W kolejce do raju

Jedni uciekli z Iraku przed Państwem Islamskim. Inni przyjechali z Włoch, bo stracili tam pracę. Wszyscy chcą zostać w Niemczech. Ale nie każdemu 
się uda.


Niemiecki magnes


Naomi z Ghany dostała się już do urzędu. Jest tu z trojgiem dzieci, najmniejsze, półroczne, śpi u niej na rękach. Przyjechała do Berlina, ponieważ jej mąż stracił pracę na czarno we Włoszech. Nowe życie nad Renem zacząć chcą także Altin i jego żona, oboje pochodzą z Albanii. Gdy pewien Pakistańczyk, z którym rozmawiam, dowiaduje się, skąd jestem, zaczyna mówić do mnie po… polsku. 
– Mieszkałem pół roku w różnych ośrodkach dla uchodźców. Ale wyjechałem, bo Polacy nie lubią muzułmanów. Niemcy są bardziej otwarci – tłumaczy. – Już od dłuższego czasu chciałem przyjechać do Niemiec, bo mam o tym kraju bardzo pozytywne zdanie. A skoro i tak postanowiłem wyjechać, skorzystałem z okazji, by przybyć do tego kraju – tłumaczy Mahmoud. 
– Trzeba rozróżniać tych, którzy mogą mieć prawo do azylu, i tych, którzy przyjeżdżają do nas z przyczyn gospodarczych np. z Bałkanów Zachodnich – mówi posłanka Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej do Bundestagu Nina Warken. Ci trafią z powrotem do swoich ojczyzn. Niemcy walczą jednak o to, by część uchodźców trafiła do innych krajów UE. 
Co na to sami zainteresowani? – Do Polski? Absolutnie. Ja wyjechałem, żeby przyjechać do Niemiec – mówi jeden z Syryjczyków, spytany o to, co sądzi o propozycji, by uchodźców przyjeżdżających do Europy rozdzielać pomiędzy poszczególne kraje, w tym mój. 
– Chcielibyśmy zostać w Niemczech, może wyjechać do Szwecji. Choć najważniejsze jest dla nas to, byśmy byli bezpieczni – mówi Syryjczyk Nedal. Wspólnie z żoną i czterema synami koczuje pod halą im. Rudolfa Harbiga, niedaleko Stadionu Olimpijskiego. To kolejne miejsce, w którym znaleźć ma schronienie tysiąc uchodźców – na razie trwają przygotowania. Nedal pyta wolontariusza, jak może dostać się do Hanoweru, ma tam rodzinę. Ktoś inny pyta o Mannheim. – Wielu chce przyjechać do Niemiec z przyczyn rodzinnych, ale wielu też przyciągają nasze standardy socjalne. Nie damy rady przyjąć wszystkich. Trzeba będzie uświadomić uchodźcom, że ich miejscem docelowym może być także inny kraj – komentuje Warken, gdy opowiadam jej o tych rozmowach.


Brama się zamyka


Pod halę Harbiga właśnie przyjechała ciężarówka z ubraniami. Wielu uchodźców przyjechało tu z tym, co mieli na sobie, chętnie przyjmują nową odzież. Dzieci cieszą się z pluszaków, na środku placu rzucają piłką z wolontariuszami, którzy przy okazji starają się nauczyć ich pierwszych słów po niemiecku. Wielu z nich nie ma doświadczenia. Tłumacz arabskiego… pyta się mnie, ile trzeba czekać na rejestrację i co się dzieje potem. Właśnie dostał takie pytanie od syryjskiej rodziny, a sam nie zna odpowiedzi, jest tu dopiero pierwszy dzień.
 Po rejestracji trafią do jednego z ośrodków dla uchodźców, raczej poza Berlinem, gdzie przez co najmniej kilka miesięcy będą czekać na zakończenie procesu azylowego. – Dorośli chcą pracować, a my, dzieci, chodzić do szkoły – mówi mi świetnie po angielsku 12-letni Syryjczyk Muhammad. Niestety wiem, że to nie takie proste. Na pozwolenie o pracę uchodźca może czekać ponad rok. 
Mimo to uchodźcy cieszą się z tego, że tu trafili. – Merkel! Merkel! Merkel! – skanduje podczas kontrdemonstracji grupa Syryjczyków. Już po moim powrocie Angela Merkel ogłosiła, że wprowadza kontrole na granicach z sąsiednimi krajami. Mahmoud załapał się do Niemiec. Kolejni nie będą mieli tyle szczęścia.


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
23°C Środa
dzień
24°C Środa
wieczór
23°C Czwartek
noc
20°C Czwartek
rano
wiecej »