Uczelnia wśród familoków

Nowa siedziba Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego to oryginalne połączenie starego z nowym, tradycji z nowoczesnością.

Ulice Pawła, Wodna i Górnicza, choć położone w centrum Katowic, na pierwszy rzut oka nie należą do najbardziej atrakcyjnych lokalizacji. Sypiące się kamienice i opuszczone familoki wywołują dość przygnębiające wrażenie. Pomysł, by w takim miejscu postawić uniwersytecki budynek, może więc wydawać się nieco szalony. Ale wystarczy przyjrzeć się uważnie nowej siedzibie Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego, by przekonać się, że to tylko pozory.

Działka z fabryką żarówek

Budynek znalazł się właśnie – jako jedyny z polskich projektów – wśród 40 półfinalistów nagrody Miesa van der Rohe, przyznawanej za najlepsze realizacje architektoniczne w Europie ukończone w ciągu dwóch poprzednich lat. Nie znamy jeszcze uzasadnienia tego wyboru, ale można się domyślać, że jury doceniło oryginalne połączenie starego z nowym, tradycji z nowoczesnością.

Nowa siedziba Wydziału Radia i Telewizji jest plombą wstawioną pomiędzy dwie kamienice przy ulicy Pawła, ale plombą szczególną, bo w nowoczesną, ażurową konstrukcję został wkomponowany niewielki familok, stojący wcześniej na tej działce, od lat opustoszały. Tak zwana fabryka żarówek (najprawdopodobniej na tyłach budynku mieściła się manufaktura) zachowała oryginalne ściany zewnętrzne, a wnętrze zostało przerobione na designerską piętrową bibliotekę z fantazyjnie wijącymi się schodami.

– Kiedy przymierzaliśmy się do budowy, szukaliśmy działki położonej blisko innych wydziałów uniwersytetu, znajdujących się po drugiej stronie rzeki Rawy – opowiada prof. Krystyna Doktorowicz, dziekan Wydziału Radia i Telewizji. – W tym rejonie było dużo wolnych działek, powstałych w wyniku wyburzenia obiektów zagrażających bezpieczeństwu. Przed wojną były to bardzo atrakcyjne miejsca, z ciekawą quasi-secesyjną architekturą. Miasto Katowice zaproponowało nam kilka lokalizacji. Najpierw brana była pod uwagę działka przy ulicy Górniczej; tam, gdzie znajduje się współpracująca z nami instytucja – Silesia-Film. Ale znajdowały się na niej domy z nieuregulowaną własnością. Natomiast to miejsce było wolne – stał na nim tylko ten niewielki budyneczek, z zachowaną z boku przedwojenną reklamą. Rozpisaliśmy więc konkurs, który przeprowadził katowicki oddział Stowarzyszenia Architektów Polskich. Zależało nam nie tylko na funkcjonalności budynku, ale także na jego związku z zagospodarowaniem przestrzennym miasta. Wybierając zwycięską pracę, nie wiedzieliśmy, kto za nią stoi. Było duże zdziwienie, kiedy okazało się, że jednym z głównych projektantów jest pracownia z Barcelony.

Wrócić do estetyki

Projekt, który wygrał w konkursie, to wspólne dzieło trzech pracowni: barcelońskiej BAAS Arquitectura, warszawskiej Grupy 5 Architekci i katowickiej firmy Małeccy Biuro Projektowe. Pierwsza z nich znana jest z tworzenia w całej Europie podobnych plomb. – W Katowicach zachwycamy się zwykle funkcjonalizmem czy elementami secesji, a Katalończycy zwrócili uwagę na to, że familoki to też jest nasze dziedzictwo; że trzeba je szanować, bo tak budować nie będziemy już nigdy – podkreśla prof. Doktorowicz. – Przyjeżdżając tu, musieli widzieć zabite deskami okna „fabryki żarówek”, a jednak dostrzegli w tym potencjał.

Nowa siedziba Wydziału Radia i Telewizji łączy w sobie śląską tradycję z katalońską lekkością. Zbudowana jest z trzech podstawowych materiałów: betonu, drewna i cegieł, a także z ceramicznych kształtek użytych na elewacji. W letnie dni na ażurowej konstrukcji pojawiają się refleksy świetlne. Przeszklona klatka schodowa z widokiem na wydziałowe patio i sąsiadujące z nim śląskie podwórka swoim kształtem przypomina harfę. – Ten budynek powinien być iskrą zapalną rewitalizacji tej części miasta – mówi z nadzieją pani dziekan. – Już teraz widzę nowe okna w wielu domach przy ulicy Pawła, a na rogu powstała księgarnia. Kiedy pojawiają się tak ciekawe obiekty, wokół nich od razu tworzy się inna przestrzeń. Przed wojną nad Rawą były nawet wodospady. Myślę, że powinniśmy wracać do tego, co estetyczne. Nasza siedziba, obok NOSPR-u czy Centrum Kongresowego, jest elementem takiej zmiany. Mam nadzieję, że wkrótce pojawi się w pobliżu Wydział Biologii i Ochrony Środowiska, nowego budynku potrzebowałby też Instytut Fizyki.

