Moje życie zbudowane jest z drobiazgów

– Sabciu, gdzie jest Tadzio? – zapytała młodą dziewczynę piekarzowa. – Poszedł się uczyć na biskupa! – usłyszała w odpowiedzi. I choć brat dziewczyny dopiero co wstąpił do seminarium, proroctwo się spełniło. Dziś bp Tadeusz Werno wspomina tamte czasy w rozmowie z ks. Dariuszem Jaślarzem.

Ks. Dariusz Jaślarz: Dlaczego młody Tadeusz Werno wybrał kapłaństwo?
Bp Tadeusz Werno: – O kapłaństwie nie myślałem. Kiedy byłem w gimnazjum w Sulechowie, wszystko było mi bliskie: bliskie były narty (po niemieckich żołnierzach – takie białe), bliski był basen i rower. Należałem do piłkarskiego klubu młodzieżowego, który prowadził wspaniały człowiek, ks. Michał Kaczmarek. Nie było niedzieli, abyśmy nie byli całą familią na Mszy św. Ale moje kapłaństwo jest dowodem na to, że w życiu nie można sobie lekceważyć najmniejszego znaku. W tym czasie ukazał się pierwszy kalendarz Ziem Zachodnich, wydany przez Administraturę Apostolską w Gorzowie Wlkp. za czasów ks. administratora Edmunda Nowickiego. W nim było o gotowaniu, o praniu… o wszystkim. Były też rozważania religijne. Na ostatniej stronie okładki było napisane: Młodzieńcy po maturze, chcący pracować na Ziemiach Odzyskanych, prastarych, piastowskich, niech zgłoszą się do seminarium itd. Ja to przeczytałem. Powiedziałem sobie: to ja! I to było powołanie! Amen.

A co tak Księdza Biskupa poruszyło w tym ogłoszeniu?
– Mój ojciec był powstańcem wielkopolskim. Dlatego w moim domu mundur polskiego żołnierza to była świętość. Trudno mi nawet wypowiedzieć, jak on bardzo kochał ojczyznę. Kiedy przychodziły święta, ojciec zawsze wychodził na ulicę i patrzył, gdzie idzie żołnierz polski. Brał go na obiad. Zawsze. Dlatego po przeczytaniu tego ogłoszenia z kalendarza wziął we mnie górę przede wszystkim patriotyzm. Tak znalazłem się w seminarium w 1951 roku. Poznawałem filozofię i teologię i z roku na rok utwierdzałem się w przekonaniu, że jestem na właściwej drodze. Dlatego mówię, że żadnego szczegółu nie można lekceważyć. Ja poznawałem Chrystusa, a „Tadzinka” poznawali inni.

I wyruszył ks. Tadeusz w duszpasterską podróż.
– Moją pierwszą parafią była katedra gorzowska. Ale nic nie było proste! Bym mógł w niej pomagać (czytaj: pracować) bez zgody władz, udawałem kapelana biskupa Szelążka. I tak pomagałem trzy lata. Potem zostałem ojcem duchownym w niższym seminarium. Po jego likwidacji zabroniono mi pracy z młodzieżą. Przeciwstawiłem się niszczeniu książek przez „odpowiednie” służby. A wyszło właśnie odwrotnie. Gdy następnie byłem w Zielonej Górze, pracowałem przede wszystkim z młodzieżą! Ustanowiłem dla niej specjalną Mszę św. Po trzech latach przejeżdżał przez parafię biskup Stroba. „Księże, ksiądz się nam podoba. Będzie ksiądz pracował w kurii”. – To już gorzej być nie mogło! (śmiech). No, ale tam spotkałem bp Jeża! To cudowny, kochany człowiek. Siedem lat drzwi w drzwi. Kiedy potrzebowałem czegokolwiek, szedłem do niego. Kiedy on chciał mnie zrugać, szedł do mnie. Choć dziś w gazecie podał, że nigdy się na mnie nie denerwował (śmiech). W nowo powstałej diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej najpierw byłem proboszczem w Świdwinie.

Ale za chwilę nadszedł czas na zupełnie nowe doświadczenie Kościoła lokalnego.
– W roku 1974 kardynał Wyszyński wezwał mnie na rozmowę. Obwieścił decyzję papieża Pawła VI. Kiedy powiedział, że będę biskupem pomocniczym przy bp. Ignacym Jeżu, zrobiło mi się słodko na sercu. Przy tak szlachetnym człowieku ja mogę nawet umierać! Biskup Ignacy przyjął mnie z radością. Ale wiedział, że nie mam gdzie mieszkać. Sam mieszkał w swym gabinecie w kurii – nie tej, którą teraz mamy. W malutkim budyneczku. Wyjeżdżał na urlop – dał mi to swoje mieszkanko. Potem zorganizował gdzie indziej. Ale jest coś, o czym w tym momencie muszę powiedzieć. W młodej diecezji niczego nie było. Wcześniej biskupowi Jeżowi swój pokoik udostępnił infułat Jarnicki. Sam poszedł spać na schody. Tak się buduje wielkość człowieka!
«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7
    26°C Wtorek
    wieczór
    23°C Środa
    noc
    19°C Środa
    rano
    26°C Środa
    dzień
    wiecej »