| $ | USD | 3,4589 | |
| € | EUR | 4,3510 | |
| Fr | CHF | 3,6206 | |
| £ | GBP | 5,4178 |
dodane 2011-10-06 14:41
KAI |
Badania zaufania przeprowadzane co kilka lat są zbyt rzadkie, by potraktować je jako trwały trend spadkowy – uważa prof. Krzysztof Koseła z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, komentując dla KAI najnowszy sondaż TNS OBOP, według którego od 2006 roku aż o 14 pkt. procentowych zmalało zaufanie Polaków do Kościoła katolickiego.
OBOP zbadał zaufanie Polaków do różnych instytucji, m.in. związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa i wymiarem sprawiedliwości oraz użyteczności publicznej. Według badania, Kościołowi katolickiemu ufa 61 proc. respondentów. Od 2006 r. zaufanie do prawie wszystkich instytucji poprawiło się od 1 do 21 pkt. procentowych. Wyjątkiem jest Kościół, do którego zaufanie spadło wyraźnie - o 14 pkt proc. Natomiast wskaźnik braku zaufania do Kościoła wynosi obecnie 33 proc. Sondaż zrealizowano w dniach 1-4 września na ogólnopolskiej, losowej, reprezentatywnej próbie tysiąca Polaków w wieku powyżej 15 roku życia.
Zdaniem prof. Krzysztofa Koseły, z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, jeżeli w danym ośrodku badania opinii sondaż na temat zaufania społecznego przeprowadzany jest raz na kilka lat, należy sprawdzić czy odnotowywany spadek zaufania jest rzeczywisty czy pozorny. Badania OBOP należałoby bowiem porównać z podobnym sondażem CBOS, który jednak nastroje społeczne Polaków bada systematycznie, co roku. Dopiero wówczas wyniki, jeśli byłyby zbieżne np. w przypadku zaufania do Kościoła, można by uznać za niepokojące. W przeciwnym razie, na nawet znaczący spadek zaufania, odnotowany po kilku latach od ostatniego badania, może mieć wpływ np. zmiana narzędzia badawczego lub atmosfera chwili. Jednak zdaniem Koseły, w ostatnich miesiącach nie nastąpiły wydarzenia, które mogłyby się przyczynić do spadku zaufania Polaków do Kościoła.
Według badania CBOS ze stycznia br. (989-osobowa próba dorosłych Polaków), Kościół katolicki cieszy się zaufaniem 58 proc. społeczeństwa - to o 4 punkty procentowe więcej niż we wrześniu ub. roku. Prawie w takim samym stopniu ubyło deklarujących negatywne opinie na temat Kościoła – odnotowano ich 30 proc. (wcześniej 35 proc.). Było to pierwsze badanie zaufania do Kościoła po tzw. sporze o krzyż na Krakowskim Przedmieściu.
- Badania, które się robi np. raz na dziesięć lat, są o tyle wątpliwe jako wskaźnik trendu, że w każdym z tych pomiarów jest bardzo duży błąd. Jeżeli nie ma gęstszych pomiarów, to nie można do nich przywiązywać wagi. Te pomiary są po prostu zbyt rzadkie – wyjaśnia prof. Koseła. – Jeśli natomiast badanie przeprowadzane jest co roku i ten spadek widoczny jest od kilku lat, to mamy potwierdzenie trendu i wtedy warto się zastanowić – dodaje socjolog.
- Tego typu sondaże mierzą głównie tzw. zaufanie publiczne do instytucji, z którymi ludzie mają kontakt przez media – dodaje ks. Wojciech Sadłoń z pallotyńskiego Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego. Jego zdaniem mierzone w ten sposób zaufanie do Kościoła oddaje przede wszystkim „wzbudzane przez najbardziej popularne media emocje i nastroje względem Kościoła katolickiego”. - Takie nastroje są faktem, jednak dość szybko mogą ulegać zmianie. Ponadto istnieją dane, że zaufanie do Kościoła katolickiego mierzone lokalnie jest wyższe niż innych instytucji publicznych – podkreśla ks. Sadłoń.
Przeczytaj komentarze | 8 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
A ja nie tracę zaufania do Kościoła!
KAI nawet boi się omówić przyczyn spadku zaufania, a jest ich b.dużo. Z resztą o tych sprawach wielokrotnie Uczestnicy tego forum wspominają lub omawiają, nawet na podstawie socjologa ks. prof. Mariańskiego.
Głównymi grzechami Kościoła katolickiego jest duże upolitycznienie, wpływanie na polityków, parlamentarzystów przez nakazy i zakazy. To samo dotyczy tzw, listów pasterskich KEP, drętwych, nie przemawiających do serc i umysłów. Wierzący odbierają "nauczanie" Kościoła jako ex catedra, jakby ludzie byli małymi dziećmi nie rozumiejącymi realiów życia, a biskupi najmądrzejszymi istotami, jakby spadli z nieba od Boga i tu na ziemi mają misję do wypełnienia. Ale to jest uzurpacja.
Wśród innych grzechów jest niesamowity pęd do dóbr materialnych, życie kosztem państwa, życie w luksusie, jak udzielni książęta, zwłaszcza hierarchia. A przecież ci ludzie mają te same żołądki co wierni. To bardzo zniesmacza społeczeństwo.
Również afery obyczajowo-finansowe i obrona biskupów przestępców w sutannach odstręczają obywateli. O ile na początku trasformacji Kościół miał autorytet, ponieważ w PRL był niezależną enklawą wolności, o tyle z obecnie wolnytm społeczeństwie nie ma porozumienia, nie potrafią biskupi rozmawiać jak równy z równym, zawsze próbują narzucać swój scholastyczny punkt widzenia.
Następuje wyraźny rozziew między nauczaniem, a obecną rzeczywistością, której Kościół nie rozumie, rzeczywistością pluralistycznego społeczeństwa. Kler ustawił się w pozycji wieży z kości słoniowej.
Na koniec, jest zupełny brak przywódctwa z autorytetem. Ci, którzy byli autorytetem zamarli albo odeszli, bo nie zgadzali się z polityką Kościoła.
I tego Kościół nie dostrzega lub udaje, że nie ma sprawy, że nic się nie stało, bo wierni chodzą na msze, zawierają związki małżeńskie, są chrzczeni, biorą udział w pogrzebach z udziałem kapłana. Jednakże udział wiernych jest spadkowy.
Myślę, że obecna struktura Kościoła i jego funkcjonowanie jest przestarzałe, powstałe ok. 1700 lat temu, ulegające jedynie zmianom kosmetycznym.
wszystkie komentarze >