| $ | USD | 3,4589 | |
| € | EUR | 4,3510 | |
| Fr | CHF | 3,6206 | |
| £ | GBP | 5,4178 |
dodane 2011-10-18 12:45
Marcin Przeciszewski
KAI |
Polska Konstytucja nie wprowadza "świeckości" państwa, natomiast potwierdza jego bezstronność w sprawach światopoglądowych i religijnych.
Radykalne kręgi polskiej lewicy, jak i ugrupowanie tworzone przez Janusza Palikota, szermują postulatem „świeckości państwa” oraz wezwaniem do budowy relacji w tej sferze „na wzór europejski”. Zapominają, że polska Konstytucja nie wprowadza "świeckości" państwa, natomiast potwierdza jego bezstronność w sprawach światopoglądowych i religijnych. Natomiast Europa – pod względem miejsca jakie Kościół zajmuje w życiu publicznym - jest nadzwyczaj zróżnicowana. Istnieją tu państwa wyznaniowe, skrajnie świeckie oraz te, w których udało się wypracować harmonijną koegzystencję. Należy to do kompetencji państw narodowych.
Państwa wyznaniowe
Kraje, w których określona religia ma status „państwowej” istnieją wciąż gruncie protestanckim i prawosławnym. Państwa wyznaniowe katolickie należą do przeszłości - jedynym wyjątkiem jest Malta. Kres koncepcji „Kościoła państwowego” położył Sobór Watykański II promujący zasadę suwerenności wspólnoty kościelnej od politycznej.
Najsilniejszy związek między Kościołem a państwem obserwujemy w Grecji. Grecki model– gdzie 95 % obywateli przyznaje się do prawosławia – uznać można za współczesną formę „cezaropapizmu”. Prawosławie ma konstytucyjny charakter „religii dominującej”. Korzysta więc z przywilejów w życiu publicznym, ale płaci cenę uzależnienia od władzy świeckiej. Umocowanie w konstytucji państwa mają nawet „święte kanony wiary”. Prawo karne ściga też przestępstwa wewnątrzkościelne, np.: złamanie tajemnicy spowiedzi.
Państwo greckie – w ramach swych „religijnych kompetencji” - ma obowiązek zapewnienia „duchowej jedności Kościoła”. Administracyjne ustawodawstwo Świętego Synodu podlega kontroli państwa i może być przez nie uchylone. Nie oznacza to jednak bezgranicznej dominacji władz cywilnych nad Kościołem, gdyż ogranicza ją zasada „autonomii”. Zanim parlament uchwali jakiś akt prawny dotyczący Kościoła, synod musi wyrazić zgodę.
Państwo opłaca wynagrodzenia biskupów, księży, diakonów oraz świeckich zatrudnionych przez Kościół. W szkołach nauka religii prowadzona jest zgodnie z dogmatami Wschodniego Kościoła Prawosławnego. Nauczyciele religii wynagradzani są przez państwo.
Status religii państwowej gwarantują także niektóre państwa tradycji protestanckiej. Obecnie są to Dania i Wielka Brytania. Konstytucja Danii stwierdza, że „Ewangelicki Kościół Luterański jest Kościołem narodowym i jako taki jest wspierany przez państwo”. Należy doń 84 % obywateli. Konstytucja gwarantuje Kościołowi wewnętrzną autonomię w sprawach doktrynalnych, natomiast w innych podlega on decyzjom parlamentu oraz ministra ds. kościelnych. Duchowni mają status urzędników państwowych. Działalność Kościoła Luterańskiego finansowana jest z budżetu państwa. Środki na ten cel czerpie ze specjalnego podatku kościelnego.
W duńskich szkołach nauczanie religii ma charakter obowiązkowy. Od 1975 r. katechizację zastąpiono bardziej świecką formą „wiedzy o chrześcijaństwie”. Radio i TV publiczna nadają poranną modlitwę z kopenhaskiej protestanckiej katedry, a w niedzielę nadawane są transmisje z ewangelickich nabożeństw.
W Anglii od czasów Henryka VIII i Aktu Supremacji (1534 r.) Kościołem państwowym jest Kościół anglikański. Najwyższym Zwierzchnikiem jest królowa. Jej zwierzchnictwu podlega też Kościół prezbiteriański Szkocji, mający analogiczny status. Prawo wyznaniowe (w tym kanoniczne) stanowi integralną część prawa państwowego. Nominacje na wyższe stanowiska kościelne odbywają się pod patronatem Korony (za pośrednictwem kościelno-państwowej komisji). Duża część biskupów zasiada w Izbie Lordów.