Czekając na bufet

A co z funkcjonalnością nagrodzonego projektu? Studenci, na których natrafiamy w sali kinowej, trochę narzekają, że budynek wprawdzie ładny i kino eleganckie, ale pomieszczenia nie do końca przystosowane do działań artystycznych; że wszystko nowe i nie można niczego dotknąć. Że w starej siedzibie przy ulicy Bytkowskiej może nie było pięknie, ale mieli tam przynajmniej absolutną swobodę działania. I że brakuje tu przestrzeni dla studentów, chociażby bufetu.

Profesor Doktorowicz zapewnia jednak, że bufet powstanie, w planach są też inne przyjazne miejsca, takie jak chociażby oranżeria. Tymczasem już wkrótce, po rozstrzygniętych wreszcie przetargach, ruszy studio filmowe. Wydaje się więc, że nie bardzo jest na co narzekać. Tym bardziej że poprzednia siedziba, prowizorycznie stworzona przed czterema dekadami w hotelu na terenie nieistniejącego już Ośrodka Postępu Technicznego, nie spełniała właściwie żadnych współczesnych standardów uniwersyteckich. – Z tą Bytkowską jest trochę jak z Łodzią – twierdzi adiunkt dr Jacek Hamela, znany operator i reżyser dźwięku. – Zawsze mówiło się, że to miasto filmowe, a przecież ono też jest dziwnie połamane, wygniecione. Twórcy po prostu lepiej odnajdują się w takiej sytuacji. Nie ma się też co dziwić, że studenci przychodzą tu z dużymi oczekiwaniami. To są już dojrzali artyści, więc mając do dyspozycji zaledwie kilka lat, oczekują pełnej oferty. Ale jestem spokojny o to, że nadal będą robić filmy. Bo nam wszystkim chodzi tutaj o uczciwość. Uniwersytet ma formułę otwartą, dlatego chciałbym, żeby każdy miał tu poczucie, że wspieramy się myślą.

– Ta otwarta formuła bardzo nam się podoba – potwierdza Jędrzej Ziembiński, student reżyserii. – To, że nowa siedziba znajduje się w centrum miasta, z całą pewnością temu służy. To duży plus.

Podwórka inspirują

Żywym przykładem tej otwartości jest obecność na uczelni blisko 50 uczestników programu Erasmus z różnych części Europy. W atelier spotykamy grupę młodych ludzi z Hiszpanii i Portugalii, którzy podsumowują akurat przed kamerą dzisiejsze zajęcia. Mają za zadanie opowiedzieć w formie wywiadu, jak rozumieją istotę rozmaitych sztuk wizualnych. Odpowiedzi udzielają po angielsku i w swoim macierzystym języku. Południowa uroda uniwersyteckich gości kontrastuje z surowym krajobrazem za oknem, który jednak i dla nich może być inspirujący. Puste podwórka, tyły kamienic, odrapane ściany – są jak w pejzażu domów przedmieścia z wiersza Zbigniewa Herberta. Dziś te „domy które nigdy nie były w teatrze” mają szansę znaleźć się w kinie. – Studenci lubią te podwórka, etiudy są tu chętnie kręcone – potwierdza prof. Krystyna Doktorowicz.

Na Wydziale Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego studiować można trzy kierunki: reżyserię, realizację obrazu filmowego, telewizyjnego i fotograficznego oraz organizację produkcji filmowo-telewizyjnej. Ważna informacja dla kandydatów: w rekrutacji nie są brane pod uwagę wyniki matury – wystarczy, że jest zdana. Natomiast egzaminy związane są ściśle z obranym kierunkiem studiów – sprawdza się wiedzę i predyspozycje przydatne przyszłym filmowcom. Tym, co przyciąga do studiowania na wydziale, są niewątpliwie nazwiska wybitnych wykładowców: Krzysztofa Zanussiego, Filipa Bajona, Jerzego Łukaszewicza, Bartosza Konopki czy Macieja Pieprzycy. A także liczne nagrody studentów i absolwentów wydziału (ostatnio np. nagroda dla Dominiki Gnatek na festiwalu w Gdyni za „Zwykłe losy Zofii” w kategorii filmów krótkometrażowych). Teraz silnym magnesem z całą pewnością jest także ten piękny budynek. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 29 30 31
    1 2 3 4 5 6 7
    25°C Poniedziałek
    noc
    22°C Poniedziałek
    rano
    26°C Poniedziałek
    dzień
    27°C Poniedziałek
    wieczór
    wiecej »