Miejsce z misją

O działalności lubelskiego Centrum Spotkania Kultur opowiada jego dyrektor Piotr Franaszek.

Ks. Rafał Pastwa: W Lublinie doszło do interesującej sytuacji: z teatru w budowie wyłoniło się miejsce spotkania kultur.

Piotr Franaszek: W 1974 r. wbito pierwszą łopatę pod największą obrotową scenę operową w Europie. Dla ówczesnego Lublina był to pomysł absurdalny, choć charakterystyczny dla władz PRL. Rozpoczęto budowę, która stanęła po 10 latach. Niedokończony budynek stygmatyzował miasto przez kolejne 30 lat. W samym centrum, w połowie drogi między renesansowym Starym Miastem a kampusem uniwersyteckim stał niedokończony, koszmarny obiekt. To była lokalna trauma. W latach 90. dokończono fragment inwestycji, otwierając teatr muzyczny i filharmonię. Nie było jednak realnych pomysłów na pozostałą część budynku. Dopiero w 2008 r. rozstrzygnięto konkurs architektoniczny i można było dokończyć budowę.

W 2014 r. został Pan dyrektorem Centrum Spotkania Kultur. Co było Pańskim pierwszym i głównym działaniem?

Zaangażowanie w proces budowy. Poznawałem tajniki prac, dążąc do tego, aby CSK było instytucją przygotowaną do działania i realizacji programu. Bo często dzieje się tak, że inwestycje wyprzedzają pomysł na to, jak mają funkcjonować. Tu też takie mankamenty się pojawiały na etapie budowy, na przykład okno kinowe było usytuowane za nisko, elektroakustyka była stara. Dzięki wejściu w proces budowy teraz mamy jeden z najlepszych na świecie sprzętów nagłośnieniowych. Ogród na dachu CSK, który miał być egzotyczny, jest porośnięty typową roślinnością Wyżyny Lubelskiej. Mamy tu teraz maliny, grusze, a nawet pasiekę. Rozpoczęliśmy też pierwsze działania artystyczne, jeszcze poza obiektem.

Ostatecznie powstał budynek surowy, ale nowoczesny, może nawet futurystyczny…

Koncepcja architekta była taka, by zachować te elementy, które kiedyś stanowiły nieskończony teatr. Widać dzisiaj pustaki, fragmenty żelaza, szkło i beton. Część z tych faktur została wyeksponowana, w tym śruby z tej wymarzonej wielkiej sceny, którą trzeba było zdemontować, by zainstalować nowoczesną, drugą co do wielkości w Polsce scenę operową.

Instytucja, którą Pan kieruje, jest wizytówką regionu, ozdobą największego miasta po prawej stronie Wisły. CSK jest dziś znane w całej Polsce i na świecie.

Tak myśleliśmy o Centrum Spotkania Kultur od początku, chcąc spełnić oczekiwania mieszkańców i publiczności. Chcieliśmy udowodnić, że takie miejsce na wschodzie Polski ma rację bytu. Wydarzenia na Sali Operowej mają poziom światowy. Gościliśmy niezwykłych twórców, ale doceniamy też to, co dzieje się między scenami – bo jesteśmy miejscem spotkania kultur. Dlatego zapraszamy organizacje pozarządowe, gościmy Teatr Andersena dla dzieci, otworzyliśmy sensoryczny plac zabaw w budynku. Mamy kawiarnie, lokale, klubiki. Otwieramy się na sztukę miejską i sztukę ulicy, by młodych ludzi aktywizować i zainteresować, a młodzież, która jeździ wokół budynku na deskorolkach, zagląda też na wydarzenia artystyczne.

Ile osób skorzystało do tej pory z oferty CSK?

Podczas 2,5 roku działalności programowej, czyli od oficjalnego otwarcia CSK do końca 2018 r., gościliśmy 800 tys. widzów. Blisko 40 proc. to goście spoza regionu, turyści. Nie wliczamy uczestników wystaw plenerowych czy wydarzeń na placu Teatralnym. Bilety na wydarzenia w CSK kupowano w USA, Japonii, Finlandii czy Australii.

