Smoleńskie żale

Gdy w 4. rocznicę katastrofy smoleńskiej myślę o jej okolicznościach, mam olbrzymi żal do rządu,
że przez jego postawę poznanie pełnej prawdy o tej tragedii jest już praktycznie niemożliwe.


W momencie katastrofy, jak miliony Polaków, przeżyłem szok i głęboki smutek. Jednak pierwsze chwile żałoby minęły i zaczęło się „polskie piekło” zrzucania winy na innych, kwestionowania zasług zmarłych, oskarżeń o zamach, czy wykorzystywania tragedii do politycznych harców. Jako dziennikarz starałem się bez emocji relacjonować wydarzenia związane z katastrofą, uznając, że czytelnik na podstawie przekazanej wiedzy sam wyrobi sobie zdanie. Jednak trudno, abym nie miał własnych sądów, aby nie narastały we mnie coraz większe wątpliwości, nie rodziły się pytania. 


Z obcym przeciwko swoim


Nie mogę pojąć, jak premier Polski mógł przy pomocy premiera Rosji prowadzić walkę polityczną z własnym prezydentem. Spór polityczny między przedstawicielami różnych partii jest rzeczą normalną, ale wykorzystywanie do tego przywódcy obcego państwa jest niedopuszczalne. To klimaty z Targowicy. Dokumenty z przygotowań do wizyty jednoznacznie pokazują, że Donald Tusk i Władimir Putin doprowadzili do rozdzielenia wizyt. Nie chcieli, aby Lech Kaczyński przeszkadzał im w budowaniu „przyjaźni”. Raport NIK stwierdza, że lot prezydenta był znacznie słabiej zabezpieczony niż premiera. Nie twierdzę, że D. Tusk spiskował z W. Putinem, aby zabić polskiego prezydenta. Myślę, że taka teza jest nieprawdziwa, ale w stosunku do D. Tuska. Przez jakiś czas za spiskowe uważałem też teorie, że to zemsta Putina za politykę wschodnią Lecha Kaczyńskiego, m.in. obronę Gruzji przed Rosją.

To, co Putin robi dziś na Krymie, sprawia, że takie teorie wydają się uzasadnione.
Politycy PO i media głównego nurtu wciąż oskarżają PiS o to, że wykorzystuje tragedię do celów politycznych, do walki z PO. Nie przeczę, że ze strony polityków partii Jarosława Kaczyńskiego padają ciężkie oskarżenia, często wysuwane są zbyt daleko idące tezy, jak ta o zamachu, bez podania wiarygodnych dowodów. Ale jest to konsekwencja postawy PO. To polityczna walka D. Tuska z L. Kaczyńskim doprowadziła do rozdzielenia wizyt. To polityczne kalkulacje, aby za wszelką cenę mieć dobre stosunki z Rosją, spowodowały, że rząd oddał jej śledztwo. To politycy PO przez pierwsze miesiące, bez dowodów, wysuwali nieprawdziwą tezę, że katastrofa jest efektem nacisków L. Kaczyńskiego na pilotów. Szokiem była dla mnie informacja, jaką ujawnił jeden z polityków PO. Otóż w czasie apogeum sporu o krzyż na Krakowskim Przedmieściu Platforma zrobiła badania, z których wynikało, że PiS traci na tym sporze poparcie, a PO zyskuje. W kierownictwie Platformy zapadła wówczas decyzja nie tylko o podtrzymywaniu tego konfliktu, ale nawet o jego eskalowaniu. 


