Bóg się odsłania

Trzej mężczyźni: biały, śniady i czarnoskóry. Jeden młody, drugi w sile wieku, trzeci stary. Co to znaczy? To, że Bóg objawił się wszystkim ludziom i chce, aby wszyscy do Niego przyszli.

Znany polski polityk wspomniał onegdaj o święcie „Sześciu Króli”. Czyżby znał sugerujące to wczesnochrześcijańskie znaleziska? Bo w istocie w skalnym kościele w kapadockim Göreme zachowało się malowidło, na którym pokłon małemu Jezusowi składa sześciu królów. Ale z kolei ariańska legenda z VI wieku mówi o dwunastu królach. Są też przekazy pisane, wedle których liczni królowie podróżowali do Betlejem w asyście olbrzymich orszaków.

Trzech ich było?

To ilu w końcu było tych „trzech króli”? Nie wiadomo. O ich przybyciu do nowo narodzonego Jezusa czytamy w Ewangelii według św. Mateusza, ale ewangelista nie podaje ich liczby. Pisze za to: „I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę” (2,11b). To na tej podstawie utarło się, że mędrców było tylu, ile darów. Nie wiemy też, czy byli królami – a właściwie to nic nie wskazuje na to, że nimi byli. Święty Mateusz określa ich greckim słowem magoi, a to może oznaczać uczonych albo perskich kapłanów. Pisarze wczesnochrześcijańscy Orygenes i Tertulian uważali, że słowo to oznacza babilońskich astrologów.

Nie wiemy wreszcie, ile czasu minęło od narodzenia Jezusa do wizyty egzotycznych gości. W naszych wyobrażeniach utrwalił się obraz mędrców bijących pokłony przed Dzieciątkiem leżącym w żłóbku. Tymczasem mogło się to wydarzyć dużo później. W każdym razie nic nie wskazuje na to, że Święta Rodzina przyjęła „trzech króli” w grocie Narodzenia. Mateusz pisze: „Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon”. A więc Maryja z Jezusem i Józefem mieszkali wtedy już w domu – nie w stajni.

Brak bliższych danych sprawił, że pokłon Trzech Króli w miarę upływu lat obrastał w legendy. W połowie pierwszego tysiąclecia pojawiają się imiona mędrców: Kaspar, Melchior i Balthasar. Do najwcześniejszych świadectw tej tradycji należy mozaika z VI wieku w bazylice Sant’Apollinare Nuovo w Rawennie.

Po kolejnych sześciu stuleciach z okładem odnajdują się domniemane relikwie Trzech Króli. Miały spoczywać w kościółku SantʼEustorgio opodal Mediolanu. Jak się tam znalazły? Miał je podarować biskupowi Mediolanu bizantyjski cesarz. Do Konstantynopola trafiły podobno dzięki cesarzowej Helenie, która znalazła je w Jerozolimie. Z kościółka pod Mediolanem relikwie zabrał cesarz Fryderyk Barbarossa, który zdobył Mediolan i złupił jego skarby. Tak w 1164 roku trafiły do katedry w Kolonii, gdzie znajdują się do dziś, złożone w olbrzymim, wspaniałym relikwiarzu. Przeniesienie relikwii do Kolonii znacznie wzmogło kult Trzech Króli na Zachodzie.

Misja: świat

Co innego jednak cześć dla Mędrców jako świętych, a co innego świętowanie Epifanii. Uroczystość Objawienia Pańskiego, przypadającą 6 stycznia, obchodzono w Kościele od najdawniejszych czasów. Wzmianki o chrześcijańskim święcie Epifanii spotykamy już na początku III wieku. Pierwotnie uroczystość ta łączyła w jedno Narodzenie Pańskie, pamiątkę pokłonu Mędrców, chrztu Jezusa w Jordanie i cudu w Kanie Galilejskiej. W IV wieku w Kościele przyjęto odrębną uroczystość Bożego Narodzenia, wyznaczoną na 25 grudnia. Tym samym uroczystość Epifanii 6 stycznia mocniej zaczęła akcentować chrzest Chrystusa i pokłon Trzech Króli.

