Sprzeciw sumienia ocala dzieci

Ginekolodzy, anestezjolodzy, położne i pielęgniarki we Włoszech powszechnie bojkotują aborcję. W ciągu pięciu lat może zabraknąć lekarzy gotowych zabijać nienarodzone dzieci.

Reklama

Kiedy spotkałem kolejne małżeństwo które postanowiło zabić swoje dziecko tylko dlatego, że miało u jednej ze stóp sześć palców, nie wytrzymałem. Przecież to można było po urodzeniu zoperować. Inni uparcie starali się o syna, nie chcąc za żadne skarby córki – powiedział jeden z ginekologów, który po latach abortystycznej praktyki wybrał sprzeciw sumienia. Jak mówi, w ten sposób może przeciwstawić się nadużywaniu obowiązującej we Włoszech ustawy. – Nie tylko z różnych względów nie chcemy już dziecka, ale coraz częściej nie chcemy takiego dziecka – mówi prof. Claudio Giorlandino.

Zabójcza „Ustawa 194”

We Włoszech aborcja jest możliwa do 90. dnia ciąży praktycznie na żądanie. Skierować na nią może nawet dentysta czy dermatolog. Na zabicie dziecka aż do końca 8. miesiąca ciąży pozwalają względy medyczne. Praktyka pokazuje, że pod terminem „poważne choroby płodu lub zagrożenie zdrowia matki” można upchnąć nawet błahy powód późnej aborcji. To dlatego we Włoszech bardzo spadła liczba dzieci rodzących się z zespołem Downa. Tak zwana „Ustawa 194” obowiązuje od 1978 r. Umożliwiła zabicie już ponad 5 mln dzieci.

W całych Włoszech zostało tylko 150 ginekologów dokonujących aborcji. Wielu z nich jest już w podeszłym wieku, stąd przewidywania, iż w ciągu pięciu lat zabraknie lekarzy gotowych zabijać dzieci. – Pracuję taśmowo, dokonując jednej aborcji za drugą. Jak długo tak można? – żali się jedna z lekarek. Skarży się, że ona i wielu jej kolegów czuje się ofiarą sprzeciwu sumienia pozostałych lekarzy. Inna lekarka, Silvana Agatone, lansuje lekarzy aborterów na obrońców kobiet. Alarmuje, że grozi im utrata ustawowo gwarantowanego prawa do aborcji. Kierowane przez nią stowarzyszenie Laiga (wolne włoskie stowarzyszenie ginekologów na rzecz stosowania „Ustawy 194”) zorganizowało w Rzymie kongres lekarzy dokonujących aborcji. Postawione na nim tezy to czysta demagogia. Personel medyczny, który wyraził sprzeciw sumienia, został oskarżony o łamanie konstytucji, bo – zdaniem organizatorów – utrudnia kobietom dostęp do aborcji i zasila podziemie aborcyjne. We Włoszech okres oczekiwania na aborcję wynosi maksymalnie tydzień, a w miejscach, gdzie z braku personelu zamknięto oddziały aborcyjne, kobietom proponowany jest inny szpital lub aborcji dokonuje ekipa z zewnątrz. Nie można też zgodzić się z zarzutem, że sprzeciw sumienia narusza konstytucję. Gwarantuje ona bowiem prawo do życia, a nie do śmierci, a także do sprzeciwu wobec decyzji niezgodnych z sumieniem. Nie każda rzecz sankcjonowana prawem jest słuszna moralnie. W czasie kongresu słychać było często użalanie, że lekarze, którzy dokonują aborcji, nie cieszą się należytym szacunkiem w środowisku medycznym. Obłudnie twierdzono też, że na włoskich akademiach medycznych nikt nie chce uczyć, jak zabijać nienarodzone dzieci.

Wygrywa życie

– Nikt nikogo nie może zmusić do udziału w morderstwie – mówi Giuseppe Noia, kierujący Stowarzyszeniem Katolickich Ginekologów i Położnych. 71 proc. ginekologów, 52 proc. anestezjologów i 45 proc. personelu niższego we Włoszech wyraziło sprzeciw sumienia. Od 1982 r. liczba aborcji dokonywanych do 3. miesiąca spadła o 52,3 proc. W ub. roku przeprowadzono ich 115 tys. Prawie połowa decydujących się na aborcję to mieszkające we Włoszech imigrantki.

Rośnie jednak liczba tzw. aborcji terapeutycznych. – W ciągu kilku lat od 0,5 proc. doszliśmy do 3 proc. aborcji czysto eugenicznych – zauważa dr Noia. Podkreśla, że wiele decyzji o sprzeciwie sumienia jest motywowanych względami etycznymi. – Ale są też lekarze, którzy decydują się na sprzeciw sumienia, by nie być wyłącznie aborterami. Nie zmienia to jednak faktu, że w Italii coraz częściej wygrywa życie – mówi dr Noia.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • złośliwiec007
    04.11.2011 13:00
    W Polsce, część lekarzy woli mieć pieniądze niż czyste sumienie.
  • zaściankwy
    05.12.2011 15:23
    To nie o to chodzi. Dziewczyna, kobieta, która chce usunąć, chce, bo takie postawy też są, gdy jej się tego zabroni czuje się podwójnie skrzywdzona. Raz, że dziecko którego nie chciała, KTOŚ jej zrobił, z jej udziałem lub nie. Dwa, że nie pozwoli jej się go pozbyć, pozbyć problemu. Prześladują ją podójnie. Facet, z którym spała i ludzie wokół, obcy ludzie, zewnętrznie. Nie zazdroszczę jej samopoczucia. Bezradność i bezsilność. Co ja mogę zrobić?! Co ja mogę zrobić ??? ! Powiesić się, razem z dzieckiem, wtedy nikt nie będzie miał do mnie pretensji, że JA chcę dziecko zabić.
    Gdzie mężczyzna w tym sporze o aborcję??? Nigdy go do tej pory nie spotkałam. A przecież kobieta sama z siebie dziecka nie może mieć. Jeśli nie chce, a on chce to też jego wina. Wina wyboru, wina nie "dogadania" się co do intencji. To mężczyzna przekazuje życie PRZEKAZUJE i najwyższy czas skończyć z pomieszaniem pojęć i obwiniania za aborcję kobiet. Kobieta jest tylko pośrednikiem, życie przekazuje meżczyzna i jego rolą, jego obowiązkiem!!!!!! jest zrobić to tak, by do takich sytuacji NIE DOCHODZIŁO!!!!!!
  • xTom
    05.12.2011 15:37
    i dlatego trzeba robić, co tylko możliwe, aby się przeciwstawiać i uświadamiać czym jest ten "zabieg". Polecam:
    http://delurski.pl/podtrzymac-rece/
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    3°C Piątek
    noc
    2°C Piątek
    rano
    5°C Piątek
    dzień
    6°C Piątek
    wieczór
    wiecej »

    Reklama