wiara.pl

info

Jeśli nie Sobór, to co?

Jeśli nie Sobór, to co?

Jacek Dziedzina

Czas skończyć z kokietowaniem lefebrystów. Nie ma odwrotu od Soboru Watykańskiego II, który był zbawiennym dla Kościoła powrotem do źródeł chrześcijaństwa.

Przełożony Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X, bp Bernard Fellay, wykluczył uznanie przez jego wspólnotę nauczania Soboru Watykańskiego II. To tylko potwierdza wcześniejsze deklaracje lefebrystów, że jeśli zgadzają się na rozmowy z Watykanem, to tylko w jednym celu: nawrócić Rzym na prawdziwą wiarę katolicką. Czyli na taką, w której łacina jest świętsza niż aramejski, którym posługiwał się Jezus. Na taką, w której stojący tyłem do ludu kapłan jest „zawsze wierny” w przeciwieństwie do stojącego przodem do pierwszych chrześcijan św. Piotra. Na taką, w której słowo Boże czytane było w zrozumiałym tylko dla czytającego języku, w przeciwieństwie do zasłuchanych w Apostołach, bo przemawiających w ich językach, tłumach z Antiochii, Jerozolimy i Cypru. Ci nie mogli przez to skupić się na klepaniu Różańca (spokojnie, wiem, że pojawił się później), bo przecież wszystko rozumieli. Do prawdziwej wiary, czyli takiej, w której zachowanie postu eucharystycznego było ważniejsze niż przystąpienie do Komunii św. w Wielki Czwartek przez kleryków z seminarium…

Oczywiście, można poprzestać na wyśmianiu, ale nie to jest moim celem. Bo i łacina, i liturgia trydencka jest częścią historii Kościoła. Ale częścią jednak! Nie znaczy to, oczywiście, że „nowe czasy” wymagają zerwania z tą tradycją. Choć, zgoda, tak niektórzy w Kościele zrozumieli Sobór Watykański II, w swojej nadgorliwości niszcząc stare ołtarze i całkowicie wyrzucając łacinę z liturgii. Ale nie o to chodziło Ojcom soborowym. Powrót do Biblii, Ojców Kościoła, języków narodowych, ekumenizmu był przecież powrotem do źródeł chrześcijaństwa, a nie „modernistyczną rewolucją”.

Zadziwiające jest to, jak wielu młodych świeckich i duchownych, ulega „czarowi” lefebrystów, nie pamiętając w zasadzie tych „lepszych” czasów Kościoła. Powtarzają jak mantrę słowa o kryzysie na Zachodzie, jaki spowodował Sobór. Ale nie pamiętają (bo za młodzi, a nie doczytali w książkach i starszych nie słuchali), że kryzys wybuchnął na długo przed Soborem. Że problem księży-robotników pojawił się na długo przed Vaticanum II, że odejścia z kapłaństwa nie zaczęły się w drugiej połowie lat 60., że wreszcie cała rzesza prawdziwych modernistów odeszła z kapłaństwa i Kościoła po Soborze, niezadowolona z jego „konserwatywnych reform”, rozczarowana brakiem wprowadzenia święcenia kobiet i zniesienia celibatu.

Ale zostawmy krytykę. Ona jest niepełna, tutaj jest słowo przeciwko słowu. (Tylko proszę nie „argumentować Benedyktem” – Papież „uwalniając” liturgię trydencką, wyszedł naprzeciw tym wszystkim, których wrażliwość duchowa i estetyczna sprawia, że lepiej przeżywają Eucharystię w starym rycie. Nie odrzucił jednak nauczania Soboru!). Wolę przywołać słowa księdza Henryka Bolczyka, który dorastał w „tamtym” Kościele, wchodził w kapłaństwo w duchu trydenckim, a potem obserwował na bieżąco zmiany soborowe. Wspominał mi kiedyś w wywiadzie: „Pamiętam dokładnie moment, kiedy po raz pierwszy w „Znaku” przeczytałem konstytucję o Kościele „Lumen Gentium”. Siedziałem w konfesjonale, otwarłem pierwszą stronę i nie umiałem tej strony połknąć z wrażenia, wracałem do tekstu od nowa, wzruszałem się do łez pod wpływem nowych ujęć tajemnicy Kościoła: żywa owczarnia, winnica, budowla Boża, lud Boży, Ciało Chrystusa… Pojęcia nowe, a przecież stare, bo używane przez Ojców Kościoła, zaczerpnięte z Biblii, nacechowane życiem”.