Czy Lublin nie jest w związku z tym zbyt „ciasny” na Wasze możliwości? Mamy wprawdzie lotnisko, ale w okresie letnim brakuje niekiedy miejsc noclegowych.

Cieszy nas to, że przyczyniamy się do rozwoju miasta i poszerzenia jego oferty dla turystów i gości. Jesteśmy instytucją misyjną, ale potrafimy też zarobić. Program firmowany marką CSK jest realizowany wyłącznie z naszego dochodu. Frekwencja i zainteresowanie naszą ofertą pokazują, że robimy rzeczy inspirujące, odkrywcze i popularne. Od strony promocyjnej stajemy się wizytówką dla miasta i Lubelszczyzny.

Czy podlegając pod urząd marszałkowski, można swobodnie realizować projekty artystyczne i kulturalne?

To wyzwanie i pytanie o politykę kulturalną. Urząd jako organizator ustawowo powinien zapewnić dostęp do kultury, ale instytucje takie jak CSK mają niezależność prawną. Sama nazwa Centrum Spotkania Kultur determinuje misję, kierujemy się otwartością, tolerancją wynikającą z troski o człowieka. Unikamy jednak zjawisk, które naruszają ludzką podmiotowość, są obrazoburcze. Wszystkie działania wynikają z naszej tożsamości, jesteśmy stąd, jesteśmy zakorzenieni w konkretnej kulturze i historii.

Na ile system organizacji kultury w Polsce daje niezależność artystom i organizatorom kultury?

Bez względu na to, czy to prezydent miasta, urząd marszałkowski czy ministerstwo uruchamia dany ośrodek, powinien on tylko dawać narzędzia do kreowania wydarzeń artystycznych twórcom, a nie narzucać własne koncepcje.

Z kolei część artystów zaczęła angażować się politycznie, co nie jest bez znaczenia w kontekście różnych aspektów finansowania i dotowania sztuki.

Myślę, że polityka i marketing są dość mocno obecne w działalności wielu artystów. Narusza to standardy. Należy się w takiej sytuacji zastanowić, czy kultura ma szansę być czysta, czy ma szansę być misyjna, czy będzie tylko w służbie pieniądza i określonych korzyści. My koncentrujemy się na tym, by edukować, otwierać odbiorców na sztukę i kulturę. Dawać do niej dostęp. Upowszechnianie kultury jest misją!

CSK ma poważne plany, by społeczeństwo odkryło geniusz Moniuszki w związku z poświęconym mu rokiem 2019.

Chcemy przywrócić należne miejsce Moniuszce i postawić na podium obok Chopina. To niezwykle płodny artysta, ojciec opery polskiej, człowiek, który z bogactwa naszej kultury ludowej wybrał esencję i wyniósł ją na poziom światowy. Chcemy, aby Moniuszko stał się modny, popularny. Zaproponowaliśmy szkołom średnim, by podczas tegorocznych studniówek tańczono do poloneza Moniuszki. Przygotowujemy wielką wystawę plenerową, która zostanie otwarta na pl. Teatralnym 5 maja, w dzień urodzin kompozytora, a potem będzie prezentowana poza Lublinem. W całym regionie chcemy zrealizować święto ulic Stanisława Moniuszki. Oczywiście nie zabraknie wydawnictw czy świetnych koncertów z jego muzyką. We wrześniu zobaczymy na deskach CSK „Halkę” w wersji wileńskiej. Zapraszamy nie tylko na wydarzenia bezpośrednio wynikające z Roku Moniuszki, ale także do skorzystania z bogatej oferty Centrum Spotkania Kultur w Lublinie, w tym na kolejny festiwal beethovenowski z udziałem najlepszych artystów, Festiwal Scenografii i Kostiumów czy konkurs operowy.•

Piotr Franaszek

jest absolwentem Zarządzania i Komunikacji Społecznej w Instytucie Spraw Publicznych Uniwersytetu Jagiellońskiego; ukończył też studia na kierunku menedżer i animator kultury na UMCS w Lublinie. Współpracował z lubelskimi instytucjami kultury.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 29 30 31
    1 2 3 4 5 6 7
    25°C Wtorek
    wieczór
    23°C Środa
    noc
    20°C Środa
    rano
    18°C Środa
    dzień
    wiecej »