wiara.pl

info

A nie mówiłem?

A nie mówiłem?

ks. Artur Stopka

stukam.pl |

Lubicie ludzi, którzy mawiają "A nie mówiłem"? Ja też nie. Więc wychodzi na to, że sam sobie będę musiał "unlike" przydzielić. Oprócz tych wszystkich innych, którymi obdarzą mnie czytelnicy tego tekstu.

A wszystko przez pragnienie oryginalności. Gdy w poniedziałek tak zwany ogół zajęty był ohydną okładką wchodzącego na rynek tygodnika, którego nazwy z powodu obrzydzenia tutaj nie wymienię, a także naśmiewaniem się po kątach z co najmniej niezręcznej sytuacji, w jakiej znalazł się pewien publicysta, lansowany jako "katolicki", moją uwagę przykuło co innego.

Zainteresowała mnie polemika, do jakiej doszło na łamach innego tygodnika, między jego felietonistą a samym redaktorem naczelnym. Szymon Hołownia, który tydzień temu przez "Newsweek" został podobnie wystawiony do wiatru, jak wspomniany wyżej publicysta przez nowe czasopismo w poniedziałek, napisał tym razem felieton, w którym zawiadamia swoich kolegów, "którzy robili te okładki" i "myślą pewnie, że są skłaniającymi do myślenia artystami", że "Nie takich prowokatorów chrześcijaństwo już przetrwało i nie takich przetrwa".

Podejmując polemiką z Szymonem redaktor Wojciech Maziarski sprytnie stara się zwekslować sprawę w kierunku odgrzewanej co jakiś czasy dyskusji na temat obecności symboli i wartości chrześcijańskich w przestrzeni publicznej. A broniąc swego i kolegów prawa do wyprawia z krzyżem co mu się tylko podoba, sięga po argument, iż krzyż nie jest "znakiem firmowym" katolików, ale wspólnym symbolem całej cywilizacji. Że jest "wspólną własnością wszystkich ludzi poczuwających się do europejskiego dziedzictwa". A skoro tak, "to będzie traktowany tak samo jak wszystkie inne symbole".

Skąd ja znam tę argumentację? Czy nie stąd, że słyszałem ją wielokrotnie od jak najbardziej katolickich i kościelnych obrońców prawa krzyża do obecności w przestrzeni publicznej?

Ostrzegałem wtedy, że wyakcentowanie tego typu argumentów ponad argument podstawowy, że krzyż jest znakiem niosącym treść religijną i w imię wolności wyznania ma prawo być stawiany tam, gdzie są chrześcijanie, nie jest pomysłem najszczęśliwszym, bo pozwala na całkowitą desakralizację krzyża. Nie trzeba było długo czekać, aby ktoś właśnie po tę argumentację sięgnął, by dowodzić, że tak uzasadniony krzyż może być "wykorzystywany w okładkach, dziełach sztuki, karykaturach", ponieważ "przekształcanie symboli, parafrazowanie ich, nadawanie im nowych znaczeń to częsty zabieg w kulturze".

Powtórzę raz jeszcze: Krzyż ma prawo obecności w przestrzeni publicznej przede wszystkim dlatego, że jest symbolem wiary, kształtującej życie milionów ludzi na świecie. A wszelkie inne funkcje i konotacje krzyża są czymś wtórnym i dodatkowym, wynikającym z religijnej treści, którą krzyż niesie.

«« | « | 1 | » | »»

Wykop

TAGI | KATOLICYZM, SZYMON HOŁOWNIA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 5 | Dodaj swój komentarz »

Śledzenie dyskusji...

Najwyżej oceniane:

Ocena: 7 Głosów: 7 gut 2011-09-27 09:59
Niezalogowany użytkownik I Trafił ksiądz mnie też m.in oto chodziło.
Ocena: 4 Głosów: 4 yomi 2011-09-27 09:59
Niezalogowany użytkownik Prawda. Wszelka demagogia się mści zamieniając dialog na młócenie się cepami jedynie słusznych stwierdzeń. A ja pamiętam chwilę, gdy opowiedziano mi, dlaczego stawia się krzyże na rozdrożach: By przy wyborze drogi człowiek przypominał sobie zawsze co ma stanowić o wyborze kierunku. Znak krzyża jest potrzebny chrześcijaninowi by nie zbłądził. Jak widać, przede wszystkim jemu jakoś w złych wyborach nie przeszkadza.
Ocena: 0 Głosów: 4 filip 2011-09-27 12:02
Niezalogowany użytkownik >>pewien publicysta, lansowany jako "katolicki"<<
Nie znalazłem na stronie wiara.pl żadnej publikacji uzasadniającej użycie takiego (niezbyt pochlebnego) zwrotu w stosunku do Pana Tomasza. Dlaczego więc właśnie w taki sposób Ksiądz pisze?
Ocena: -1 Głosów: 9 Stanisław_Miłosz 2011-09-27 12:25

Nie zgadzam się z takim wnioskowaniem jakie Ksiądz tu prezentuje.

 

Otóż, jeśli się szanuje wiarę, której symbolem jest krzyż i którą się wyznaje, to się też ten symbol - krzyż - szanuje.
Jeśli się szanuje cywilizację, której symbolem jest krzyż i do której przynależności się poczuwa, to się ten symbol - krzyż - szanuje.
W jednym i drugim zakresie niezależnie od doraźnych okoliczności.

 

Tak więc, Wojciech Maziarski nie skwapliwie skorzystał ze ścieżki, którą rzekomo przetarli zaczadzeni "obrońcy krzyża" (bo kto udowodni, że gdyby nie przetarli, to sam  by na ten pomysł nie wpadł, aż takim tumane przeciez nie jest!), lecz po prostu nie szanuje cywilizacji której symbolem jest krzyż i wzgl. lub - nie poczuwa się do przynależności do niej. Bo jest genetycznie uwarunkowanym kosmopolitycznym liberałem.

 

I to by było na tyle. :)

 

wszystkie komentarze >

Pobieranie...

Znajdź informacje z dnia

N P W Ś C P S
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9