Biada temu, kto tego nie pojmie

Religia katolicka przewyższa wszystkie inne i osiąga perfekcyjną, klasyczną doskonałość.

Kto jest autorem tych słów? Prawdopodobnie mało kto potrafiłby odpowiedzieć na to pytanie, nie znając bliżej biografii ich autora. I jeszcze jeden cytat: „Pomiędzy tyloma rzeczami, które pozostają dla nas na zawsze tajemne i niezgłębialne, jedna tylko prawda nie przestaje błyszczeć z równą siłą i wielkością: żadne z filozoficznych, moralnych, estetycznych czy biologicznych odkryć nie pozwala zanegować Boga…” – można przeczytać w jego autobiografii. – „Niebo, oto czego zakochana w absolucie moja dusza poszukiwała w ciągu całego swojego życia, które mogło się niektórym wydać pogmatwane i by powiedzieć wszystko bez ogródek, przesycone demoniczną wonią siarki. Niebo! Biada temu, kto tego nie pojmie”.

Demoniczna woń siarki

Cytaty pochodzą z autobiografii Salvadora Dalego, napisanej w 1941 roku. Specjaliści wiedzą, że malarz w późniejszym okresie swojej twórczości namalował wiele obrazów inspirowanych religią, natomiast w powszechnym odbiorze jawi się nam jako ekscentryk, skandalista i prowokator. Był nim rzeczywiście. Pisząc o swoim życiu przesyconym demoniczną wonią siarki, nie mijał się z prawdą. Życiorys malarza, a szczególnie jego sensacyjne wątki, jest dobrze znany. Sam twórca nie przepuścił zresztą żadnej okazji, żeby swoimi błazeńskimi wystąpieniami pomóc mediom w kreowaniu własnej sylwetki. Z pewnością nie był świętym, o czym również świadczą jego wypowiedzi. Niektóre z nich są szokujące, chociaż trudno ocenić, na ile poważne, bo lubił wprowadzać w błąd dziennikarzy, którzy przeprowadzali z nim wywiady.

Artysta bez zażenowania przyznawał, że najlepiej sprzedają się obrazy malowane bez emocjonalnego podejścia. W jednym z wywiadów, wydanych w 1969 roku w książce „Rozmowy z Dalím”, podkreślał on słuszność swojej „strategii”. „Na pocztówkach znajduje się więcej moich obrazów niż da Vinci czy Rafaela. Moja strategia zadziałała. W pewnym momencie zdecydowałem tworzyć obrazy popularniejsze niż cokolwiek innego w świecie” – mówił Dalí. – „Powiedziałbym nawet, że moje malarstwo jest tysiąc razy lepsze niż wszystkie obrazy Picassa razem wzięte. Nawet mój pojedynczy obraz”.

Matka malarza była katoliczką, a ojciec ateistą, który wysłał go do państwowej szkoły, by uniknął „idiotycznego nauczania księży”. W latach 30. XX wieku stał się jedną z najważniejszych postaci kręgu surrealistów. I dzisiaj uważany jest za ikonę tego nurtu w malarstwie, chociaż w 1934 roku, w czasie swoistego „sądu”, został wykluczony z grupy surrealistów. Odmówił wsparcia republikańskich rządów w czasie wojny domowej w Hiszpanii i nie chciał brać udziału w protestach przeciwko gen. Franco. W komunikacie wydanym przez surrealistów, którzy popierali lewicę, oskarżono go o „kontrrewolucyjną działalność związaną z celebrowaniem faszyzmu”. Być może wpływ na jego wydalenie miał także spór z ich przywódcą, André Bretonem. Dalí miał określone zdanie na temat lewicowych poglądów swoich byłych przyjaciół: „Radykalni socjaliści, komuniści i wszyscy lewicowcy bez przerwy mają łzy w oku, bo tak bardzo kochają ludzkość. Och, jak bardzo oni kochają ludzkość! Nieustannie tylko ględzą i rozwodzą się na ten temat”. Po II wojnie światowej Dalí gratulował Franco „oczyszczenia Hiszpanii z niszczycielskich sił”, nawiązując do zbrodni, jakich dopuszczały się lewicowe formacje w czasie wojny domowej. Spotkał się z generałem, namalował też portret jego wnuczki. Tego rodzaju poczynań, a także deklaracji dotyczących wiary katolickiej, nie mogli mu oczywiście wybaczyć dawni przyjaciele.

Niewątpliwie ogromny wpływ na twórczość malarza wywarły wojna domowa w Hiszpanii i II wojna światowa. To wówczas zaczął poszukiwać inspiracji w religii, czego świadectwo znajdujemy w autobiografii. Później znalazło to odbicie w wielu obrazach. Po wojnie Dalí wrócił z USA do Europy. Włoski duchowny, o. Gabriele Maria Berardi, który w tym czasie przebywał we Francji, opowiadał swoim znajomym, że na prośbę malarza odprawił nad nim egzorcyzmy. Berardi zmarł w 1984 roku, a wśród pozostałych po nim pamiątek krytyk sztuki Armando Ginesi odkrył rzeźbę Chrystusa, która zdaniem ekspertów wyszła spod ręki malarza. Przypuszcza się, że był to dowód wdzięczności dla księdza.

