Gdzie jesteś, abuna Paolo?

To nie jest tekst o wojnie w Syrii, choć Syrii dotyczy. Próbuję zrozumieć, dlaczego jezuita o. Paolo Dall’Oglio wszedł do jaskini lwa.

Najpierw fakty. A właściwie tylko jeden, który jest pewny: 29 lipca 2013 r. na ulicach Raqqa, dużego miasta na północy Syrii, zaginął o. Paolo Dall’Oglio, włoski jezuita od ponad 30 lat żyjący w tym kraju. Doniesienia dotyczące okoliczności zaginięcia (porwania) są sprzeczne. Jedne mówią, że po prostu spacerował po ulicach. Według innych wszedł do kwatery ISIS, żeby negocjować rozejm między nimi a ugrupowaniami kurdyjskimi oraz uwolnienie kurdyjskiego przyjaciela, i już stamtąd nie wyszedł. ISIS to skrót organizacji nazywającej się Islamskim Państwem w Iraku i Lewancie. Inaczej mówiąc: tamtejszej filii Al-Kaidy. Bezsporne jest tylko jedno – od tej pory nie ma żadnego pewnego faktu dotyczącego o. Paolo.

Tajemnica

– Jego milczenie jest tajemnicą. Wspomnienia o nim przychodzą i odchodzą, jest tak głęboko w naszych myślach. Gdzie jest? Z kim jest? Czy tam, gdzie jest, ma kogoś, kto go słucha?

Chyba jest samotny, być może przerażony – dzieli się pełen niepewności co do losu swojego brata włoski muzyk Pietro Dall’Oglio. – Paolo jest tak mocną osobowością, że jest w stanie przeżyć w więzieniu. Wiem, że nawet w takiej sytuacji, uwięziony, będzie potrafił zrobić wiele dobrego. Jestem pewna, że potrafi także podnosić na duchu swoich współwięźniów – mówi „Gościowi” Gabriella Ugolini, włoska przyjaciółka jezuity. Ten optymizm Gabrielli mnie nawet nie dziwi. Rodzina Ugolinich jest związana z o. Paolo 20-letnią przyjaźnią. Idą podobną drogą wiary i zaufania Bogu, którą, tak jak Paolo, nazywają drogą Abrahama. Zrezygnowali z wygodnego życia we Włoszech i żyją na Bliskim Wschodzie, samotni chrześcijanie wśród setek tysięcy muzułmanów. O los zakonnego współbrata martwił się papież Franciszek. Dwa dni po porwaniu w homilii podczas Mszy św. w święto Ignacego z Loyoli, założyciela zakonu, papież, wspominając jezuitów, którzy oddali życie za wiarę, zrobił pauzę. – Myślę o ojcu Paolo – powiedział.

