Cztery osoby zostały ranne w czwartek w ataku dronowym Iranu na szkołę i lotnisko w należącej do Azerbejdżanu eksklawie, Nachiczewańskiej Republice Autonomicznej - podało MSZ w Baku. Irańskie wojsko zaprzeczyło, jakoby wystrzeliło drony w stronę Azerbejdżanu - przekazały irańskie media.
Ministerstwo spraw zagranicznych Azerbejdżanu wezwało na rozmowę ambasadora Iranu Modżtabę Demirczilu. „Żądamy od Islamskiej Republiki Iranu, aby jak najszybciej przedstawiła wyjaśnienia w tej sprawie, przeprowadziła odpowiednie dochodzenie oraz podjęła pilne działania, które zapewnią, że takie ataki się nie powtórzą” – czytamy w komunikacie opublikowanym na stronie MSZ.
Dodano, że uderzenie to narusza normy i zasady prawa międzynarodowego oraz przyczynia się do wzrostu napięć w regionie.
Według azerbejdżańskiego MSZ jeden z dronów uderzył w terminal lotniska w Nachiczewańskiej Republice Autonomicznej, około 10 km od granicy z Iranem, a drugi spadł „w pobliżu budynku szkoły we wsi Szekerabad” w tej eksklawie. Na nagraniach z miejsca zdarzenia, publikowanych w serwisach społecznościowych, widać kłęby dymu nad lotniskiem.
Jak przekazało agencji Reutera azerbejdżańskie ministerstwo zdrowia, wszyscy ranni zostali przetransportowani do szpitala, a ich stan zdrowia jest oceniany jako stabilny.
Relacje irańsko-azerbejdżańskie obciążone są bliską współpracą wojskową Baku z Izraelem. Iran od dawna wyraża obawy, że Izrael – bliski sojusznik Baku i jeden z głównych dostawców broni dla tego kraju – mógłby wykorzystać terytorium Azerbejdżanu do przeprowadzenia ataków. Mimo oficjalnych zapewnień strony azerbejdżańskiej w czerwcu ubiegłego roku, że nie pozwoli na ataki z własnego terytorium, Teheran pozostaje nieufny. Obawy te potęguje lęk przed separatyzmem liczącej, według różnych szacunków, 10-20 mln osób mniejszości azerskiej w Iranie.
Do ataku na azerbejdżańską infrastrukturę doszło w szóstym dniu wojny na Bliskim Wschodzie, rozpętanej 28 lutego po amerykańskich i izraelskich nalotach na Iran. W wyniku tych uderzeń zginął m.in. najwyższy przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei, sprawujący władzę od 1989 r. Teheran odpowiedział atakami odwetowymi, uderzając w Izrael oraz bazy amerykańskie i obiekty cywilne w krajach regionu Zatoki Perskiej.
Według niezależnej organizacji HRANA (Human Rights Activists News Agency) od soboty do czwartku w samym Iranie zginęło ponad 1,2 tys. cywilów. Ofiary śmiertelne odnotowano także w innych państwach regionu.
Ukraińcy z kolei zaatakowali rafinerię. Rosjanie twierdzą, że zinęły też dzieci.
Chodzi o projekt Polski2050 podnoszący drugi próg podatkowy.
Wersja o przetrzymywaniu męczennika w Kazuniu nie jest przekonująca.