wiara.pl

info

Oczyśćmy kościoły z muzycznego kiczu

dodane 2011-05-27 20:32

RADIO WATYKAŃSKIE |

„Ten, kto wprowadził do kościołów gitary i popularne piosenki, chciał zapewne tanim kosztem zyskać sobie młodych. Było to jednak prostackie i w efekcie obraża inteligencję wiernych” - twierdzi dyrygent La Scali Riccardo Muti

Oczyśćmy kościoły z muzycznego kiczu   Józef Wolny/Agencja GN

„Ten, kto wprowadził do kościołów gitary i popularne piosenki, chciał zapewne tanim kosztem zyskać sobie młodych. Było to jednak prostackie i w efekcie obraża inteligencję wiernych”. Te twarde słowa pod adresem współczesnej muzyki liturgicznej padły z ust jednego z największych autorytetów muzycznych we Włoszech. Riccardo Muti to wybitny dyrygent, były dyrektor La Scali. Dziś kieruje orkiestrą symfoniczną w Chicago. Do zabrania głosu w sprawie postępującej „dekadencji liturgicznej” skłoniła go niedawna wizyta we Włoszech i niedzielna Eucharystia. Swoimi wrażeniami podzielił się w Trieście, gdzie przyznano mu honorowe obywatelstwo miasta.

„Muzyka zawdzięcza bardzo dużo Kościołowi – mówił Muti. – Nie myślę tu jedynie o chorale gregoriańskim, który jest wspaniały. To pozytywne oddziaływanie trwa do naszych czasów. Ale naprawdę nie potrafię zrozumieć, co robią te gitarowe piosenki w naszych kościołach. Ta muzyka przecież nas obraża, a tekstów lepiej nie komentować...” – żalił się włoski dyrygent. Zauważył on jednocześnie, że większość włoskich kościołów posiada bardzo dobre organy, które najczęściej milczą.

Riccardo Muti zaapelował zarazem, by Kościół nie przekreślał współczesnego człowieka i nie uważał go z góry za muzycznego analfabetę. „Jestem pewien, że gdyby w naszych kościołach mogło zabrzmieć na przykład Ave Verum Mozarta, to nawet ludzie najprostsi, którym obca jest muzyka, poczują się duchowo pobudzeni tym utworem. Niestety, nie da się tego powiedzieć o gitarowych piosenkach” – zaznaczył Muti.

Włoski dyrygent zastrzegł, że czym innym jest negro spirituals. Muzyka ta ma własną tradycję i bywa wykonywana na wysokim poziomie. Nie należy ona jednak do naszej kultury. My mamy inną kulturę, której nie doceniamy i której zbyt łatwo się wyzbywamy – podkreślił Riccardo Muti.

Warto dodać, że Muti nie po raz pierwszy w ten sposób wyraża się o współczesnej muzyce sakralnej. W ubiegłym roku poproszono go, by napisał wstęp do antologii tekstów Josepha Ratizngera i Benedykta XVI na temat sztuki i muzyki sakralnej. Włoski dyrygent wyraził wówczas wdzięczność Papieżowi za zwracanie uwagi na niski poziom pieśni śpiewanych we włoskich kościołach. Wynika to ze słabej edukacji muzycznej w szkołach oraz z nikłego zainteresowania muzyką u proboszczów, a może i biskupów – napisał były dyrektor La Scali we wstępie do papieskiej antologii „Lodate Dio con arte”.

«« | « | 1 | » | »»

Wykop

TAGI | MUZYKA KOŚCIELNA, MUZYKA LITURGICZNA

Przeczytaj komentarze | 15 | Dodaj swój komentarz »

Śledzenie dyskusji...

Najwyżej oceniane:

