Sekrety agenta J-23

Do czego Kloss był potrzebny PRL-owskiej propagandzie? Kogo „Stawka większa niż życie” nobilitowała? Który z twórców serialu pisał donosy do komunistycznej bezpieki?

Upadła PRL, ale Kloss przeżył. „Stawkę większą niż życie” do dzisiaj emitują bez końca polskie stacje telewizyjne. Chyba nawet częściej niż w czasach PRL-u. Po raz pierwszy trafiła na mały ekran jako spektakl w Teatrze Sensacji, a następnie jako serial filmowy. Pod względem popularności nie przebił jej do tej pory żaden inny polski serial. W czasie emisji kolejnych odcinków, najpierw w Teatrze Sensacji, a następnie w wersji filmowej, pustoszały ulice w całym kraju, a pogłoska o uśmierceniu bohatera w ostatnim odcinku wersji teatralnej wzbudziła masowe protesty. Kloss ocalał i wkrótce trafił na plan filmowy. W latach 1965–1967 wyemitowano 14 spektakli Teatru Telewizji w reżyserii Janusza Morgensterna i Andrzeja Konica. 23 lutego 1967 roku telewizja wyświetliła ostatni spektakl, a już miesiąc później rozpoczęły się zdjęcia do serialu. Autorami scenariuszy wersji teatralnej i serialowej byli Zbigniew Safjan i Andrzej Szypulski występujący pod pseudonimem Andrzej Zbych. Ta autorska spółka napisała później scenariusze do „Życia na gorąco” i „Najważniejszego dnia z życia”.

Autor z zadrą

Jak się okazuje, jeden ze współautorów „Stawki…” w czasie służby w Ludowym Wojsku Polskim splamił się donosem, którego rezultat okazał się tragiczny. W grudniu 1944 roku Zbigniew Safjan powiadomił rosyjskiego oficera informacji Romanowskiego, że jego znajomy „Jan Nessler był członkiem AK, starał się nawiązać kontakt z AK i kontynuować robotę”. Nesslera natychmiast aresztowano, a w czasie procesu Safjan wystąpił w charakterze świadka. Ofiarę donosu skazano na śmierć i rozstrzelano. Historia wyszła na jaw dopiero w 1993 roku, kiedy została opisana i udokumentowana w dwumiesięczniku „Arka”. Zbigniew Safjan przez prawie dekadę nie dementował przedstawionej wersji wydarzeń, a kiedy po latach zabrał głos, twierdził, że nie doniósł, a jego rozmowy z Nesslerem zostały przez kogoś podsłuchane, że nie wiedział o wydanym wówczas wyroku śmierci. To dosyć naiwne tłumaczenie, tym bardziej że niecałe dwa miesiące po donosie Safjan awansował na zastępcę dowódcy kompanii od spraw polityczno-wychowawczych.

W 1951 roku Safjan, który kierował wówczas działem propagandy w Centralnym Zarządzie Księgarstwa, został zarejestrowany jako tajny współpracownik Głównego Zarządu Informacji pod pseudonimem „Żerań”. Historia Klossa rozpoczęła się w 1965 roku, kiedy do Szypulskiego i Safjana zwróciła się redaktorka Teatru Telewizji, by napisali jakiś scenariusz z czasów wojny dla Teatru Sensacji. Wzorem miała być powieść ukraińskiego pisarza Jurija Dold-Mychajłyka „Baron von Goldring”. Jej bohater, oficer wywiadu, wcielił się w postać swojego sobowtóra, czyli Niemca aresztowanego przez NKWD. Nazwisko swojego bohatera autorzy „Stawki…” wzięli z książki telefonicznej, a jego postać, o czym szczegółowo opowiada Maciej Replewicz w swojej książce „Stawka większa niż kłamstwo”, miała wiele pierwowzorów, zarówno literackich, filmowych, jak i autentycznych. Już w czasie nadawania spektakli telewizyjnych wybuchła istna klossomania, która nabrała gigantycznych rozmiarów po emisji serialu. Stanisław Mikulski, odtwórca Klossa, stał się megagwiazdą.

W jednym z magazynów, jak wspomina Kisiel w swoim „Dzienniku”, ukazała się nawet fotografia Klossa w mundurze oficera Abwehry z napisem „Takim pokochały go miliony telewidzów”, co brzmiało nieco dwuznacznie. Zdaniem Replewicza, sukces przedsięwzięcia był wynikiem zerwania ze schematem „przegranych bohaterów”, jaki prezentował dotychczas film wojenny w PRL. „Kloss, choć agent NKWD w hitlerowskim mundurze, zadawał przeciwnikowi straty jako Polak, i za to był lubiany” – wyjaśnia Replewicz. Sukces serialu był rzeczywiście niewyobrażalny, ale wydaje się, że jednym z ważnych czynników, jaki o nim zdecydował, był całkowity brak konkurencji na polskim rynku telewizyjnym.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Sylwester_z_Sanoka
    08.11.2015 22:56
    Panie redaktorze, nie chcę uchodzić za obrońcę tego serialu ale wydaje mi się, że z agitacyjnego punktu widzenia nie dorasta on do pięt serialowi "Polskie drogi". Stawkę oglądałem kilka razy (może nie od początku do końca za jednym zamachem, ale poszczególne odcinki) i nawet dzisiaj mogę rzucić okiem na sympatycznego Klossa. Polskich dróg nie da się oglądać. Serial ten od jakiegoś czasu wszedł do ramówek rożnych telewizji więc będzie Pan miał okazję porównać propagandę i tu i tam. Polecam szczególnie ostatni odcinek i życzę dotrwania do końca. Ja nie mogę. Pozdrawiam.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    25°C Sobota
    wieczór
    22°C Niedziela
    noc
    18°C Niedziela
    rano
    26°C Niedziela
    dzień
    wiecej »