Jak dwie krople wody

Te kobiety nigdy się nie spotkały. Bo spotkać się nie mogły. A jednak ich przyjaźń trwała całe życie. Takie rzeczy zdarzają się tylko w bajkach. Albo w świecie wiary.

W tle majaczyły ceglane mury stojących w szeregu familoków. Jedenastoletnia Helenka biegła przez zielone świętochłowickie pole. Nagle zatrzymała się. Pod bruzdą ziemi coś zalśniło. Schyliła się i zdumiona podniosła medalik. Uśmiechała się do niej twarz jakiejś świętej. To Teresa z Lisieux – wyjaśnili najbliżsi – właśnie została ogłoszona świętą. Skąd na Śląsku znalazł się medalik mało wówczas znanej mniszki? Helenka nie wiedziała. Nie wiedziała też, że zaprzyjaźni się z tą nieżyjącą już od ponad dwudziestu lat zakonnicą na całe życie. Odtąd Mała Tereska towarzyszyła Helence na każdym kroku.



W radościach, zmaganiach, nocach, strasznych cierpieniach, stygmatach, modlitwach i proroctwach.
Mała Tereska, zwana Kwiatuszkiem, obiecała, że ześle na ziemię deszcz róż. Z grobu Helenki – siostry Dulcissimy – setki ludzi zabierają do domów płatki kwiatów... Helenka i Tereska. Małe Siostry Wielkiego Boga

Kto tu położył pinezkę?
Słoneczne Brzezie nad Odrą, dziś dzielnica Raciborza, to miejsce, w którym najważniejszą obywatelką jest zakonnica. Dwudziestosześcioletnia dziewczyna o łagodnych oczach i uśmiechu dziecka. To o niej wciąż się tu opowiada, choć od jej śmierci minęło dokładnie 70 lat. Przez lata mieszkała tu Dulcissima, zakonnica, którą wielu nazywa „śląską Małą Tereską”. Były bardzo podobne. Radosne, uśmiechnięte, w podobnym wieku wstąpiły do klasztoru, oddały Bogu najmniejsze chwile i ogromne cierpienia, w podobnym wieku młodo zmarły. Za ich wstawiennictwem tysiące osób odzyskują zdrowie. Teresa z Lisieux, ogłoszona doktorem Kościoła, jest chyba najpopularniejszą świętą naszych czasów. Proces beatyfikacyjny Heleny Hoffmann właśnie trwa.

Była żywym dzieckiem. Wszędzie jej było pełno. „Nie było dnia, żebym czegoś nie zbroiła” – pisała o sobie. Gdy kiedyś do jej parafialnego kościoła przyjechał rekolekcjonista, który grzmiał z ambony i walił w nią pięścią, Helenka podłożyła mu pod dłoń pinezkę. Niespodziewanie kaznodzieja po kolejnym uderzeniu przestał grzmieć i bardzo złagodniał. Ludzie odetchnęli z ulgą. A proboszcz zarządził dochodzenie. – Ja to zrobiłam – powiedziała dziewczynka.– To bardzo brzydko tak zachowywać się tam, gdzie mieszka Pan Jezus. Nasz ksiądz proboszcz tak nie robi!

Najbliżsi zauważyli, że gdy rozmawiano o Bogu, Helenka robiła się bardzo poważna. Jako dziecko wiele płakała; zmartwieni rodzice nie rozumieli tych histerii. Po latach pisała: „Pragnęłam czegoś, czego moje wnętrze, moje serce szukało. Teraz uważam, że był to tylko Bóg, którego szukałam i jeszcze nie znalazłam”. Gdy spotkała żywego Boga, oddała Mu się w całości. Jako piętnastolatka postanowiła wstąpić do Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej. Miała wtedy widzenie Tereski. Razem uprawiały pole. Cięższą pracę wykonywała Helenka, lżejszą św. Teresa: podlewała i plewiła. Co ciekawe, Mała Tereska, wstępując do Karmelu, miała również zaledwie piętnaście lat.

Teresa często śniła się Helenie. – Trzeba uświęcać każdą sytuację dnia i oddawać Bogu małe gesty, sytuacje, modlitwy – podpowiadała. Kiedyś ukazała Dulcissimie (takie imię Helena przybrała w zakonie) ogromną łąkę pełną syczących węży. – Tak obrzydliwy jest grzech – szeptała. Gdy w marcu 1928 roku Helena wyjechała do postulatu we Wrocławiu, powtarzała w sercu słowa „Jezus woła mnie do ofiary”. Czy zdawała sobie sprawę, do jak wielkiej?

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
2°C Piątek
wieczór
2°C Sobota
noc
3°C Sobota
rano
3°C Sobota
dzień
wiecej »