Dywany dla Jezusa

W Spycimierzu, małej wiosce w województwie łódzkim, uczestnicy procesji na Boże Ciało stąpają po dywanach z kwiatów. Niemal 2-kilometrowy odcinek drogi wyścielony jest kwiatami z pól i ogrodów, ułożonych w misterne wzory, obrazy i napisy. Mieszkańcy mówią, że to dywany dla Jezusa.

Wedle ustnej tradycji, mieszkańcy Spycimierza robią tak od ponad 200 lat. Nikt nie wie jednak, skąd ten zwyczaj – znany w katolickich krajach południowej Europy, Hiszpanii i Italii – przywędrował do wioski w centrum Polski i dlaczego tu właśnie się przyjął. Stanisław Pełka, sołtys Spycimierza od wielu kadencji, twierdzi, że upiększanie trasy procesji rozwijało się stopniowo. – Kiedyś na Boże Ciało drogę wysypywano jasnym piaskiem – mówi sołtys. – Później mieszkańcy robili wzorki na drodze procesji, żeby było dostojniej. Pamiętam, jak moja babcia przygotowywała drogę pod procesję. Wtedy ludzie tu jeszcze nie przyjeżdżali, to była typowo wiejska i dla wsi procesja – wspomina sołtys.

Janina Klata, jedna z najstarszych mieszkanek Spycimierza, potwierdza słowa sołtysa. – Na początku na Boże Ciało ludzie wysypywali drogę piaskiem. Potem posypywali ten piasek płatkami kwiatów. Wrzucali wszystkie płatki kwiatów do balii, mieszali i taką kolorową mieszanką przykrywali piasek. Zawsze przy drodze były brzózki i zawieszali na nich fifraki (kolorowe wstążki). Mój mąż mówił na to „brzozowy odpust”. Układanie wzorów z kwiatów zapoczątkowała nieżyjąca już Władysława Zielonka – mówi pani Janina. – To były lata 50. Usypała kopczyk z płatków, rozdeptała go i powstał taki pierwszy wzór. Ludziom to się spodobało i zaczęli układać wzory.

Dziedzictwo UNESCO

W roku 2016, z inicjatywy ówczesnego proboszcza ks. Wojciecha Kaźmierczaka, powstało Stowarzyszenie „Spycimierskie Boże Ciało”. Jego założyciele wzorowali się na włoskich tradycjach stowarzyszeń kwiatowych, zrzeszonych w organizacji „Infioritalia”. „Spycimierskie Boże Ciało” od razu uzyskało poparcie burmistrza Uniejowa Józefa Kaczmarka. Głównymi celami stowarzyszenia jest aktywne podtrzymywanie tradycji wśród parafian i dbanie o religijny charakter uroczystości Bożego Ciała. Cel numer dwa to wpisanie tradycji na krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego, który udało się osiągnąć 14 lutego 2018 r. Teraz stowarzyszenie rozpoczęło starania o wpis na światową listę niematerialnego dziedzictwa kulturalnego ludzkości UNESCO. W tych staraniach wspierają ich Włosi z „Infioritalia” oraz naukowcy z Łodzi i Lublina.

Goście z położonego na wschodnim wybrzeżu Sardynii miasta Tortoli w tym roku ułożyli kwiatowy portret św. Jana Pawła II przy wejściu do kościoła. – Przyjechaliśmy na zaproszenie burmistrza Uniejowa – mówi Sandra, przewodnicząca delegacji „Infioritalia” z Tortoli. – Obraz układają Simona, Pierra, Enza, Serena, Maria, Cecilia i ja. Chcemy tym kwiatowym obrazem wyrazić hołd dla waszego kraju. Jesteśmy w Polsce pierwszy raz. Jesteśmy zauroczone gościnnością i serdecznością mieszkańców Spycimierza i Uniejowa. Zaskakuje nas rozmach i skala przygotowań do procesji. My pracujemy inną techniką i nasze obrazy są mniejsze, chociaż bardziej szczegółowe. Polski sposób dekorowania trasy procesji budzi podziw skalą i ogromem pracy z tym związanym.

Zanim władze UNESCO zdecydują się wpisać jakieś wydarzenie na swoją listę, muszą mieć do tego mocną podstawę. – Aby procedurę wpisania na światową listę UNESCO pozytywnie zakończyć, potrzebne są badania naukowe, które będą potwierdzały skalę zjawiska: trzeba zliczyć ludzi, opisać, skąd przyjechali – mówi socjolog dr hab. Ewa Szafrańska z Uniwersytetu Łódzkiego. – Na razie rozpoznajemy teren, przeprowadzamy wywiady sondażowe. Pytamy mieszkańców o tradycję, czy jest to przekazywane z pokolenia na pokolenie, od kiedy? Pytamy również o to, skąd pozyskują kwiaty, czy są zadowoleni, że tyle osób tu przyjeżdża, czy raczej ich to męczy, czy to wydarzenie jest powodem do dumy? Przyjezdnych pytamy, skąd przyjechali, jak oceniają to wydarzenie, czego im tu brakuje? Skarżą się, że oznakowanie dojazdu jest trochę za słabe, za mało parkingów i toalet, ale generalnie przyjezdni oceniają znakomicie atmosferę wydarzenia, jego wymiar religijny, zaangażowanie i gościnność mieszkańców, ich życzliwość. Wychodzi z rozmów, że to jest świetne. Bo to mieszkańcy dają siłę temu wydarzeniu.