Kościół Anglii ma zagwarantowaną stosunkowo dużą autonomię. Parlament nie ma prawa wydawać ustaw odnoszących się do Kościoła bez jego zgody. Ta kompetencja została powierzona Generalnemu Synodowi, składającemu się trzech izb: biskupów, duchownych i świeckich. Uchwały synodu nabierają mocy z chwilą zatwierdzenia ich przez królową.
W odróżnieniu od innych „państw wyznaniowych” Kościół anglikański nie jest utrzymywany przez państwo. Z budżetu finansowane jest utrzymanie zabytkowych obiektów. Kościół ma liczne własne beneficja, którymi zarządza w sposób autonomiczny.
Nauczanie religii jest obowiązkowe w szkołach utrzymywanych przez państwo. Media publiczne (BBC) mają obowiązek codziennej transmisji nabożeństw anglikańskich oraz audycji religijnych. Publikowanie bluźnierczych materiałów – do których zalicza się: „wszystko to, co atakuje prawdy Kościoła anglikańskiego lub istnienie Boga” - jest ścigane z mocy prawa.
Poza Kościołem Anglii i prezbiteriańskim Kościołem Szkocji, inne Kościoły nie cieszą się prawami publicznymi. Funkcjonują jako stowarzyszenia. Pozostają wciąż w mocy pewne dawne konstytucyjne zasady skierowane przeciwko Kościołowi rzymskokatolickiemu i stworzone po to, aby zabezpieczyć anglikańską sukcesję tronu. Dlatego katolicy często mają poczucie, że są „obywatelami drugiej kategorii”
Warto zauważyć, że Szwecja i Finlandia, gdzie do niedawna luteranizm był religią państwową, wprowadziły zasadę rozdziału Kościoła od państwa. Finlandia przyjęła ją w 1999 r. a Szwecja w 2000.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Przeczytaj komentarze | 11 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
Historia pokazala, ze ateistyczne panstwo to panstwo, ktore niszczy idealy demokracji.Dzisiejszy kryzys gospodarki swiatowej pokazuje na kryzys wartosci moralnych. Brak wartosci moralnych degraduje nie tylko zycie indywidualne ale gospodarke i zycie ekonomiczne i polityczne spolecznosci zachodniej.
Idea bezwyznaniowego panstwa to idea samobojcza przynajmniej jesli chodzi o narod, ktory w swoim wierze odnajdowal sily do swej egzystencji.Wazne aby to wszystko przypominal Krzyz w Sejmie. Polska to prezny , nowoczesny narod, ktory opiera sie na wartosciach chrzescijanskich i chce budowac demokratyczne panstwo na tych wartosciach. Ci , ktorzy chca usunac Krzyz, poprostu nie sa zainteresowani egzystencja i tozsamoscia narodowa.
"Bzdura Panie Łoziński i manipulacja. Swego czasu zarzucano Panu stronniczość w wielu sprawach, bez odnoszenia się do realiów i historii. Potrafił Pan również, nie wprost, ale dając do myślenia, że PO jest be a PiS cacy. Nie jest więc Pan dziennikarzem racjonalnie myślącym, a jedynie opisuje rzeczywistość z punktu widzenia katolicyzmu, a więc Kościoła.
W Polsce nie będzie "skrajnej laickiej ideologii". Polska zawsze, a więc naród w przeszłości, była tolerancyjna wobec różnych wyznań.
Palikota ukształtował sam Kościół, nie byłby Palikot, to byłby inny człowiek, być może gorszy. Oto definaicja laicyzmu: "proces wyzwalania się różnych dziedzin życia społecznego, kulturalnego itp. spod wpływu kościoła i kleru; nadanie charakteru świeckiego, usunięcie wpływu lub władzy duchowieństwa; zeświecczenie."
Czy to jest jasne Panie Łoziński?
Takie państwa jak Francja lub Czechy na swój sposób mają swój laicyzm, gdzie Kościołom nic się złego nie dzieje.
Od 1989 roku Kościół katolicki był jedyną enklawą w PRL, gdzie można było poczuć wolność, ograniczoną co prawda w tamtych warunkach, bronił też ludzi z opozycji, brał udział w rozmowach władz komunistycznych z opozycją.
Ale po odzyskaniu niepodległości nie potrafił się znaleźć w nowej rzeczywistości. Przez całe 22 lata uzyskiwał co raz większe przywileje: nauka w szkołach, potem opłacanie katechetów z budżetu, lekcje miały być albo na początku albo na końcu zajęć. Potem na "życzenie" Kościoła wpisano do matury religię do średniej ocen. Powstała Komisja Majątkowa niezgodna z Konstytucją bez trybu odwołania, która miała istnieć krótko, rok czy dwa lata. W tej Komisji dochodziło do przekrętów finansowych z udziałem oskarżonego Marka P., który nie mógł być nieznany Kościołowi. Dzięki temu człowiekowi Kościół przez kler skwapliwie przyjmował wszelkie "utracone dobra", które potem były sprzedawane za wielokrotną cenę. Może mi Pan powie, że część Episkopatu nie wiedziała o tym procederze, że Episkopat nie był tego świadomy? W dodatku część księży domagała się zwrotu "utraconego majątku" sprzed PRL-u.
