Prawicowa rekonkwista

Po raz pierwszy od zakończenia dyktatury Franco w Andaluzji, bastionie hiszpańskiej lewicy, będzie rządzić prawica.

Stało się to dzięki zaskakującemu wejściu do regionalnego parlamentu prawicowo-populistycznej partii Vox. W wyborach do parlamentu Andaluzji zdobyła 12 miejsc, stając się języczkiem u wagi, bo dzięki niej centroprawicowa koalicja może po raz pierwszy od czterdziestu lat odsunąć od władzy socjalistów.

Hiszpański premier, socjalista Pedro Sánchez, alarmuje: „Nastał czas strachu”. Zachodnioeuropejscy publicyści ostrzegają: „Populistyczna fala dotarła na Półwysep Iberyjski”. Partia ta jednak urosła w siłę w dużej mierze na gruncie problemów specyficznych dla Hiszpanii: obaw przed secesją Katalonii oraz zmęczeniem bezrobociem i korupcją.

Jak bardzo skrajni?

Gdy po wejściu do andaluzyjskiego parlamentu zrobiło się głośno o partii Vox, w mediach w Europie często określano ją mianem „skrajnej prawicy” oraz „radykałów”, a wyborczy sukces wpisano w szerszą tendencję wzrastania w siłę na Starym Kontynencie ruchów skrajnie prawicowych i populistycznych. Jednakże historia i program tej partii istotnie różnią się od formacji, do których się ją porównuje: Alternatywy dla Niemiec, francuskiego Zjednoczenia (dawniej: Frontu) Narodowego czy włoskiej Ligi.

Partia Vox powstała najpóźniej spośród liczących się dziś w Europie formacji prawicowo-populistycznych, bo dopiero w grudniu 2013 roku. W przeciwieństwie do nich nie opowiada się za wystąpieniem swojego kraju z Unii Europejskiej. Trudno ją uznać za klasyczną partię protestu, gdyż wśród przywódców prym wiodą byli działacze rządzącej przez lata Partii Ludowej (Partido Popular – PP). Lider Voxu – Santiago Abascal – ma za sobą prawie 20 lat stażu w PP. Głównym czynnikiem, który doprowadził do wyodrębnienia się Voxu z Partii Ludowej, był zarzut zbytniej pobłażliwości i niezdecydowanej polityki Madrytu wobec narastających tendencji separatystycznych w Katalonii. Część działaczy oraz wyborców PP przeszła z kolei do partii Vox ze względu na jej wyrazistsze deklaracje światopoglądowe. Nowa prawicowa partia domaga się zakazu aborcji, chce zlikwidować instytucję małżeństw homoseksualnych, zdecydowanie sprzeciwia się przygotowanemu przez socjalistów projektowi ustawy legalizującej eutanazję. Zwolennicy Voxu zarzucają PP, że – tak jak w przypadku innych centroprawicowych partii zachodniej Europy – ich konserwatywność jest już tylko pustym frazesem.

Jeszcze jednym powodem wzrostu poparcia partii Vox była potężna afera korupcyjna w szeregach Partido Popular. Po dziesięciu latach śledztwa w maju 2018 r. surowe wyroki usłyszeli działacze wysokiej rangi. Konsekwencje poniósł też premier i lider PP Mariano Rajoy, który uparcie bagatelizował zarzuty. W czerwcu 2018 r. minimalnie przegrał on głosowanie nad wotum zaufania w parlamencie.

Z drugiej strony partia Vox rzeczywiście ma elementy wspólne z innymi ruchami prawicowymi, które rosną w siłę w Europie. Tak jak Wilders, Salvini czy Le Pen, Santiago Abascal nie stroni od ostrej retoryki, działaczki walczące o prawa kobiet określa „feminazistkami” i twierdzi, że „jest dumny z określania go seksistą”. Nawet na wiecach politycznych nie rozstaje się z… rewolwerem.

