Co najmniej 12 osób, w tym dzieci, zginęło w poniedziałek na wschodzie Boliwii, gdy rozpędzony minibus prowadzony przez nastoletniego kierowcę uderzył w drzewo. Według mediów pojazdem jechali członkowie jednej rodziny, wracający z imprezy urodzinowej.
Do tragedii doszło w pobliżu miasta Puerto Quijarro w Amazonii, niedaleko granicy z Brazylią. Według ustaleń śledczych kierowca stracił panowanie nad minibusem i uderzył w drzewo, które następnie przewróciło się i przygniotło pojazd.
Wśród ofiar śmiertelnych są cztery osoby niepełnoletnie. Jedną z nich jest kierowca minibusa, chłopiec "w wieku 13 lub 14 lat" - powiedział policjant nadzorujący śledztwo w sprawie wypadku.
Policjant przekazał również, że większość pasażerów pojazdu była pod wpływem alkoholu - podał boliwijski dziennik "El Dia". Według tej gazety rodzina wracała z imprezy urodzinowej.
Z oficjalnych danych wynika, że w Boliwii każdego roku na drogach ginie około 1,4 tys. osób, a 40 tys. odnosi obrażenia w wypadkach - przekazała agencja EFE.(PAP)
wia/ sp/
Wróg wykorzystuje wrażliwość rodzin. Los Ukraińców jest im obojętny.
Został nim metropolita Hajdarabadu, 64-letni kard. Anthony Poola.
Jeśli zarzuty się potwierdzą, Mecie grozi kara do 10 proc. rocznego obrotu.
W tle interesy polskich przedsiębiorców i potrzeba podwójnej wizy.
Choć miejscowość nie leży za kołem podbiegunowym, przez parę miesięcy nie dochodzi tam słońce.