Dalej, w wielu gminach z budżetu przeznaczano i przeznacza się sumy na różne kościelne cele - remonty, oświetlenie, dodawanie przyległych terenów do parafii na "życzenie" księdza za tzw. symboliczną złotówkę lub 1%, które też były sprzedawane z wielokronym zyskiem. Dodam też, że z budżetu centralnego Krk otrzymuje 89 mln złotych z funduszu kościelngeo oraz dotacje z Unii Europejskiej. Kler żyje jak pączek w maśle, zwłaszcza hierarchia w swoich wygodnych rezydencjach. Czy to jest uczciwe i racjonalne?
Następnie afery, salezjańska i czy Stella Maris, nie mówiąc o pomniejszych z udziałem księży. Kolejne afery obyczajowe kapłanów, wielokrotnie omawiane w mediach, gdzie księzy ukrywano i przenoszono, a Kościół w niektórych przypadkach bronionych przez swoich biskupów bronił ich.
Kościół bierze udział w polityce, organizując spotkania polityków w swoich siedzibach w sprawach koalicji, w sprawach wyborów, agituje z ambon itp.
W kwestiach in vitro, aborcji czy związków partnerskich zachowuje stanowisko twarde i nieustępliwe, nie birąc pod uwagę reliów. Nazywa te sprawy po imieniu - morderstwem "człowieka", "wyrafinowaną aborcją", "młodszą siostrą eugeniki", że związki partnerskie są sprzeczne z instytucją małżeństwa. Hierarchowie chcą wpływać na stanowienie prawa w Polsce, naciskając parlamentarzystów w różny sposób, strasząc anatemą.
Panie Redaktorze Łoziński, miarka funkcjonowania Kościoła w Polsce wreszcie się przebrała, kler zawłaszczył przestrzeń publiczną, przyznając sobie sam prerogatywy oceny życia społeczno-politycznego w kraju, jako wyjątkowa instancja etyczna, która się nie myli, która wszystko wie.
Sami wierni są tą chorą sytuacją zbulwersowani, zawstydzeni, oburzeni i zniesmaczeni. Tak nie może funkcjonować nowoczesne państwo, pod butą kleru.
I dlatego w uroczystościach kościelnych bierze udział ponad 40% zarejestrowanych "katolików" przy chrzeście, a powołań jest co raz mniej. Ta tendencja spadkowa jest systematyczna.
W umysłach obywateli laickość zaczęła się tworzyć od dawna, aż przybrała realne kształty w postaci odchodzenia od Kościoła i zainicjowała powstanie Ruchu Palikota. Powtórzę, nie byłby Palikot, byłby ktoś innych, znacznie gorszy. To dopiero początek przemian, w których Kościół w przyszłości nie będzie miał takiego wpływu na państwo jak obecnie.
Krzyż w przestrzni publiczne istnieje od pokoleń, na cmentarzach, w miastach, na wsiach, w kapliczkach przydrożnych - wszędzie, i nikt nie ma zamiaru tego krzyża usuwać. Stał się on kością niezgody, jak w przeszłości, po burdach ulicznych PiS-u, gdzie zaliczono go do "substytutu pomnika" po katastrofie smoleńskiej, gdzie Episkopat zupełnie nie reagował, milczał.
Dalsze ustawianie krzyży dowolnie, wszędzie, gdzie tylko "katolikom" się podoba, a więc w instytucjach państwa, jest gorszące, dające przyzwolenie na dominację jednego związku wyznaniowego, tylko dlatego, że jest on liczniejszy. Prowadzi to do nietolerancji wobec innych, waśni na tle religijnych.
Dlatego Kosciół katolicki musi być rzeczywiście oddzielony od państwa, zachowując swoją autonomię, bo państwo jest dla wszystkich obywateli, a nie obywatele dla Kościoła.
Świeckość Panie Redaktorze, to nie ateizacja państwa, to nie neomarksizm, jak niektórzy myślą. Świeckość to istnienie różnych podmiotów obok siebie, w tym wyznaniowych, tak aby obywatel miał poczucie życia w wolnej przestrzeni publicznej i miał możliwość wyboru, bez narzucania jak ma żyć.
O tym Pan zapomniał i Kościół."
wszystkie komentarze >