Znamienne były też słowa kard. Danielou, który w jednym z wywiadów trafnie, choć nieco ironicznie, skomentował istotę Soboru. Powiedział, że „Jan XXIII otworzył drzwi szeroko, Paweł VI zostawił je lekko uchylone, żeby jednym przeciąg zaszkodził, a innych wywiał”. Ks. Henryk Bolczyk, komentując to zdanie, powiedział: „Nie tyle przeciąg, który miałby jednych wywiać, a innych zaziębić, ile poddanie się „wiatrowi” Ducha Świętego jest odpowiednim obrazem ilustrującym czas Soboru. Najistotniejszy kierunek działania Ducha Świętego poprzez Sobór to ten, który jaśniej i jednoznaczniej ukazuje Chrystusa, jedynego Pana i Zbawiciela człowieka. Pośrednio więc oczyszczał te pole działania czy nauczania Kościoła, które ten obraz Jezusa przesłaniały (…).  Dziwactw, które ciążyły wielowiekową tradycją, było sporo. Ta tradycja i pewniki, które w istocie nie były pewnikami wiary, domagały się oczyszczenia (…). Nie ma „starego” Kościoła. Można tylko myśleć „niekościelnie”. Ale myśleć „kościelnie” to zawsze znaczy: myśleć ku odnowie. I na tym polegają sobory, że jakieś zastygłe nawyki trzeba czym prędzej skontrolować, czy one niosą Dobrą Nowinę. Kościół nie ma starej nowiny. Mogą być tylko ludzie, którzy się zachowują jak starzy”. W podobnym duchu mówił w wywiadzie dla GN Zbigniew Nosowski : „Ciągłość to jest również zmiana, mamy to przecież w Ewangelii: Jezus mówi, że trzeba nowe wino wlewać do nowych bukłaków. Sprzeciw abp. Lefebvre’a opierał się na statycznym rozumieniu Tradycji jako niezmienności. Pewien etnograf powiedział mi kiedyś, opisując ludowy konserwatyzm, że to jest postawa: ma być tak, jak jest, bo jest tak, jak ma być. Czyli zadowolenie, że rzeczy mają się dobrze i dalej powinny tak wyglądać. W Kościele też jest trochę takiej postawy, a w sposób skrajny wyrażali ją lefebryści”.

Można tylko dodać starą maksymę Henri de Lubaca, że tylko wrogowie Kościoła chcą, żeby on się nie zmieniał. A co do wierności tradycji Kościoła – Sobór Watykański II nie odciął się od tradycji „potrydenckiej”. Lefebryści natomiast twierdzą, że Vaticanum II jest pomyłką, że to nie jest część depozytu wiary. „Oskarżony” sobór nigdy czegoś takiego nie powiedział o Soborze Trydenckim. Duch Święty nie może przecież zaprzeć się samego siebie.

«« | « | 1 | » | »»

Wykop

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 17 |  Wszystkie komentarze »

Śledzenie dyskusji...

Uwaga! Dyskusja została zamknięta.

Najwyżej oceniane:

Ocena: 10 Głosów: 12 Piotr 2011-09-09 15:10
Niezalogowany użytkownik Juz dawno nie czytalem tyle mitow i bzdur na temat Mszy sw. w Klasycznym Rycie Rzymskim, polecam Panu Redaktorowi ksiazke x.Grzegorza Sniadocha IBP - "Msza Swieta trydencak. Mity i prawda". Ponadto autor dawno nie byl chyba za granica i nie wie co dzieje sie z "posoborowym kosciolem" na zachodzie. Od osmiu lat zyje w Holandii i na wlasne oczy widze upadek Kosciola Katolickiego. Coraz wiecej kosciolow traci swoja pierwotna funkcje. Postepujaca sekularyzacja spoleczenstwa sprawia,ze tylko siedem tysięcy z 19 tysięcy kościolow wciaz sluzy za domy modlitwy. Pozostale spelniaja juz inna funkcje albo czekaja na nabywce. Ci ktorzy jeszcze chodza do kosciola nie przypominaja juz prawie katolikow, zanikla wsrod nich potrzeba spowiedzi, nie wierza w realna obecnosc Chrystusa w Eucharystii, uznaja w zdecydowanej wiekszosci antykoncepcje, nie przeszkadza im aborcja, eutanazja. Gdy do tego doda sie dramatyczny spadek powolan to mamy pelny obraz tzw. "Wiosny Kosciola" na Zachodzie.
Jesli chodzi zas o Nowa Msze to prosze szanownego Redaktora aby pokazal mi gdzie Ojcowie Soboru zalecali aby m.in Msza Sw. byla odprawiana "przodem do wiernych", aby zrezygnowac z jezyka lacinskiego, aby zastepowac piekne oltarze zwyklym stolem itd. Czytam Konstytucje o Liturgii Swietej Soboru Watykanskiego II i jakos nie widze aby mowila ona tworzeniu calkiem nowego rytu jakim jest Novus Ordo Missae.
Na koniec jeszcze jedna uwaga, Bractwo Kaplanskie Sw. Piusa X ( a nie lefebrysci Panie Redaktorze, nie ma czegos takiego ) nigdy nie kwestionowalo calego Soboru Watykanskiego II a tylko niektore zapisy. Widze, ze perspektywa uregulowania statutu kanonicznego FSSPX przez Watykan spowodowala panike i ogromne przerazenie w "posoborowym kosciele".
Ocena: 7 Głosów: 9 za EC 2011-09-09 14:02
Niezalogowany użytkownik "Przełożony Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X, bp Bernard Fellay, wykluczył uznanie przez jego wspólnotę nauczania Soboru Watykańskiego II."

Tak? W jego liście można przeczytać co innego.

"łacina jest świętsza niż aramejski"

>>W obrzędach łacińskich zachowuje się używanie języka łacińskiego<< - to z lefebvrystowskiej konstytucji o Liturgii Świętej, Soboru Watykańskiego II.

>>Na taką, w której stojący tyłem do ludu kapłan jest „zawsze wierny” w przeciwieństwie do stojącego przodem do pierwszych chrześcijan św. Piotra.<<

Zalecam lekturę książki pt. "Duch liturgii", lefebvrystowskiego kardynała Józefa Ratzingera, gdzie tłumaczy parę rzeczy związanych z poruszoną kwestią. Niestety, nie tak, jakby Pan chciał.

"Na taką, w której słowo Boże czytane było w zrozumiałym tylko dla czytającego języku, w przeciwieństwie do zasłuchanych w Apostołach, bo przemawiających w ich językach, tłumach z Antiochii, Jerozolimy i Cypru."

Ciekawostka. Czy Pan był kiedyś na odprawianej w Polsce Tridentinie, na której nie były czytane tłumaczenia czytań mszalnych?
Ocena: 7 Głosów: 13 Wojtek 2011-09-09 10:24
Niezalogowany użytkownik Panu Jackowi polecamm zapoznaie sie z wypowiedziami duchownych zaangażówanych w rozmowy z Bractwem Kapłańskim. Nie ma tam żadnej mowy o tym, aby celem tych rozmów była akceptacja dokumentów soborowych.
Tradycyjnie dużo nieprawdy w artykułach dotyczących Bractwa pisanych przez wiara.pl
Ocena: 6 Głosów: 12 Gia 2011-09-09 12:06
Niezalogowany użytkownik Tendencyjny, pobiezny artykul opiewajacy jedynie "zalety" II Soboru. A przeciez jaki kon kazdy widzi... Zachecam do przejscia sie chociaz raz na Msze Trydencka i porownania do tego co jest teraz. A dla Pana Redaktora wielki minus..

wszystkie komentarze >

Uwaga! Dyskusja została zamknięta.

Pobieranie...