Deir Mar Musa al-Habashi

Ojciec Dall’Oglio, w Syrii zwany abuna Paolo (nasz ojciec Paolo), jest tam przede wszystkim znany jako odnowiciel klasztoru Mar Musa i założyciel wspólnoty monastycznej skupionej wokół tego miejsca, którego początki sięgają VI wieku. Deir Mar Musa al-Habashi – klasztor świętego Mojżesza Abisyńskiego – jest położony ok. 80 km na północ od Damaszku na pustyni i ukryty wśród gór. Niezwykłe miejsce zauroczyło młodego jezuitę, który przyjechał, żeby odbyć swoje rekolekcje w ruinach starego klasztoru. Postanowił tam zostać. Odbudował klasztor, stworzył w nim wspólnotę monastyczną, która stopniowo się rozrasta. Obecnie ma swoje klasztory także w Sulejmaniji (Irak) i w Qaryatayn (Syria). Do Mar Musa, odwiedzanego corocznie przez kilkadziesiąt tysięcy osób z całego dosłownie świata, przybywają licznie również muzułmanie. Bo pasją ojca Paolo jest dialog chrześcijańsko-muzułmański. Z czasem wokół klasztoru powstała też wspólnota duchowa, której więzi łączą ludzi rozsianych po całym świecie. Nazywa się Al-Khalil, tzn. przyjaciel Boga. Takim imieniem Koran nazywa Abrahama – ojca wiary trzech religii: judaizmu, chrześcijaństwa i islamu. – Przyjaźń z Paolo jest dla nas bardzo ważna, bo jego wiara w Jezusa jest bardzo, bardzo mocna. Jego otwartość na ludzi innych religii stanowi dla nas przykład, ponieważ my też żyjemy wśród muzułmanów. Kiedy ludzie są prawdziwie wierzący w Boga, pięknie jest z nimi i wśród nich żyć, tak jak my żyjemy jako chrześcijanie. Ale dopiero kiedy przeprowadziliśmy się z Włoch na Bliski Wschód, zrozumieliśmy lepiej to, co on robi w Syrii – mówi Gabriella Ugolini. Do Mar Musa docierają także Polacy. – Trafiliśmy tam dzięki o. Zygmuntowi Kwiatkowskiemu, jezuicie, który przez 30 lat pracował w Syrii. Cudowne miejsce, idealna cisza w surowym krajobrazie i wielki zgiełk mnóstwa ludzi, którzy przyjechali na święta wielkanocne. Wielu ludzi z zagranicy, a wśród nich o. Paolo, który próbował to towarzystwo jakoś okiełznać. Od razu zostaliśmy włączeni w życie wspólnoty, nie tylko liturgiczne, ale także codzienne, na przykład w gruntowne porządki przedświąteczne. To dało nam poczucie przynależności. Spotkaliśmy tam wiele – nie licząc mnichów i mniszek – niezwykłych osób. Takie miejsca przyciągają przecież indywidualistów, ludzi szukających. Spore wrażenie robiły liturgia w obrządku syryjsko-katolickim i modlitwy w wielu językach: arabskim, aramejskim, angielskim, włoskim, francuskim – opowiada Jakub Gałęziowski z Krakowa. Dzięki jego inicjatywie – w łączności z innymi wspólnotami Al-Khalil na całym świecie – 29 stycznia, pół roku po porwaniu, w bazylice krakowskich dominikanów odprawiona została Msza św. o uwolnienie o. Paolo i innych przetrzymywanych przez porywaczy w Syrii. Dzisiaj do Mar Musa nie przybywają goście – byłoby to dla nich zbyt niebezpieczne. W czasie wojny domowej klasztor był kilkakrotnie celem zbrojnych napaści i został ograbiony. Ale mnisi i mniszki wspólnoty, która dwa lata temu uzyskała kościelne potwierdzenie swojego oryginalnego statusu i misji, nadal prowadzą życie w klasztorze na pustyni. Klasztor Mar Elian w Qaryatayn opiekuje się kilkoma tysiącami uchodźców: zarówno szyitów, jak i sunnitów, alawitów oraz chrześcijan.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • qui
    08.02.2018 18:08
    Poznalem o. Paolo w Deir Mar Musa w XI 2001 (podczas mojego wyjazdu po Syrii i Libanie, chyba w 2 tyg. po rozpoczęciu w Palestynie II Intifady). Juz wtedy wokol klasztoru i samego Ojca Paolo roztaczala sie mistyczna atmosferta sacrum. Podbijanego ciszą, pustynią, ciemnością, zapachem kadzideł, ścian z freskami, ksiąg.... Atmosferą dialogu chrzescijansko-muzulmanskiego, dialogu kultur Wschodu z Zachodem... w wielu ich odcieniach. Ale tez - Odnawiania zycia w Duchu Swietym, odnawianiu starozytnosci we wspolczesnosci. Przedziwny miks zjawisk i mysli. Rewelacyjne miejsce, gdzie czas sie nieco zatrzymal. W pobliżu wioska Maalula, gdzie mieszkańcy jako jedni z ostatnich posługują się jezykiem aramejskim... Do tego perspektywa góra - dół, Bóg - człowiek... Chyba juz dwa lata (albo i 3) mija, jak pisalem do wspolnoty w Deir Mar Musa, a odpowiedz raczej nie dawała nadziei, że O. Paolo jeszcze żyje.... Myślę, że Abuna Paolo jest Ofiarą w tej wojnie i Męczennikiem za Wiarę i Dialog Międzyreliginy. RIP [i] :(
  • qui
    08.02.2018 19:12
    Tempus fugit i pamięc ucieka - sprawdziłem, to był wyjazd w X-XI'2000, a sama Intifada zwana Al-Aksa rozpoczęła się 28 IX 2000 wejściem/wizytą gen. Ariela Szarona na Wzgórzu Świątynnym w Jerozolimie... Damaszek, Aleppo, Palmyra... płaczę, jak widzę co tam się stało przez ostatnie lata... :(
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    17°C Środa
    rano
    20°C Środa
    dzień
    20°C Środa
    wieczór
    20°C Czwartek
    noc
    wiecej »