Jest krzyż, jest wolność

Krzyż w polskiej tradycji, zwłaszcza w historii najnowszej, był nie tylko symbolem religijnym, ale i narodowym. Probierzem naszej wolności

Reklama

Krótka retrospektywa dziejów najnowszych przekonuje, że im bardziej przestrzeń publiczna była dla znaku krzyża otwarta, tym więcej było w Polsce wolności i demokracji. Polska bez krzyża w miejscach publicznych była zaś krajem pozbawionym zewnętrznej i wewnętrznej suwerenności, gdzie łamano prawa człowieka i narodu. Warto o tym pamiętać, gdy padają słowa, że nie ma miejsca dla krzyża w Sejmie. Bo postulat usunięcia krzyża z sali sejmowej, który zapewne jest tylko wstępem do eskalacji dalszych żądań, to powrót do stalinowskiej tradycji kraju, w którym miejsca na krzyż w przestrzeni publicznej rzeczywiście nie było.

Usuwanie krzyży

Walka z krzyżami rozpoczęła się w Polsce wraz z nastaniem najgorszego okresu stalinizmu, pod koniec 1948 r. Wówczas to z inicjatywy Bolesława Bieruta i Aleksandra Zawadzkiego, ale także całego kierownictwa partii, na mocy różnych rozporządzeń, okólników oraz zarządzeń, usuwano krzyże ze szkół, szpitali oraz innych obiektów użyteczności publicznej. Przeważnie robiono to podczas przerwy wakacyjnej bądź przy okazji remontu sal szkolnych czy szpitalnych.

Czyniono tak w ramach akcji ogołacania przestrzeni publicznej z symboliki religijnej. Protestowało przeciwko temu wielu Polaków, zwłaszcza młodzież, która wyraźnie wtedy czuła, że tracąc krzyż, pozbawiana jest także jakiejś części narodowej tożsamości. Było wiele wypadków, że młodych ludzi za obronę krzyża aresztowano i wytaczano im procesy za prowadzenie działalności antypaństwowej. Ten okres zakończył się ok. 1953 r., gdy osiągnięto stan, który dzisiaj postuluje Palikot: krzyż rzeczywiście zniknął z przestrzeni publicznej. Upomniało się o niego społeczeństwo przy okazji pierwszych wielkich protestów społecznych, a zwłaszcza w czasie buntu w Poznaniu w 1956 r. Wołanie o powrót religii do życia publicznego było wtedy równie głośnie jak wołanie o chleb i wolność. Nic dziwnego, że kiedy w październiku 1956 r. nastąpiły zmiany w kierownictwie PZPR, nowy I sekretarz Władysław Gomułka, gdy zagrożona była jego władza i groziła interwencja Związku Sowieckiego, zdecydował się tolerować powrót krzyży do szkół czy szpitali. Następowało to najczęściej bez jakiejkolwiek inspiracji ze strony duchowieństwa, stłamszonego i sterroryzowanego represjami stalinowskimi. To ludzie spontanicznie zawieszali krzyże w przestrzeni publicznej jako znak nie tylko swej religijnej tożsamości, ale także jako symbol odzyskiwanej wolności. Dlatego, gdy pod koniec lat 50., po umocnieniu się ekipy Gomułki, zaczęto znów zdejmować krzyże, w ich obronie występowały najczęściej kobiety, matki, które chciały, aby towarzyszył nauce ich dzieci, nie tylko jako wyraz ich przekonań religijnych, ale i symbol tego, że ich podmiotowość w procesie wychowania także się liczy. Płaciły za to grzywnami i karami administracyjnymi, nakładanymi na obrońców krzyża pod koniec lat 50. pod pretekstem ochrony laickiego charakteru państwa.

