Cztery lata wojny: Ewolucja pomocy wojskowej dla Ukrainy

Ukraina nie byłaby w stanie prowadzić wojny z Rosją bez rozbudowanego wsparcia wojskowego ze strony sojuszników. Po czterech latach wojny, pomimo zmiany charakteru walk i rozbudowy własnych zdolności, pomoc wojskowa nadal ma dla Kijowa kluczowe znaczenie.

Kwestia nie tylko pomocy wojskowej, ale także sprzedaży broni Ukrainie była przez długi czas swoistym tematem tabu w większości krajów zachodnich. Począwszy od rosyjskiej aneksji Krymu w 2014 r. obowiązywało niepisane i nie poparte żadnymi racjonalnymi przesłankami "embargo" na dostawy broni. Nie obejmowało ono m.in. Polski, Czech, Litwy oraz - w niewielkim zakresie - USA, które w 2018 r. dostarczyły Ukrainie kilkadziesiąt wyrzutni i około 200 pocisków Javelin. Sytuacja ta nie zmieniła się także w obliczu zbliżającej się pełnoskalowej inwazji, która pod koniec 2021 r. była już co najmniej prawdopodobna. Również w tym przypadku większość krajów zachodnich ograniczyła się do niewielkich dostaw broni przeciwpancernej i przeciwlotniczej, co nie mogło mieć (i nie miało) zasadniczego wpływu na wynik wojny.

Takie podejście okazało się błędne. Leżące u jego podstaw obawy o prowokowanie Rosji jedynie zachęciły Moskwę do podjęcia działań ofensywnych i rozpoczęcia pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie. "Gdyby Ukraina dostała przed wojną więcej uzbrojenia, być może zapobiegłoby to wojnie lub znacznie utrudniłoby Rosji to, co zrobiła" - powiedział w wywiadzie dla dziennika "Financial Times" były sekretarz generalny NATO (2014-24) Jens Stoltenberg. Norweski polityk przedstawił tę ocenę w jednym z pierwszych wywiadów po odejściu ze stanowiska szefa Sojuszu.

Wobec powyższego, w pierwszej fazie pełnoskalowej wojny ukraińska armia była zmuszona walczyć korzystając głównie z własnych zasobów. Pomimo sukcesu pierwszej fazy operacji obronnej, zakończonej wyparciem sił rosyjskich spod Kijowa, Czernihowa i Charkowa, wojska ukraińskie poniosły znaczne straty w sprzęcie, zwłaszcza zmechanizowanym. Aby móc kontynuować działania obronne, przede wszystkim wobec rosyjskiej ofensywny w Donbasie, konieczne było szybkie uzupełnienie tych ubytków: najlepiej wyposażeniem, które można płynnie wprowadzić do służby bez konieczności wdrażania szkoleń czy budowy od zera zaplecza logistycznego. Dlatego tak istotna w tamtym momencie wojny była pomoc wojskowa z krajów posiadających na swoim wyposażeniu sprzęt pochodzący z czasów Układu Warszawskiego i ZSRR.

Największe pakiety pomocy wojskowej dla Ukrainy w 2022 r. trafiły na Ukrainę z Polski: objęły one łącznie około 350 czołgów (głównie typu T-72 i ich modyfikacji, a także 14 Leopardów 2A4), kilkaset bojowych wozów piechoty BWP-1, kilkaset sztuk sprzętu artyleryjskiego (w tym co najmniej kilkadziesiąt armatohaubic Krab o kalibrze 155 mm), kilkadziesiąt systemów obrony przeciwlotniczej oraz (już w 2023 r.) co najmniej 10 samolotów myśliwskich MiG-29. Łączna wartość polskiej pomocy wojskowej dla Ukrainy tylko w 2022 r. wyniosła około 7,2 mld złotych, a łącznie, do października 2025 r., około 18 mld złotych.

Polska, począwszy od 2022 r., realizuje też działania szkoleniowe na rzecz armii ukraińskiej, a także wspólne przedsięwzięcia związane z produkcją bezzałogowców (na Ukrainie działa m.in. polska fabryka firmy WB Electronics). Przede wszystkim pełni zaś rolę hubu logistycznego, zapewniającego nieprzerwany przepływ dostaw pomocy wojskowej i innej przez terytorium Polski na Ukrainę.

