Gdy chrześcijanie „bluźnią”

Co to znaczy być chrześcijaninem w Pakistanie, opowiada Yacob, pakistański katolik i… oazowicz.

Reklama

Jacek Dziedzina: Możemy podać Twoje nazwisko i miejscowość, z której pochodzisz?

Yacob: – Lepiej nie. Wtedy łatwo znaleźć człowieka. I mógłbym mieć kłopoty...

Podamy zatem tylko nazwę prowincji – Pendżab. To tam dochodziło do największych pogromów chrześcijan?

– Czasami zaczyna się od nieporozumienia. Na przykład ktoś z muzułmanów twierdzi, że jakiś chrześcijanin powiedział coś złego o islamie. I jego współwyznawcy nie próbują nawet wyjaśnić problemu, ustalić, co naprawdę się zdarzyło. Od razu zbierają się w grupę i atakują wszystkich chrześcijan.

W Twojej miejscowości też się to zdarza?

– Dwa lata temu, w wiosce położonej blisko mojego miasta, pewien chłopiec bawił się jakimiś gazetami, targał je na kawałki i rzucał w powietrze. Drogą przechodziło kilku muzułmanów. Zobaczyli, że na tych fruwających strzępach papieru są jakieś fragmenty Koranu. Uznali, że chłopak dopuścił się bluźnierstwa. Zwołali całą wioskę i zaatakowali domy chrześcijan. Nie próbowali nawet rozmawiać, żeby wyjaśnić, co się właściwie stało, nie przyjmowali do wiadomości, że to przecież mały chłopak, który nie rozumie, co robi. Spalili wszystkie domy. Chrześcijanie w sąsiednim mieście urządzili demonstrację. Wtedy muzułmanie przyszli do tego miasta i także tam spalili wszystkie domy chrześcijan. Osiem osób spłonęło żywcem.

Kim są ci muzułmanie? To zwyczajni sąsiedzi czy zorganizowane bojówki terrorystyczne?

– Wiesz, ja mam wielu przyjaciół wśród muzułmanów; studiowałem w muzułmańskich szkołach, wielu z nich rozumie i lubi chrześcijan. Ale są też fundamentaliści. Nikt nie wie, kim są. Zakrywają twarze, przychodzą i atakują.

Pomaga im w tym tzw. prawo o bluźnierstwie, za które grozi kara śmierci. Czy sądy często orzekają w tej sprawie?

– Każdy przypadek oskarżenia chrześcijan o bluźnierstwo opiera się na nieporozumieniu. W moim mieście pięciu chrześcijan było oskarżonych, ale sąd orzekł, że są niewinni i wyszli z więzienia. Ale kobieta z sąsiedniego miasta wciąż jest w więzieniu, bo ktoś oskarżył ją, że powiedziała coś przeciwko Prorokowi.

Czy to prawda, że prawo o bluźnierstwie jest wykorzystywane w osobistych porachunkach?

– Tak właśnie jest. W Fajsalabad w prowincji Pendżab dwóch braci chrześcijan kupiło ziemię od muzułmanów. Umówili się na cenę i bracia zapłacili. Ale nagle sprzedający zażądali więcej pieniędzy, oni oczywiście odmówili. No i oskarżono ich o bluźnierstwo. Sąd stwierdził, że są niewinni. Ale kiedy uwolnieni bracia wychodzili z sądu, podjechał jakiś człowiek na motocyklu i zastrzelił ich obu.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3
    -9°C Poniedziałek
    noc
    -10°C Poniedziałek
    rano
    -8°C Poniedziałek
    dzień
    -7°C Poniedziałek
    wieczór
    wiecej »

    Reklama