| $ | USD | 3,4589 | |
| € | EUR | 4,3510 | |
| Fr | CHF | 3,6206 | |
| £ | GBP | 5,4178 |
dodane 2011-05-27 20:32
RADIO WATYKAŃSKIE |
„Ten, kto wprowadził do kościołów gitary i popularne piosenki, chciał zapewne tanim kosztem zyskać sobie młodych. Było to jednak prostackie i w efekcie obraża inteligencję wiernych” - twierdzi dyrygent La Scali Riccardo Muti
„Ten, kto wprowadził do kościołów gitary i popularne piosenki, chciał zapewne tanim kosztem zyskać sobie młodych. Było to jednak prostackie i w efekcie obraża inteligencję wiernych”. Te twarde słowa pod adresem współczesnej muzyki liturgicznej padły z ust jednego z największych autorytetów muzycznych we Włoszech. Riccardo Muti to wybitny dyrygent, były dyrektor La Scali. Dziś kieruje orkiestrą symfoniczną w Chicago. Do zabrania głosu w sprawie postępującej „dekadencji liturgicznej” skłoniła go niedawna wizyta we Włoszech i niedzielna Eucharystia. Swoimi wrażeniami podzielił się w Trieście, gdzie przyznano mu honorowe obywatelstwo miasta.
„Muzyka zawdzięcza bardzo dużo Kościołowi – mówił Muti. – Nie myślę tu jedynie o chorale gregoriańskim, który jest wspaniały. To pozytywne oddziaływanie trwa do naszych czasów. Ale naprawdę nie potrafię zrozumieć, co robią te gitarowe piosenki w naszych kościołach. Ta muzyka przecież nas obraża, a tekstów lepiej nie komentować...” – żalił się włoski dyrygent. Zauważył on jednocześnie, że większość włoskich kościołów posiada bardzo dobre organy, które najczęściej milczą.
Riccardo Muti zaapelował zarazem, by Kościół nie przekreślał współczesnego człowieka i nie uważał go z góry za muzycznego analfabetę. „Jestem pewien, że gdyby w naszych kościołach mogło zabrzmieć na przykład Ave Verum Mozarta, to nawet ludzie najprostsi, którym obca jest muzyka, poczują się duchowo pobudzeni tym utworem. Niestety, nie da się tego powiedzieć o gitarowych piosenkach” – zaznaczył Muti.
Włoski dyrygent zastrzegł, że czym innym jest negro spirituals. Muzyka ta ma własną tradycję i bywa wykonywana na wysokim poziomie. Nie należy ona jednak do naszej kultury. My mamy inną kulturę, której nie doceniamy i której zbyt łatwo się wyzbywamy – podkreślił Riccardo Muti.
Warto dodać, że Muti nie po raz pierwszy w ten sposób wyraża się o współczesnej muzyce sakralnej. W ubiegłym roku poproszono go, by napisał wstęp do antologii tekstów Josepha Ratizngera i Benedykta XVI na temat sztuki i muzyki sakralnej. Włoski dyrygent wyraził wówczas wdzięczność Papieżowi za zwracanie uwagi na niski poziom pieśni śpiewanych we włoskich kościołach. Wynika to ze słabej edukacji muzycznej w szkołach oraz z nikłego zainteresowania muzyką u proboszczów, a może i biskupów – napisał były dyrektor La Scali we wstępie do papieskiej antologii „Lodate Dio con arte”.
Przeczytaj komentarze | 15 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
Wiatr gra na szczytach gór, w drzewach, na morzu, na "wantach żaglowców" ale i na zwykłych współczesnych okrętach także. Inaczej latem, inaczej w zimie. Pięknie śpiewa słowik,ale i nasz wróbel wspaniale ćwierka. Wszystkie odgłosy otaczającej nas przyrody, tworzą jej muzykę.
- Czy możemy powiedzieć, że wiatr, ptak, albo świerszczyk w mieście nie powinien grać, bo może tylko w przyrodzie?
Muzyka w Kościele to modlitwa. Jest podwójną modlitwą, bo prócz muzyki są także słowa.
- Czy zwyczajny człowiek nie powinien śpiewać (modlić się)bo ma słaby głos?
- Czy rytmiczne powtarzanie psalmów, to nie wspaniała muzyka?
- Czy odmawiać różaniec mogą tylko ludzie którzy wspaniale opanowali dykcję?
Bo to też swego rodzaju muzyka powtarzana jak refren.
- Czy babci, która "niemiłosiernie" fałszuje nie wolno śpiewać w Kościele?
- Czy tym, czym na co dzień żyjemy, nie możemy modlić się w kościele?
- Czy muzyką, którą lubimy nie możemy uwielbiać Boga?
Wypowiedź pana Riccardo Muti bardzo przypomina mi modlitwę Faryzeusza i celnika z ewangelii Mateusza 18,9-14. Faryzeuszowi wydaje się, że jego modlitwa jest najlepsza na świecie, gardząc innym, jednak to celnik został wysłuchany.
Muzyka w Kościele jest modlitwą.
- Która jest lepsza?
Wydaje mi się, że pan Riccardo Muti okazuje swoje upośledzenie wyrażając się tak krytycznie o modlitwie innych, której zupełnie nie rozumie.
A proboszcz moze miec do wyboru: gitary, albo spiew a capella. I nie kazdy proboszcz jest jednoczesnie na tyle muzykalny, zeby parafie rozspiewac, schole prowadzic itp.
Tu pasuje kolejne przyslowie:
Tak krawiec kraje, jak mu materii staje.
Jezeli pan Muti chce cos zmienic, to ja mam pomysl: niech sie sam zaangazuje w prowadzenie choru i muzyki w jakims kosciele parafialnym. Pozna realia, dowie sie ile moze "zarobic" za taka prace, ile czasu musi w to wlozyc i przynajmniej bedzie wiedzial o czym mowi. Ktos musi zaczac. A przyklad idzie z gory.
Zawsze uwazam, ze jezeli cos sie komus nie podoba, to powinien probowac sam to zmieniac, a nie wyrazac tylko bardziej, czy mniej uzasadnione oburzenie.
wszystkie komentarze >