Muzyka jak pokarm

O dojrzewaniu marzeń, kolorach miłości i zarażaniu sztuką z Alicją Węgorzewską

Szymon Babuchowski: Podobno zrealizowała Pani kolejne marzenie?

Alicja Węgorzewska: Czasami z zewnątrz może się wydawać, że marzenia tak szybko się spełniają. A one nieraz dojrzewają latami – tak jak moja najnowsza płyta „I Colori Dell’ Amore”. Jej idea narodziła się kilkanaście lat temu. Miałam ją zrealizować z Grzegorzem Ciechowskim. Pamiętam, jak rozmawialiśmy o płycie operowej, ale mieszającej różne style. Grzegorz bardzo się do tego pomysłu zapalił. Potem jednak dostał propozycję nagrania ścieżki dźwiękowej do „Wiedźmina”, więc trzeba było sprawę odłożyć. Do filmu Grzegorz napisał dla mnie piękne wokalizy. Dostrzegłam w nim wtedy jakieś inne pokłady niż te, które dotąd ujawniał w rozrywce. Dostaliśmy złotą płytę, zapowiadała się piękna współpraca. Miesiąc później Grzegorz już nie żył.

To chyba bardzo osobisty album?

Nawet bardzo bardzo! Teksty dotykają sytuacji z życia mojego i przyjaciół. „Venezia” napisana jest dla mojej córki Amelii, która ma na drugie imię Venice, bo została poczęta w Wenecji. Ja chyba dostałam dziecko prosto od Boga. Ona jest wyjątkowa. Czasami mam wrażenie, że to ja jestem jej córką, a ona moją matką. Śpiewam, że przynieśli ją na ziemię aniołowie, a Bóg dał jej  wspaniałą duszę i talent. Napisałam też, że powinna odrzucić zwątpienia, rozłożyć skrzydła i lecieć. Chciałabym, żeby uwierzyła w siebie. Jest niezwykle wrażliwym dzieckiem. Na płycie jest też piosenka dla matki… „Mamma” to przepiękny utwór, napisany przez Tomka Betkę. Wszedł na płytę w ostatniej chwili. Siedziałam z kilkorgiem przyjaciół i moją córeczką, słuchając empetrójki przysłanej przez Tomka i nagle widzę, że moja córka płacze. Wszyscy mówią: jaka piękna piosenka, taka smutna! Od razu wiedziałam, że będzie dla mojej mamy. Śpiewam do niej: „Jestem dzisiaj silna twoją siłą. Zawsze mnie wspierałaś, kochałaś, wierzyłaś we mnie”. To, kim jestem, zawdzięczam temu, że mama nigdy mi nie stwarzała ograniczeń, tylko mówiła: próbuj.

Czyli to ludzie tworzą tytułowe „kolory miłości”?

Tak! To nie jest płyta o miłości męsko-damskiej, tylko o miłości do dziecka, matki, muzyki, przyjaciół. Piosenka „1 Giugno” to tragiczna historia matki chrzestnej mojego dziecka, która zmarła na raka i osierociła trójkę potomstwa. Ale są też na płycie inne kolory, np. „Perche” – prześmiewcza piosenka o tym, jak mężczyźni manipulują kobietami.

Także z życia wzięta?

Oczywiście! Nie ma tu żadnej wymyślonej historii. Obrazy przychodziły do mnie jak minifilmy i czułam, że ktoś układa te klocki w całość.

Ale dlaczego po włosku?

Z powodu jasnego i czystego brzmienia. Piosenka „Dentro Di Me” powstała najpierw po francusku. Stwierdziłam jednak, że w takiej wersji brzmi pretensjonalnie. Narodził się więc tekst polski, w którym z kolei było za dużo słów. Brzmiał jak skrzyżowanie Violetty Villas z Ewą Demarczyk. I wtedy stwierdziłam, że to włoski będzie kluczem do tej płyty. Ten język ma piękne, otwarte samogłoski. Kiedy śpiewam: „si scioglie il ghiaccio dentro il mio cuore”, czyli „topi się lód w moim sercu”, to czuję, że ten lód naprawdę się topi.

Nie obawia się Pani łączenia klasyki i rozrywki?

Zawsze inspirował mnie Placido Domingo. Od pierwszego dnia swojej kariery śpiewał zarówno opery, jak i zarzuele, czyli operetki hiszpańskie, tanga i pieśni popularne. Ale to nigdy nie schodziło poniżej pewnego poziomu. Nie lubię dzielenia muzyki na klasyczną i rozrywkową. Nie lubię też słowa „poważna”, bo kiedyś nie było muzyki poważnej. Przecież Mozart był na dworze cesarskim kompozytorem rozrywkowym. Po prostu muzyka ewoluowała, powstały nowe instrumenty i możliwości techniczne, dlatego rozwinęło się tyle gatunków muzycznych. Dla mnie produkcje Shirley Bassey, Lary Fabian czy Barbry Streisand to sztuka przez duże S, mimo że przypisuje się je do rozrywki. Te kobiety mają potencjał, mogą śpiewać w operze, a nigdy tego nie robiły. Nie widzę więc niczego złego w tym, że niektórzy śpiewacy operowi przechodzą na „drugą stronę”. Bo czy pieśni neapolitańskie typu „O sole mio” to klasyka czy rozrywka?

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7
    29°C Czwartek
    dzień
    30°C Czwartek
    wieczór
    24°C Piątek
    noc
    14°C Piątek
    rano
    wiecej »