Ogłoszenie stanu wojennego było dramatem porównywalnym z konfederacją targowicką - uważa biskup koszalińsko-kołobrzeski Kazimierz Nycz.
"Nie róbmy z obchodów stanu wojennego święta, czy celebracji. Obchody powinny przypominać, jak trudny, bolesny i tragiczny dla Polski był to czas" - powiedział. "W związku z brakiem dostatecznej wiedzy - stwierdził biskup - trudno też dokonywać ostatecznej oceny moralnej tego wydarzenia. A jednak w świetle faktów już znanych można ubolewać nad tym, że wojsko użyte zostało przeciwko narodowi, któremu miało służyć, a także, że zdławiono coś, co rodziło się za sprawą "Solidarności" oraz za sprawą pierwszej pielgrzymki do ojczyzny papieża Jana Pawła II." Zdaniem abp. Mariana Gołębiewskiego wprowadzenia stanu wojennego nie da się usprawiedliwić. "Myślę, że został wtedy rozbity wielki duchowy kapitał, który był w ludziach, ten wielki zryw do wolności, wielkie nadzieje, które się rodziły. [...] Wielki kapitał ludzki został wdeptany w ziemię, zmarnowany" - ocenia arcybiskup Wrocławia.
Po ogłoszeniu dekretów wszystkim tym osobom przysługuje tytuł Czcigodnych Sług Bożych.
Papież przestrzegł, że zaniedbanie pracy nad jednością byłoby „skandalem”.
Czy historyczne witraże, które przetrwały pożar, powinny ustąpić miejsca współczesnej sztuce?
Wiernych zobowiązano w zamian zazwyczaj do modlitwy za ojczyznę, o pokój na świecie, czy jałmużny.
Szef Komitetu Wojskowego NATO o wyzwaniach stojących przed tą organizacją.
Nowa propozycja koncentruje się na rozwiązaniu w pierwszej kolejności kryzysu wokół cieśniny Ormuz.