Kościół w skarbonce

Najwięcej pieniędzy z budżetu państwa Kościoły dostają w krajach najbardziej zlaicyzowanych.

Reklama

Z wyjątkiem Francji, większość państw zachodniej Europy, w różnym stopniu, utrzymuje Kościoły działające na ich terenie. Jest to dość ciekawa sytuacja, w której statystycznie obojętne religijnie społeczeństwa finansują działalność wspólnot wyznaniowych. Szczegółowe rozwiązania zależą od modelu relacji państwo–Kościół w poszczególnych krajach. Inne systemy finansowania obowiązują tam, gdzie nie ma rozdziału Kościoła od państwa i gdzie funkcjonuje religia państwowa (np. Wielka Brytania czy Dania), a inne w krajach, gdzie formalnie taki rozdział istnieje (np. Niemcy czy Belgia). Osobnym przypadkiem jest Francja, gdzie radykalny rozdział (choć też niepozbawiony niuansów) odcina Kościołom dopływ pieniędzy z państwowej kasy. Jeszcze inne modele obowiązują we Włoszech i na Węgrzech. Zaznaczmy od razu, że zarówno bezpośrednie dotacje z budżetu, jak i pośrednie (przekazywanie części podatku według wskazania podatników) w różnych krajach są tylko jedną z form finansowania Kościoła. Oprócz tego wspólnoty wyznaniowe uzyskują dochody własne, np. z nieruchomości posiadanych lub z rekompensat. Oba źródła dochodów nie wykluczają trzeciego, najbardziej tradycyjnego sposobu pozyskiwania środków, czyli ofiar przekazywanych przez wiernych. A najczęściej jest tak, że wszystkie trzy modele występują w formie mieszanej.

Religia „panująca”

Tam, gdzie obowiązuje religia państwowa, można domniemywać, że państwo utrzymuje jej struktury niejako z urzędu.

Owszem, tak jest, ale nie wszędzie w tym samym stopniu. Na przykład w Grecji, gdzie prawosławne chrześcijaństwo jako religia państwowa jest wpisane do konstytucji, państwo płaci pensje biskupom i księżom oraz świeckim zatrudnionym w instytucjach kościelnych. Także katecheci dostają pensje państwowe. Podobnie jest w protestanckiej Danii. Tamtejsza konstytucja mówi wyraźnie, że „Ewangelicki Kościół Luterański jest Kościołem narodowym i jako taki jest wspierany przez państwo”. W praktyce oznacza to m.in. traktowanie osób duchownych na równi z urzędnikami państwowymi i opłacanie działalności Kościoła luterańskiego z budżetu państwa dzięki podatkowi kościelnemu (tzw. Kirkestat), wynoszącemu 0,7 proc. Do końca lat 90. XX wieku podobny model obowiązywał w Szwecji i Finlandii, gdzie narodowe Kościoły protestanckie miały status religii państwowej. Nieco inaczej przedstawia się sytuacja Kościoła anglikańskiego w Wielkiej Brytanii. To również – od czasów króla Henryka VIII – Kościół państwowy, którego zwierzchnikiem do dziś jest koronowana głowa państwa, a biskupi zasiadają w Izbie Lordów. Jednak w odróżnieniu od Danii i Grecji państwo nie utrzymuje bezpośrednio Kościoła. Z budżetu finansowane jest utrzymanie zabytkowych obiektów sakralnych, ale nie ma mowy np. o pensjach dla osób duchownych. Na oficjalnej stronie internetowej Church of England można znaleźć informację, że aż trzy czwarte dochodów wspólnoty (ok. 750 mln funtów) pochodzi z datków wiernych w parafiach. Jest jednak inna forma wsparcia państwa, nie tylko dla Kościoła anglikańskiego: tzw. Gift Aid (korzysta z tego także Kościół katolicki). Wszystkie osoby płacące podatek dochodowy mogą wypełnić deklarację o przekazaniu jakiejś sumy na rzecz organizacji dobroczynnej – może to być właśnie konkretna parafia – i takie datki są traktowane przez państwo jako Gift Aid. Co to oznacza w praktyce? Otóż dzięki takiej deklaracji parafia otrzymuje nie tylko darowiznę od darczyńcy, ale również może wystąpić do urzędu podatkowego (Inland Revenue) o zwrot podatku zapłaconego przez ofiarodawcę w wysokości 22 proc. darowizny. Oczywiście w praktyce „religia państwowa” nie oznacza, że ma jeszcze większy wpływ na prawodawstwo i kształt życia społecznego. Zwłaszcza Wielka Brytania jest przykładem ścisłego powiązania państwa i Kościoła przy jednoczesnej dominującej obojętności religijnej społeczeństwa.