Zwarcie w Nowej Hucie

Kulminacją tego sporu były wydarzenia, do jakich doszło 27 kwietnia 1960 r. w Nowej Hucie. Miały one wymiar szczególnie symboliczny, gdyż miasto miało być wzorem nowej społeczności, wychowywanej bez Boga, według zasad marksizmu. Próba usunięcia krzyża z miejsca, w którym miał stanąć kościół, zakończyła się trwającymi kilka godzin starciami z mieszkańcami miasta, którzy z podziwu godną determinacją bronili go, pomimo zmasowanych ataków milicji i ZOMO. Skala represji w Nowej Hucie była ogromna. Zatrzymano blisko 500 osób, a 147 aresztowano. 87 osób sądy skazały na kary od 6 miesięcy do 5 lat więzienia. 119 osób zostało ukaranych przez kolegia ds. wykroczeń grzywnami, a kilkadziesiąt zwolniono z pracy. O znaczeniu tamtego konfliktu przypomniał po latach Jan Paweł II, który jako biskup wstawiał się wtedy w obronie nowohuckiego krzyża. Podczas pierwszej pielgrzymki do Polski w czerwcu 1979 r. papież mówił w opactwie cystersów w Mogile: „Nie można oddzielić krzyża od ludzkiej pracy. Nie można oddzielić Chrystusa od ludzkiej pracy. To właśnie potwierdziło się tutaj, w Nowej Hucie. I to był początek ewangelizacji na początku nowego tysiąclecia chrześcijaństwa w Polsce. Ten nowy początek przeżywaliśmy razem. I ja zabrałem to ze sobą z Krakowa do Rzymu jako relikwię”.

Na placu Zwycięstwa

Na czasową obecność krzyża w przestrzeni publicznej komunistyczne władze zgodziły się dopiero w czerwcu 1979 r., w czasie pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do ojczyzny. Wówczas wielki drewniany krzyż stanął na placu Zwycięstwa w Warszawie, w miejscu sprawowania przez papieża liturgii. Zgromadziło się przy nim blisko milion ludzi i było to z pewnością jedno z największych zgromadzeń, jakie przeżyła stolica w całej swej historii. To w tamtej atmosferze radości i wolności zaczęto spontanicznie śpiewać pieśń „My chcemy Boga”, wołanie o nasycenie życia prywatnego i społecznego wartościami religijnymi. To zgromadzenie było zapowiedzią Sierpnia ’80 r., kiedy krzyże pojawiły się na bramach strajkujących zakładów jako znak wiary, ale także odzyskiwanej suwerenności i wolności. Nic więc dziwnego, że już jesienią 1980 r. krzyż zaczął wracać do przestrzeni publicznej, przede wszystkim do szpitali, ale także do szkół, choć nie było to regulowane żadnymi rozporządzeniami ani ustawami. Krzyże zawisły również w siedzibach Zarządów Regionów NSZZ „Solidarność” i nie przypominam sobie, aby wtedy ktokolwiek to kwestionował, choć związek był pluralistyczny i prowadzono w nim ostre dyskusje na prawie każdy temat.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Adam Kaczor
    04.11.2011 19:04
    Panie Andrzeju, bardzo dziękuję za potwierdzone faktami historycznymi słowa: "Postulat usunięcia krzyża z sali sejmowej to powrót do stalinowskiej tradycji kraju, w którym nie było miejsca na krzyż w przestrzeni publicznej."
  • Eterno Vagabundo
    07.12.2011 12:37

    Każdy w swe życie
    Ma krzyż wpisany.
    Jak więc być może
    Z niego usuwany ?

    Kto na siłę wykluczy
    Krzyż z doczesności,
    Ten po nim nie przejdzie
    Do " Raju Wieczności ".

  • czytelniczka
    08.01.2012 21:27
    Ks.Prymas Tysiąclecia tak pisał "Krzyż dla dzisiejszego świata jest wyrzutem sumienia, bo przypomina wywyższenie piniżanego dziś człowieczeństwa-dlatego jest tak odrzucany".

    Brakuje nam dziś żywego,twardego Autorytetu w Kościele ,który nie "ugina się".
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    -5°C Niedziela
    dzień
    -4°C Niedziela
    wieczór
    0°C Poniedziałek
    noc
    2°C Poniedziałek
    rano
    wiecej »

    Reklama