Istotne znaczenie miała także aktywność innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej, w tym zwłaszcza Czech. Jak przypomniał prezydent tego kraju Petr Pavel, w ramach inicjatywy amunicyjnej, zaproponowanej przez Pragę, do początku 2026 r. Ukraina otrzymała około 4,4 mln sztuk pocisków artyleryjskich, przede wszystkim kalibru 155 mm. Artyleria o tym kalibrze jest podstawowym uzbrojeniem zarówno armii ukraińskiej, jak też sił zbrojnych państw NATO. Wykorzystują ją także polskie armatohaubice Krab, które Polska dostarczyła Ukrainie w ramach pomocy wojskowej po rosyjskiej agresji na pełną skalę, jak również francuskie Caesar oraz produkowane na Ukrainie armatohaubice Bohdana.

Zmiana na stanowisku prezydenta USA po wyborach w 2024 r. spowodowała także modyfikację amerykańskiej polityki wsparcia wojskowego dla Ukrainy. Dostawy pomocowe, obejmujące m.in. czołgi, bojowe wozy piechoty, transportery opancerzone i artylerię (w tym kluczowe wyrzutnie HIMARS, zwiększające możliwości rażenia rosyjskiej logistyki), zostały zastąpione zakupami uzbrojenia realizowanymi ze środków finansowych zapewnianych na ten cel przez kraje Unii Europejskiej w ramach inicjatywy PURL (ang. Prioritized Ukraine Requirements List). W ramach tego programu wsparcia armia ukraińska otrzymuje dostawy uzbrojenia i wyposażenia o największym znaczeniu z punktu widzenia aktualnej sytuacji na linii frontu.

W porównaniu z 2022 r. w sposób zasadniczy zmieniła się rola Niemiec jako dostawcy pomocy wojskowej dla Ukrainy: od bardzo zdystansowanego stanowiska na początku pełnoskalowej inwazji do kraju zajmującego drugie miejsce pod względem wartości przekazanej pomocy. Obejmuje ona m.in. systemy obrony przeciwlotniczej Patriot i IRIS-T, czołgi typu Leopard 1 i 2, systemy artyleryjskie (w tym o kalibrze 155 mm), pojazdy opancerzone i bezzałogowce. W lutym 2026 r. w Niemczech została uruchomiona pierwsza fabryka produkująca drony na potrzeby armii ukraińskiej.

Obecnie, na przełomie czwartego i piątego roku wojny, kluczowe znaczenie dla Ukrainy mają dostawy systemów obrony przeciwlotniczej i rakiet do nich. Są to zdolności kluczowe dla zapewnienia osłony przed atakami na infrastrukturę krytyczną na ukraińskim zapleczu, w tym przede wszystkim energetyczną, co ma szczególne znaczenie w okresie jesienno-zimowym. Chodzi w tym przypadku głównie o systemy takie jak amerykański Patriot, a także włosko-francuski SAMP/T - zdolne do zwalczania pocisków balistycznych i hipersonicznych, które stanowią największe zagrożenie i są najtrudniejszymi celami do zniszczenia.

Drugi bardzo istotny element to lotnictwo, w tym zwłaszcza samoloty wielozadaniowe, ponieważ posiadane przez Ukrainę konstrukcje poradzieckie (zarówno własne, jak i dostarczone przez sojuszników) wyczerpują już swoje zdolności działania. Dostawy samolotów F-16 oraz Mirage 2000 poprawiły sytuację, jednak potrzeby są nadal znaczne, szczególnie jeśli chodzi o dostawy maszyn nowszych wersji, które zapewniają większe możliwości ze względu na nowocześniejsze sensory, uzbrojenie o większym zasięgu i zdolność wymiany danych o przeciwniku.

Podpisane dotąd listy intencyjne dotyczące dostaw samolotów Gripen-E/F i Rafale (łącznie około 250 sztuk) jak na razie nie mają przełożenia na konkretne umowy i dostawy. Władze w Kijowie liczą na przyspieszenie tych działań, ponieważ bez posiadania nowoczesnego wsparcia lotniczego i wywalczenia przewagi w powietrzu trudno będzie oczekiwać korzystnych dla Ukrainy zmian na froncie.

Dariusz Materniak

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Autoreklama

Autoreklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
25°C Środa
noc
20°C Środa
rano
29°C Środa
dzień
30°C Środa
wieczór
wiecej »