Laickość „opłacalna”

Choć Belgia należy do najbardziej zlaicyzowanych krajów w Europie, sytuacja finansowa tutejszych Kościołów jest wyjątkowo korzystna. Dotyczy to wszystkich wspólnot religijnych, ponieważ Belgia nie preferuje żadnego wyznania. Z przywilejów korzystają na równi katolicy, protestanci, prawosławni, anglikanie oraz żydzi i muzułmanie, a nawet świeckie organizacje „filozoficzne i humanistyczne” (najczęściej są to stowarzyszenia wolnomularskie). W budżecie państwa przewidziane są środki nie tylko na pensje dla duchownych, na budowę i utrzymanie świątyń i na szkoły, ale nawet na mieszkania dla duchownych!

W sąsiedniej Holandii, gdzie duża część kościołów, zamienionych na hotele czy restauracje, nie spełnia już funkcji religijnych, obowiązuje model mieszany finansowania Kościołów. Obok ofiar składanych „na tacę” przez wiernych, wprowadzono dobrowolne opłaty na Kościoły: od 1 do 3 proc. dochodu. Dodatkowo państwo finansuje częściowo kościelne wydziały na państwowych uniwersytetach, kilka prowadzonych przez Kościół wyższych szkół teologicznych oraz uniwersytet katolicki w Nijmegen. Kościoły mogą też ubiegać się o państwowe fundusze na cele społeczne.

Innym przykładem kraju raczej obojętnego religijnie, a zarazem częściowo finansowanego przez państwo, są Czechy. Tutaj to jednak pozostałość po czasach komunistycznych, kiedy utrzymywanie Kościoła było jednym z narzędzi jego kontroli (podobny system do dziś funkcjonuje w bardziej religijnej Słowacji).

Niemcy: wierny = opodatkowany

Osobno należy potraktować przypadek Niemiec. Choć obowiązuje tu rozdział państwa i Kościoła, państwo pełni niejako rolę pośrednika, dostarczającego dochody Kościołowi za pomocą obowiązkowych podatków. Osoby zapisane do Kościołów płacą „z automatu” podatek kościelny z części swojego podatku dochodowego (ok. 8–9 proc. odliczane od podstawy opodatkowania, lecz nie więcej niż 4 proc. dochodu). Geneza tego systemu sięga początku XIX wieku, kiedy państwo skonfiskowało wiele kościelnych posiadłości. Kiedy jednak okazało się, że bez prowadzonej przez Kościół działalności socjalnej (w tym charytatywnej) państwo sobie nie radzi, zdecydowano się na rekompensatę za utracone mienie: dotację z budżetu państwa wygenerowaną z części podatku dochodowego płaconego przez wiernych. Dotyczy to zarówno katolików, jak i protestantów.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • moja opinia
    07.11.2011 12:03
    Ksiądz to nie urzędnik. Jestem zdecydowanie przeciwny jakimkolwiek transferom publicznym dla kościoła.
  • Krzysiek
    07.11.2011 13:02
    Papież podkreśla słowo-znaczenie finansowania kościoła - "dobrowolność" - daję bo jestem - świadomym, odpowiedzialnym, współwiernym itd. Ci co żyją z zabierania nie traktują mnie jak podmiot, lecz przedmiot-podatnik.
  • Eterno Vagabundo
    07.12.2011 06:55

    Kto tylko dla siebie
    Ma finanse swoje,
    Temu Pan Bóg zamknie
    Niebiosów podwoje.

    A kto bliźnim w potrzebie
    Z sakwy grosz uroni,
    Ten się od czeluści
    Piekielnych obroni.

    Chcesz żeby Cię Niebo
    Po śmierci przyjęło?
    To wspieraj w Kościele
    Miłosierdzia dzieło.

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    10°C Wtorek
    wieczór
    6°C Środa
    noc
    4°C Środa
    rano
    3°C Środa
    dzień
    wiecej »

    Reklama