Śledztwo pozorowane


Oceniając wydarzenia przed tragedią, mogę ubolewać, że mamy tak słabe państwo. Jednak działania mające wyjaśnić jej okoliczności wywołują we mnie wściekłość. Delegacja polska z premierem na czele poleciała do Smoleńska kompletnie nieprzygotowana, bez analizy prawnej sytuacji. To Rosjanie zasugerowali nam przyjęcie konwencji chicagowskiej jako prawnej podstawy śledztwa, a my się na to zgodziliśmy. Premier wykazał „pełne zaufanie” do „przyjaciół” Rosjan i oddał im prowadzenie śledztwa, sprawiając, że Polska stała się petentem zdanym na łaskę naszych wschodnich sąsiadów. Kilka tygodni później prokurator generalny alarmował, że Rosjanie nie udostępniają nam dowodów. Nawet politycy Platformy byli zbulwersowani taką postawą premiera. Jeden z nich tłumaczył mi, że należało zaprosić do udziału w śledztwie przedstawicieli UE oraz NATO, a wówczas strona rosyjska nie mogłaby nas tak lekceważyć. D. Tusk tego nie zrobił, popełniając błąd, który zaważył na całym procesie dochodzenia do prawdy.
Okazało się, że polscy śledczy mieli bardzo ograniczone możliwości, a przez to zaniedbali swoje obowiązki. Na przykład prokuratorzy powinni być obecni przy ekshumacji ciał. Muszą wykonać określone czynności związane z zabezpieczeniem terenu katastrofy i gromadzeniem dowodów. Nie zrobili tego, a poznańska prokuratura wszczęła przeciwko nim dochodzenie o niedopełnienie obowiązków. Smutnym symbolem tych zaniedbań były pospiesznie przeprowadzane przez Rosjan ekshumacje, które doprowadziły do zamiany ciał i wątpliwości, czy tożsamość ofiar została właściwie określona. Czy D. Tusk ma świadomość, że przez ignorancję jego urzędników rodziny ofiar musiały po raz kolejny przeżywać tragedię?


Winnych nie ma


Mam świadomość, że jednym z powodów katastrofy były niebywałe zaniedbania ze strony Polski. Brak jasnych procedur, pomieszanie kompetencji, spychanie odpowiedzialności, złe szkolenie pilotów itd. Zdumiewa mnie to, że do dziś nikt nie poniósł odpowiedzialności za śmierć polskiego prezydenta i 95 osób.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Maluczki
    05.04.2014 09:43
    "Nie mogę pojąć, jak premier Polski mógł przy pomocy premiera Rosji prowadzić walkę polityczną z własnym prezydentem."

    Ma Pan zahamowania w wyciąganiu wniosków?
    Błąd! Nie należy mieć takich zahamowań. Wyciąganie błędnych wniosków czasami drogo kosztuje.
    Polacy celują w wyciąganiu fałszywych wniosków, dlatego Polska jest na wykończeniu.
  • Jacek
    06.04.2014 16:38
    Jestem zniesmaczony. W tygodniku, który ma ambicje bycia tygodnikiem opinii, w tak krótkim artykule (autorstwa kierownictwa redakcji) tyle nierzetelności i zaprzeczeń... Kilka przykładów: Co znaczy "słabiej zabezpieczony"? Kiedy Rosjanie "pospiesznie przeprowadzali ekshumacje"? Jakim prawem prokuratura może " zwierzchnikowi nakazać wyciągnięcie konsekwencji służbowych wobec urzędników"? Jeżeli piloci "nie popełnili błędu, źle odczytując wysokość" to dlaczego samolot prezydencki znalazł się tak nisko? Jeżeli "PiS zgromadziło obszerne dossier, które pozwala na postawienie obecnemu premierowi zarzutów karnych" to dlaczego wiedząc o przestępstwie nie zgłosiło zawiadomienia do prokuratury?
    Zawsze byłem pod wrażeniem jak można skomplikować rzeczy proste. Powtórzę komentarz znaleziony w sieci oddający najlepiej istotę sprawy
    "Air Force One państwa europejskiego pretendującego do roli lokalnego gracza i z pretensjami do tej "europejskości", za którą tęskni jak złotówka za dolarem rozbija się, ponieważ piloci elitarnej jednostki wojskowej powołanej specjalnie do przewożenia najważniejszych osób w państwie wprowadzili współrzędne pasa w innym układzie niż ten, w którym pracował ich GPS, niewłaściwie korzystali z wysokościomierzy, nie posłuchali wieży, że nie ma warunków, oszukali a potem ignorowali urządzenie mówiące ludzkim głosem "podciągnij, lecisz w ziemię", wreszcie przekroczyli znacznie wysokość decyzji, wypatrując przez okna gruntu (eufemizm, zeszli poniżej poziomu pasa). Do tego wisienka na torcie: piloci nie mieli dopuszczeń, żeby w ogóle wzbić się tego dnia na tej maszynie w powietrze, a te nieaktualne, które mieli, były udzielone bezzasadnie."
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7
    18°C Poniedziałek
    dzień
    20°C Poniedziałek
    wieczór
    18°C Wtorek
    noc
    14°C Wtorek
    rano
    wiecej »