Greckie słowo epifaneia oznacza objawienie właśnie. W starożytności rozumiano przez nie ukazanie się bóstwa w czasie i przestrzeni albo też uroczystą wizytę cesarza lub obchody ważnych dni z jego życia. Zdarzenie z pokłonem Mędrców, opisane przez ewangelistę Mateusza, wpisuje się w takie rozumienie epifanii. Hołd złożony Niemowlęciu przez cudzoziemców przywiedzionych do Betlejem pojawieniem się gwiazdy jest nadzwyczaj symboliczny: oto do nowo narodzonego Jezusa przychodzi cały świat. Nie tylko naród wybrany, ale także poganie. To znak, że Zbawiciel przynosi zbawienie wszystkim ludziom, nie czyniąc między nimi żadnej różnicy. W pierwszych latach naszej ery takiej misji Mesjasza nikt ze śmiertelnych jeszcze sobie nie wyobrażał. Wśród Żydów panowało przeświadczenie, że Boży pomazaniec przyniesie pomyślność ich narodowi. Myśleli tak nawet uczniowie Jezusa, co wymownie wyraził jeden z nich na drodze do Emaus w pełnym zawodu stwierdzeniu: „A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela” (Łk 24,21). Pokłon „Trzech Króli” zapowiada coś zupełnie innego, o wiele większego niż doczesne powodzenie jednej nacji: uznanie w Jezusie Zbawiciela wszystkich ludzi, niezależnie od tego, kim są. To dlatego Mędrcy często przedstawiani są jako przedstawiciele różnych ras, a także, a było tak szczególnie w średniowieczu, jako osoby w różnym wieku. To mocny symbol.

Ale równie symboliczne są też złożone przez nich kosztowne dary. Kadzidło i mirra były obok złota czymś bardzo cennym, używanym w siedzibach władców. To były dary godne króla, a nawet… Boga. Z czasem zaczęto tak właśnie interpretować znaczenie kadzidła – jako uznanie w Jezusie Boga. Mirra oznaczać ma ludzką naturę Zbawiciela, a złoto – Jego królewską godność.

W nawiązaniu do tych darów od przełomu wieków XV i XVI w Kościele zachodnim pojawił się zwyczaj błogosławienia w uroczystość Trzech Króli złota i kadzidła, a później także kredy, którą w czasie odwiedzin kolędowych wypisuje się na drzwiach rok wizyty i inicjały C+M+B (od łacińskiego zdania Christus mansionem benedicat – „Niech Chrystus błogosławi mieszkanie”). Czasami używa się również kadzidła na znak, że mieszkańcy tego domu wszystko chcą czynić na chwałę Boga.

Sobór Watykański II uwydatnił w świętowaniu Objawienia Pańskiego – w tekstach mszalnych i w liturgii słowa – wypełnienie się w Jezusie Chrystusie obietnic Bożych i wezwanie do pójścia za Nim. Podkreślił też wolę Ojca Niebieskiego, który objawiając się, chce dotrzeć do wszystkich narodów.

Twórczy niepokój

Wizyta tajemniczych mędrców w Betlejem inspiruje chrześcijan od samego początku. Już w bezpośrednich obserwatorach musiała rodzić pytanie: kim jest to Dziecko, skoro przybywają do niego tak niezwykli ludzie, i to prowadzeni znakami na niebie? Pytania takie pobudzały wyobraźnię, a mogły też wzbudzać niepokój. Nawiązał do tego papież Benedykt XVI w rozważaniu z okazji uroczystości Objawienia Pańskiego: „To pytanie Kościół chce wzbudzić w sercach wszystkich ludzi: kim jest Jezus? Ten właśnie niepokój duchowy pobudza go do misji: sprawić, aby ludzie poznali Jezusa, Jego Ewangelię, aby każdy człowiek mógł odkryć w Jego obliczu ludzkim oblicze Boga i aby został oświecony przez Jego tajemnicę miłości”.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 29 30 31
    1 2 3 4 5 6 7
    27°C Niedziela
    dzień
    23°C Niedziela
    wieczór
    23°C Poniedziałek
    noc
    30°C Poniedziałek
    rano
    wiecej »