Nadobfitość

Koreańczyk pada plackiem w czasie Różańca, Meksykanin, ze zdartymi do krwi kolanami, wznosi toast. W Kościele nie ma urawniłowki. Postulat, by wszyscy myśleli w ten sam sposób, nie pochodzi z nieba. Bóg kocha różnorodność.

Ten argument wraca ostatnio z coraz większą intensywnością. Podnoszony jest na internetowych forach, w dyskusjach. Zarzut brzmi: „Oni modlą się inaczej niż my”. „Inaczej” to znaczy źle, nieprawomyślnie. Różnorodność postrzegana jest jako zagrożenie, a nie błogosławieństwo. W tle takiej, podszytej lękiem, postawy jest podskórna dążność do zrównania postaw, gestów, form. Taki duchowy skrót: Ctrl+C, Ctrl+V. Kopiuj, wklej.

zdarte do krwi

​Różaniec w Medjugorju. Koreańczycy, którzy sporą ekipą rozstawili się obok nas, przy pierwszych słowach „Wierzę w Boga” padają jak jeden mąż plackiem na ziemię i zastygają bez ruchu na całe dwie tajemnice. W pewnym momencie zastanawialiśmy się nawet, czy nie było to grupowe zasłabnięcie.

Polska. Koncert Marcela Pérèsa i jego znakomitego Ensemble Organum. Kilka osób, słysząc potężny chorał z okresu bizantyjskiego, wychodzi z kościoła, kręcąc nosami: „A co to za arabskie wycia?”.

Guadalupe. Tłumy pątników ostatni kilometr drałują na kolanach. I to bez taryfy ulgowej, jaką serwują sanktuaria zachodniej Europy, zaopatrując pielgrzymów w ochraniacze. Gdy wierni stają przed autoportretem Madonny, ich kolana są zdarte do krwi. Wychodzą z bazyliki, tańcząc i wznosząc toasty na cześć patronki Meksyku.

– Europejczyk nazwie to pogardliwie „pobożnością ludową”, bo odbiega ona od naszych standardów formalnych. Ale to zachwycające zjawisko! Jeśli Meksykanin będzie chciał o coś prosić, pójdzie pieszo do Guada­lupe nawet i sto kilometrów, a końcowy etap przeczołga na kolanach, nie jedząc i nawet nie pijąc. Ale już w samym sanktuarium zacznie tańczyć! Tańczą Indianie, cyrkowcy żonglują piłeczkami. I co najciekawsze: oni w ten sposób się modlą! – opowiadał mi o. Konrad Keler, werbista. – Jeżdżąc po świecie, musiałem się nawrócić, by zrozumieć, że mogę spotkać Boga w innych kulturach, gdzie ludzie wierzą może nawet bardziej autentycznie niż ja! Kościół jest różnorodny. I jest to jego zaletą, nie wadą!

robisz to źle!

Solidną lekcją pokory jest podróż na Wschód. Ten najbliższy, zabużański. Jan Kowalski, katolik dumny ze swej ortodoksyjności, przy jednej ze ślicznie wymalowanych cerkwi Podlasia usłyszy, że to on jest heretykiem i odstępcą. Przełknie tę gorzką pigułkę, ruszy na północ, by nieopodal Augustowa w Gabowych Grądach od staroobrzędowców usłyszeć: „To nie było żadne prawosławie. To kriwosławie”. I wysłucha opowieści o reformie patriarchy Nikona, który zmienił księgi liturgiczne i nakazał wiernym żegnać się trzema, a nie jak dotąd dwoma palcami, opowiedzianej z wyczuwalnym w głosie żalem, jakby nie dokonała się ona w latach 1652–1656, ale przedwczoraj. „To oni zdradzili prawosławie, odeszli od źródła – usłyszy od starowierców. – My jako jedyni zachowaliśmy czystą wiarę. A teraz nazywają nas sektą”. Zimny prysznic. I lekcja pokory.