Ocena: 10 Głosów: 16 Tephilin 2011-05-29 13:02
Pan Riccardo Muti ma 70 lat i już nie pamięta jak to było, kiedy miał tych lat kilkanaście. Młodzi ludzie też mają prawo uczestniczyć w życiu Kościoła, także na swój sposób wychwalając Boga, a nie tylko tak, jak się najstarszemu pokoleniu podoba. Nikt panu Muti nie każe chodzić na Eucharystie dla młodzieży i słuchać gitarowego brząkania (i może nawet lepiej by było, żeby się tam nie pojawiał, bo się może jeszcze zgorszy). Zresztą mógłby się zdziwić, bo niejednokrotnie tacy grajkowie lepiej sobie radzą z muzyczną stroną liturgii niż niejeden organista. Poza tym martwi mnie jeszcze jedna rzecz: takie myślenie wykształconego człowieka, jakim niewątpliwie jest pan dyrygent, chyba niezbyt dobrze świadczy o jego otwartości umysłu. Kościół katolicki to nie tylko Watykan, Włochy, Europa. To także ludzie żyjący w innych zakątkach świata, mający swoją kulturę i mentalność. Nie zmusimy np. ludów afrykańskich do śpiewania chorału gregoriańskiego... A gdybyśmy próbowali, to świadczyłoby tylko o naszej głupocie i ograniczoności. Muzyka, a nawet kształt i forma liturgii, to nie wszystko czym jest katolicyzm. Nasza religia to coś o wiele głębszego, to udział w tajemnicy Trójjedynego Boga, który dla naszego zbawienia stał się człowiekiem, umarł za nas i zmartwychwstał dla nas. Zbyt często zbyt płytko pojmujemy czym jest Kościół. To chyba jeden z grzechów głównych współczesnego katolicyzmu. Tym bardziej, że Sobór Watykański II tak mądrze nas do tajemnicy Kościoła przybliżył. Tylko kto by tam czytywał nauczanie soborowe... Pan Muti chyba nie czytał.
Ocena: 8 Głosów: 16 lukas 2011-05-28 14:21
Niezalogowany użytkownik Ludzie co za łoś z niego... jakoś u nas na parafii jak gra schola to nie tylko przyciąga młodzież ale wszystkich i kazdy tylko twierdzi że pomaga się modlić przez piękne i modlitewne wykonanie pieśni na gitarach czy coś... więc nie zgadzam się ani trochę z tym panem żeby oczyszczać kościół z tego... prędzej oczyściłbym kościół z beznadzijenych organistów i ogranistek którzy odstraszają ludzi od kościoła albo swoim zawodzeniem albo innymi elementami które tylko utrudniają się modlić podczas Mszy Św. ;) pozdrawiam
Ocena: 5 Głosów: 21 Jerzyk 2011-05-28 09:44
Z muzyką jest jak z językami. Jedną rozumiemy, innych nie.
Wiatr gra na szczytach gór, w drzewach, na morzu, na "wantach żaglowców" ale i na zwykłych współczesnych okrętach także. Inaczej latem, inaczej w zimie. Pięknie śpiewa słowik,ale i nasz wróbel wspaniale ćwierka. Wszystkie odgłosy otaczającej nas przyrody, tworzą jej muzykę.
- Czy możemy powiedzieć, że wiatr, ptak, albo świerszczyk w mieście nie powinien grać, bo może tylko w przyrodzie?
Muzyka w Kościele to modlitwa. Jest podwójną modlitwą, bo prócz muzyki są także słowa.
- Czy zwyczajny człowiek nie powinien śpiewać (modlić się)bo ma słaby głos?
- Czy rytmiczne powtarzanie psalmów, to nie wspaniała muzyka?
- Czy odmawiać różaniec mogą tylko ludzie którzy wspaniale opanowali dykcję?
Bo to też swego rodzaju muzyka powtarzana jak refren.
- Czy babci, która "niemiłosiernie" fałszuje nie wolno śpiewać w Kościele?
- Czy tym, czym na co dzień żyjemy, nie możemy modlić się w kościele?
- Czy muzyką, którą lubimy nie możemy uwielbiać Boga?
Wypowiedź pana Riccardo Muti bardzo przypomina mi modlitwę Faryzeusza i celnika z ewangelii Mateusza 18,9-14. Faryzeuszowi wydaje się, że jego modlitwa jest najlepsza na świecie, gardząc innym, jednak to celnik został wysłuchany.
Muzyka w Kościele jest modlitwą.
- Która jest lepsza?
Wydaje mi się, że pan Riccardo Muti okazuje swoje upośledzenie wyrażając się tak krytycznie o modlitwie innych, której zupełnie nie rozumie.
Ocena: 3 Głosów: 3 KaeL 2011-06-02 13:44
Niezalogowany użytkownik Ale przeciez zadne apele najlepszego muzyka nie spowoduja, ze dobrzy organisci i inni muzycy rzuca sie tlumem do kosciolow oferujac swe uslugi. I to co niedziele na wielu Mszach sw, o Mszych sw w dni powszednie nie wspominajac.

A proboszcz moze miec do wyboru: gitary, albo spiew a capella. I nie kazdy proboszcz jest jednoczesnie na tyle muzykalny, zeby parafie rozspiewac, schole prowadzic itp.

Tu pasuje kolejne przyslowie:
Tak krawiec kraje, jak mu materii staje.

Jezeli pan Muti chce cos zmienic, to ja mam pomysl: niech sie sam zaangazuje w prowadzenie choru i muzyki w jakims kosciele parafialnym. Pozna realia, dowie sie ile moze "zarobic" za taka prace, ile czasu musi w to wlozyc i przynajmniej bedzie wiedzial o czym mowi. Ktos musi zaczac. A przyklad idzie z gory.
Zawsze uwazam, ze jezeli cos sie komus nie podoba, to powinien probowac sam to zmieniac, a nie wyrazac tylko bardziej, czy mniej uzasadnione oburzenie.

wszystkie komentarze >

Pobieranie...