangelizację prowadzi np. Naczelny Redaktor Gościa Niedzielnego ks. Marek Gancarczyk, który co drugi swój wstęp w tygodniku poświęca polityce, nakręcając już i tak ogromne emocje. Rację ma o. Paweł, że skala wzajemnej wrogości jest dziś większa niż w czasach stanu wojennego. Ale jeżeli Naczelny Redaktor katolickiego tygodnika, w okresie trudnym dla Kościoła w Polsce, zamiast podjąć na łamach trud ewangelizacji pisze, różne polityczne teksty i ujawnia przy tym swoje emocje i poglądy zwalczające innych - a takich kapłanów, hierarchów i katolickich publicystów nie brakuje - to teza, że w polskim Kościele nie jest dobrze i nie jest ewangelicznie, jest w części uprawniona. Jeżeli poświęca się dużo czasu takim działaniom, musi zabraknąć go na ewangelizację ludzkich serc i tworzenie duszpasterskich wspólnot. W tym widzę największe zagrożenie, i tu Kościół ma najwięcej do nadrobienia. Wierzę głęboko, że tak się stanie. Ojciec Paweł na koniec wywiadu stwierdza, że ktoś powiedział, że Pan Jezus błogosławił dzieci, a nauczał dorosłych. Kościół polski robi odwrotnie.
wszystkie komentarze >