W 1951 roku w swoim „Manifeście mistycznym” Dalí poddał krytyce nowoczesne malarstwo, które jego zdaniem uległo dekadencji z powodu „sceptycyzmu i braku wiary będącego rezultatem mechanicystycznego materializmu”. Według niego nowoczesne malarstwo niczego nie stworzyło, bo „w nic nie wierzy”. Twierdził, że „od 1900 roku nie powstało nic wielkiego”. Zapowiadał także zwrot w swej twórczości i łączenie współczesnych osiągnięć fizyki z techniką dawnych mistrzów oraz hiszpańskim mistycyzmem. I dotrzymał słowa.

Dalí długo przebywał w Rzymie, pracując przy realizacji filmów i przedstawień teatralnych. W tym czasie jego malarski styl uległ znacznej ewolucji. – Jak gdyby wpływ Rzymu nagle eksplodował i Dalí ponownie odkrył swoje korzenie – tłumaczył tę ewolucję Peter Tush, szef wydziału edukacji Muzeum Dalego na Florydzie. Artysta przestał malować senne marzenia inspirowane Freudem. Teraz tworzył obrazy o tematyce religijnej. W 1958 roku Dalí uregulował swój długoletni związek z Galą, biorąc ślub kościelny. „Religijna ceremonia wywarła na mnie ogromne wrażenie: jej przepych, organy, powaga itd…”. I nie byłby sobą, gdyby nie dodał: „Moje uniesienie było tak wielkie, że chciałem poślubić Galę raz jeszcze”.

Nuklearny Dalí

23 listopada 1949 roku, w czasie prywatnej audiencji, Dalí przekazał papieżowi Piusowi XII pierwszą wersję obrazu „Madonna z Port Lligat”. Było to olejne studium do powstałego w następnym roku dużego płótna o tym samym temacie z bardziej rozbudowanymi detalami. W obu tematyka religijna ściśle wiąże się z nuklearną wizją świata. Już w latach 40. minionego wieku Dalí interesował się nauką, a szczególnie osiągnięciami fizyki jądrowej.

Powstanie obrazu „Chrystus św. Jana od Krzyża” artysta tłumaczył tak: „W 1950 roku miałem kosmiczny sen, w którym widziałem ten obraz jako kolorowy i w moim śnie wyobrażał on »jądro atomu«. To jądro otrzymało później znaczenie metafizyczne, postrzegałem w nim »jedność wszechświata« Chrystusa”. Wyjaśniał on, że malując obraz, podążał za wskazówkami pewnego karmelity, który wskazał mu rysunek św. Jana od Krzyża, hiszpańskiego mistyka z XVI wieku. Narysował Jezusa na krzyżu widzianego z góry, jakby oglądał Go z nieba Bóg Ojciec. Takich obrazów, rysunków i szkiców Dalego powstało później więcej, czego przykładem są chociażby „Nuklearny krzyż” (1952), „Ukrzyżowanie” (1954), „Wniebowstąpienie św. Cecylii” (1955) czy „Wniebowstąpienie” (1958). Dalí ilustrował „Boską komedię” Dantego, tworząc jedną z najbardziej oryginalnych wizji wędrówki przez piekło, czyściec i raj. W 1967 roku ukazało się „Pismo Święte” ze 105 ilustracjami malarza, przedstawiającymi sceny biblijne. Inspiracją do powstania „Soboru” był wybór papieża Jana XXIII w 1958 roku.

W 1961 roku Dalí na zamówienie Johna M. Hafferata, dyrektora Światowego Apostolatu Fatimskiego, namalował obraz „Wizja piekła”, nawiązujący do pierwszej tajemnicy fatimskiej. Piekło zajmuje lewą część obrazu, a namalowana w nowym stylu „nuklearnego mistycyzmu” Matka Boża Fatimska unosi się w prawym rogu płótna. Obraz przez lata przeleżał w ukryciu w siedzibie Światowego Apostolatu Fatimskiego w Washington Township w New Jersey, później przez rok był wystawiany w Fatimie. Według informacji znajdujących się na portalu Sekretariatu Fatimskiego to zamówienie sprawiło, że po „przestudiowaniu objawień fatimskich, po dyskusjach z interpretującymi je teologami i po spotkaniu z jedyną pozostałą wówczas przy życiu wizjonerką z Fatimy, siostrą Łucją, Dalí zwrócił się ku czynnemu praktykowaniu katolicyzmu”. – Ale Dalí ukrywał te sprawy przed ludźmi ze swojego wewnętrznego kręgu. Tylko szczególna grupa ludzi wiedziała o codziennych Mszach św., modlitwach i nabożeństwach, w jakich uczestniczył – skomentował ten fragment życiorysu artysty Nicolas Descharnes, jeden z najlepszych znawców jego biografii i twórczości. Dużo wcześniej Dalí napisał: „W tej chwili nie posiadam jeszcze wiary i boję się, że umrę bez nieba”. Wydaje się, że od czasu, kiedy pisał te słowa, w życiu artysty zaszły wielkie zmiany, czego najlepszym dowodem są inspirowane religią obrazy.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8
    25°C Wtorek
    dzień
    25°C Wtorek
    wieczór
    22°C Środa
    noc
    18°C Środa
    rano
    wiecej »