Partię Vox z zachodnioeuropejskimi populistami łączy przede wszystkim niechęć do imigrantów. Postuluje odsyłanie z kraju przybywających nielegalnie osób, utrudnienie procedury uzyskiwania zezwolenia na pobyt i zapowiada „priorytet dla Hiszpanów w korzystaniu z opieki socjalnej”. Obietnice trafiły na żyzny grunt, bo o ile w Niemczech czy Skandynawii problem nielegalnych imigrantów zszedł na drugi plan, o tyle w Hiszpanii kryzys się nasila. W 2018 r. do kraju przybyła rekordowa liczba ludzi – ponad 53 tys. W przeciwieństwie do obecnie panujących tendencji w Europie rządzący socjaliści deklarują gotowość przyjęcia jak największej liczby przybyszów. Otwarto hiszpańskie porty na wszystkie statki z uchodźcami z Morza Śródziemnego, których nie chcieli wpuszczać Włosi. Taka polityka budzi skrajne emocje wśród Hiszpanów. Vox zyskuje na antagonizacji nastrojów, Andaluzja zaś jest miejscem, w którym problem jest szczególnie widoczny. To tam w pierwszej kolejności przybywają wszyscy imigranci z Afryki. Nie zawsze są witani z otwartymi ramionami, gdyż Andaluzja pozostaje jedną z najbiedniejszych części Hiszpanii i boryka się z najwyższym bezrobociem w kraju, wynoszącym 22,85 proc.

Na straży jedności

Grudniowe wybory w Andaluzji były pierwszym głosowaniem w Hiszpanii od ubiegłorocznego kryzysu w Katalonii, gdy tamtejszy parlament proklamował niepodległość. W grudniu 2017 r. w przedterminowych wyborach w Katalonii większość znów zdobyły ugrupowania proniepodległościowe. Nowy premier Katalonii Quim Torra nie porzucił secesjonistycznej retoryki, 6 grudnia złożył wizytę w Słowenii i zapowiedział, że chce „iść w ślady tego kraju”, który skutecznie odłączył się od Jugosławii. Wcześniej ostentacyjnie zignorował zakaz wydany przez Madryt i po roku przerwy ponownie otworzył sieć zagranicznych przedstawicielstw dyplomatycznych Katalonii.

W odpowiedzi na bojowe nastawienie Barcelony rośnie poparcie Hiszpanów dla ostrzejszych działań. W ostatnich sondażach 31 proc. badanych domaga się ograniczenia katalońskiej autonomii. Partia Vox bardzo mocno akcentuje ten temat. W jej programowym manifeście – „100 postulatów dla Hiszpanii” – pierwsze miejsce zajmuje obietnica zawieszenia autonomii Katalonii, drugi zaś punkt dotyczy delegalizacji partii i organizacji przyczyniających się do „destrukcji jedności narodowej”. Santiago Abascal, choć sam jest Baskiem, w swoich wystąpieniach opowiada się za centralizacją Hiszpanii.

Dla Hiszpanów przeciwnych działaniom regionalnych władz w Barcelonie to właśnie partia Vox i centrowe Ciudadanos są najbardziej wiarygodne. Zepchnięta do opozycji Partia Ludowa teraz domaga się zdecydowanej polityki Madrytu, ale kryzys kataloński zaczął się, gdy premierem był Mariano Rajoy. Rządzący obecnie socjaliści są jeszcze mniej przekonujący w tej kwestii. Ich mniejszościowy gabinet (nigdy w historii kraju nie sprawowała władzy partia z tak małą liczbą posłów, tylko 84 w 350-osobowym parlamencie) utrzymuje się wyłącznie dzięki poparciu deputowanych z Katalonii i Kraju Basków. Jesienią wydawało się, że premier Pedro Sánchez będzie dążyć do przedterminowych wyborów, ale po porażce w Andaluzji próbuje jak najdłużej utrzymać taktyczny sojusz z Katalończykami.

Czas działa na korzyść partii Vox. Grudniowy sukces zwiększy jej rozpoznawalność i wzmocni struktury. A nic nie wskazuje na to, by w najbliższych miesiącach zniknęły problemy przysparzające jej poparcia, czyli kryzys imigracyjny i problem kataloński. Wejście do ogólnokrajowego parlamentu najpóźniej w 2020 roku wydaje się niemal pewne.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 29 30 31
    1 2 3 4 5 6 7
    25°C Wtorek
    wieczór
    23°C Środa
    noc
    20°C Środa
    rano
    18°C Środa
    dzień
    wiecej »