Unia Europejska rozważała uruchomienie klauzuli wzajemnej obrony. Zapomniany przepis Traktatu Lizbońskiego, którego nie używano od 10 lat, nabiera nagle znaczenia i może stać się instrumentem to zacieśnienia wojskowej współpracy - pisze w poniedziałek "Dziennik Gazeta Prawna".
Impulsem do powołania się na unijną "klauzulę wzajemnej obrony" był atak irańskiego drona na położoną na Cyprze bazę wojskową Akrotiri. Choć formalnie stanowi ona brytyjskie terytorium zamorskie, sprawujący obecnie unijną prezydencję Cypr poczuł się zaniepokojony i zwrócił się do UE o uruchomienie klauzuli wzajemnej obrony - czytamy "DGP".
Ostatecznie zdecydowano się jedynie na uruchomienie unijnego Zintegrowanego Mechanizmu Reagowania Kryzysowego, ale pomysł do końca nie upadł. Rzeczniczka Komisji Europejskiej Paula Pinho ostrzegła, że jeśli ataki będą się powtarzać, użycie klauzuli jest możliwe. Ten mało znany przepis (art. 42 pkt 7 Traktatu Lizbońskiego) może zostać uruchomiony w razie zbrojnej agresji na członka UE i zobowiązuje inne państwa Wspólnoty do "udzielenia pomocy i wsparcia wszelkimi dostępnymi im środkami" - czytamy w "DGP".
Jak podaje "DGP", dotychczas klauzulę wcielono w życie raz. W 2015 r. powołała się na nią Francja po zamachu terrorystycznym w Paryżu, w którym śmierć poniosło 130 osób. Unijna klauzula przypomina art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, jednak w przeciwieństwie do niego próg jej uruchomienia jest niższy. Wystarczy stwierdzenie "zbrojnej agresji" na dany kraj, a niekoniecznie "zbrojnej napaści", jak słynny art. 5.
Zdaniem dyplomaty Jerzego Marka Nowakowskiego z unijnym przepisem wiąże się jednak pewien kłopot. Wprowadzenie tej klauzuli byłoby sensownym rozwiązaniem gdyby Unia miała struktury, sztaby i procedury, jakie ma NATO, a tak pozostaje tylko wydanie komunikatu - cytuje Marka Nowakowskiego "DGP".
Od wybuchu wojny stała się m.in. jednym ze źródeł finansowania konfliktu.
Biskup w Vanimo, Cesare Bonivento w wieku 85 lat miał inne plany na swoje życie.