Długie przygotowania

Co roku parafianie spycimierscy, na kilka dni przed uroczystością Bożego Ciała, pozostawiają swoje zwykłe obowiązki, by zbierać kwiaty. Na dywany, które ułożą na trasie procesji w Boże Ciało. – Cała okolica w promieniu 50 km od Spycimierza zostaje wyczyszczona z polnych kwiatów – mówi Wojciech Czupryński, urodzony w Spycimierzu, organista od 45 lat. – Każdy ma swoje miejsca, skrzętnie skrywane tajemnice. Później kwiaty trzeba ułożyć w chłodnej piwnicy cienką warstwą, żeby się nie zaparzyły. Następnie wymyśla się wzory. Nigdy się nie powtarzają. Co roku zresztą są inne kwiaty. W tym roku na przykład mało jest żółtych. Kolory trzeba uwzględniać w planach. A już w samo Boże Ciało kwiaty tnie się na kawałki, obrywa płatki, rysuje wzory na ulicy i dopiero wtedy układa.

Od 5 lat procesja chodzi nową trasą, wyłożoną kostką, wzdłuż 30 posesji. Każdy układa kwietny dywan wzdłuż swojej posesji. – Pierwszy, licząc od kościoła, jest Zielonka – objaśnia sołtys. – Następny to Franciszek Górka. Górkowie mają długi odcinek, dlatego układają całą rodziną, właściwie dwiema rodzinami – Górków i Winnickich. Za nimi mieszka Poraj. Jemu dużo ludzi pomaga, bo chłop sam jest. Dalej jest moja posesja. W tym roku pomagają mi córka i troje wnuków. Za mną swój odcinek mają Pełka i Karniszewski. Dalej jest odcinek Wodzińskiego. Ołtarze w tym roku buduje Spycimierz na stodole Freta, drugi ubierać będą Górki, ostatni – Człopy.

Rodzina Fretów stroi drogę przed sklepem. Właściciel sklepu jest z Turku, a oni przyjechali ze Skęczniewa. To nie jest nawet ich parafia, ale przyjechali do Spycimierza pomagać rodzinie. – Przyjechało nas 10 osób – mówi Katarzyna Cichomska, autorka tegorocznego wzoru. To kontur Polski. Podzielony na pół, w barwach narodowych. Ołtarz też ubierają, bo jest przy ich odcinku, ale przygotowuje go właściciel posesji. Kwiaty zbierała cała rodzina, na polach, z ogrodu.

Maria Pełka, prezes Stowarzyszenia „Spycimierskie Boże Ciało”, ubiera ulicę przy domu rodzinnym, w którym ostatnich dni dożył jej ojciec, Antoni Pietrzak. Przy tym domu stanie także brama. – Jak wyszłam za mąż, zamieszkałam dalej od kościoła, więc tak samo jak wszyscy, którzy nie mieli drogi koło siebie, chodziłam ubierać drogę koło kościoła. Do czasu, kiedy brat mojego tatusia powiedział: „nam nie ma kto rysować, a ty chodzisz i rysujesz wymyślne wzory przy kościele, a ja tu tylko kwadraty rysuję”. No to powiedziałam mu, że przyjdę tutaj rysować. I tak do tej pory zostało. W tym roku, ze względu na stulecie niepodległości na bramie i w otoczeniu zawiesiliśmy biało-czerwone symbole.

Odcinek przy społecznej trzyklasowej (15 uczniów) szkole też jest długi, ponad 30 metrów. Ubierać przyszli nauczyciele, rodzice, uczniowie i dzieci starsze, które już skończyły tę szkołę. – Kwiaty zbieramy na polach, w ogródkach, ludzie nam przynoszą. W tym roku przeważają rumianki, jaśmin, róże – mówi dyrektor szkoły Marianna Polasińska. – Mieliśmy problem z żółtymi i granatowymi. W tamtym roku było ich dużo, w tym prawie wcale. Jeździliśmy aż do Ozorkowa, za Turek, w promieniu do 50 km. W tym roku pogoda dodatkowo psuje nam szyki, bo jest gorąco. Na przykład maki były zbierane wczoraj, a po pół godzinie zrobiły się czarne. Jak się robi kwiatowy dywan? Najpierw rysuje się linie, potem przykłada szablony, a następnie zaczyna się praca z usypywaniem: ziemią usypuje się wzór. Na koniec zapełnia się te miejsca kwiatami lub tylko płatkami kwiatów.

Dochodzi południe. Rysowane kredą na ulicy wzory wypełniają się kwiatami, a parking pod kościołem autokarami i samochodami osobowymi. Turyści podziwiają i fotografują efekty pracy mieszkańców Spycimierza. Kierujący ruchem strażacy obliczają, że przyjechało tu dziś około 40 tys. osób. Włoszki nerwowo patrzą na zegarki – są dopiero w połowie pracy, a czasu coraz mniej.

Dobiega 17.00, do Spycimierza przyjeżdżają dostojni goście – biskup włocławski Wiesław Mering i gość z USA, kard. Raymond Leo Burke. Nad kościołem zaczynają krążyć drony. Z góry najlepiej widać skalę uroczystości oraz wzory ułożone z kwiatów.

Przejście procesji trwa godzinę. Tysiące stóp depcze kwiatowe wzory, dywany dla Jezusa. W powietrzu unoszą się barwne płatki.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8
    25°C Wtorek
    wieczór
    22°C Środa
    noc
    18°C Środa
    rano
    26°C Środa
    dzień
    wiecej »