– Kiedyś Szymon Hołownia powiedział u nas na rekolekcjach świetną rzecz: przypominamy członków załogi łodzi, którzy uważają, że każdy powinien robić dokładnie to, co my – opowiada Roman Groszewski, jezuita. – Chodzimy po pokładzie i kiwamy palcem: „To, co robisz, robisz źle. Przez ciebie łódź zatonie!”. A przecież na łodzi każdy ma swoje inne zadanie. Musimy zaakceptować fakt, że Kościół jest i zawsze był różnorodny. Osoby Trójcy Świętej różnią się między sobą, a przecież żyją w jedności!”.

Gdy doniesiono Jezusowi, że niektórzy „obcy” czynią cuda w Jego imię, nie pytał spłoszony: „A kto to taki? Czy przypadkiem nie przeinaczają moich słów?”. Odpowiedział ze spokojem: „Pozwólcie im”. Jaką On miał w tym wolność!

– Duch Święty kocha różnorodność – dopowiada o. Gruszewski. – Jest w nas sporo lęku przed „innym”. Niepotrzebnie boimy się „chaosu”. A różnorodność wpisana jest w naturę rzeczywistości i próba podporządkowania wszystkiego jednemu modelowi musi skończyć się porażką. Różnorodność uczy nas współpracy i tego, że potrzebujemy siebie nawzajem. Musimy nauczyć się różnić. Inaczej nie będziemy potrafili budować Kościoła. Uczę się różnorodności we wspólnocie. Uczę się, obserwując rzeczywistość, która nie jest jednorodna. Uczę się kochać Kościół od samego Jezusa. Jeśli On kocha podzielony, poraniony Kościół, to znaczy, że ja też mogę taki Kościół kochać. Mogę kochać ludzi, którzy mnie nienawidzą. Powód jest jeden: są to moi bracia. Jeśli zacznę o nich myśleć jak o wrogach, to poległem na starcie, dałem się zwieść nieprzyjacielowi. Jezus mówi wyraźnie: wszyscy ludzie są naszymi braćmi. Zasługują na to, by ich kochać. Charyzmatycy i tradycjonaliści, prawosławni i protestanci, muzułmanie i ateiści – jesteśmy braćmi. Jestem im winien miłość.

po co bogu pantofelek

– Boimy się tego, co różnorodne, bo różnorodność zawsze związana jest z tajemnicą i zaskoczeniem. Natomiast zaskoczenie i fascynacja są elementami, a nawet dowodami każdej prawdziwej miłości – nie ma wątpliwości dominikanin Tomasz Gałuszka. – To jest zachwyt nad fundamentalną różnorodnością. Rozróżnienie: Stwórca–stworzenie. To jest największa, nieprzekraczalna różnica. Nie ma nic więcej. Bóg chce, żebyśmy byli Nim zafascynowani. Nim, czyli innością totalną, nie do pojęcia. Także inność na poziomie stworzenia, czyli między nami a innym stworzeniem, między nami a pantofelkiem, jest tym, co powinniśmy odkrywać. Jest to jednak tylko niedoskonały obraz inności, która jest i ma być między nami a Bogiem. Która jest innością nieprzekraczalną. Święty Tomasz z Akwinu był zachwycony różnorodnością. Dzisiaj, mimo że chlubimy się życiem w 4D czy w jakichś innych formach, tak naprawdę nasza rzeczywistość jest dwuwymiarowa. Tak–nie, białe–czarne. Dla Tomasza rzeczywistość była naprawdę wielowymiarowa. Jego postrzeganie rzeczywistości wychodziło przede wszystkim z doświadczenia Boga. Tomasz wiedział, że Bóg jest Panem różnorodności. Nawet liczba gatunków, które znamy, których jeszcze nie spisaliśmy czy które wyginęły, jak dinozaury, pokazuje tak naprawdę bogactwo Boga i Jego różnorodność, wyrażające się w życiu trynitarnym. Jeżeli Bóg jest tak bardzo różnorodny, rzeczywistość też jest różnorodna i wymaga spojrzenia przynajmniej z pięciu stron.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7
27°C Niedziela
dzień
23°C Niedziela
wieczór
23°C Poniedziałek
noc
30°C Poniedziałek
rano
wiecej »