Trzej polscy kapłani od lat posługujący w diecezji witebskiej zostali zmuszeni do opuszczenia Białorusi. Władze odmówiły im przedłużenia zezwoleń na pracę duszpasterską, nie podając jasnych powodów. To kolejny taki przypadek w ostatnich miesiącach, który budzi obawy o przyszłość Kościoła katolickiego w tym kraju.
Z Białorusi muszą wyjechać trzej polscy duchowni, którzy przez wiele lat pracowali w diecezji witebskiej. Decyzje o nieprzedłużeniu zezwoleń na posługę – jak informuje cytowany przez KAI portal Znad Niemna – zapadły na poziomie lokalnych władz i zostały zatwierdzone przez państwowe struktury odpowiedzialne za sprawy religii.
Jednym z kapłanów jest ks. Stanisław Mrzygłód, salwatorianin i wieloletni proboszcz w Brasławiu, gdzie pełnił posługę w sanktuarium Matki Bożej Królowej Jezior. Duchowny był znany nie tylko wśród wiernych – pojawiał się także w mediach państwowych, które doceniały jego zaangażowanie społeczne i wkład w rozwój regionu.
Zmuszeni do opuszczenia kraju zostali również ks. Zenon Szcząchor, saletyn i jeden z pierwszych polskich misjonarzy pracujących na Białorusi po 1990 roku, oraz o. Waldemar Kujawa OFMConv, wikariusz parafii w Udziale.
Wszyscy trzej przez dziesięciolecia odbudowywali życie religijne po okresie sowieckiej ateizacji. Decyzja władz oznacza dla lokalnych wspólnot utratę doświadczonych duszpasterzy.
Jak podkreślają wierni, kryteria podejmowanych decyzji pozostają niejasne. W ostatnich miesiącach podobne przypadki dotknęły także innych polskich kapłanów, m.in. w diecezji pińskiej.
Sytuacja budzi rosnące obawy o przyszłość Kościoła katolickiego na Białorusi, który już dziś zmaga się z poważnym brakiem miejscowego duchowieństwa. Wierni obawiają się, że kolejne decyzje mogą objąć następnych księży, także w archidiecezji mińsko-mohylewskiej.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Sojusz polsko-amerykański to fundament naszego bezpieczeństwa.
Brak uzbrojenia podczas defilady tłumaczono względami bezpieczeństwa.
Na wzmocnienie polskiego potencjału wojskowego trafi 43,7 mld euro (180 mld zł) kredytu.
Nie bał się trudnych tematów. Miał odwagę mówić prawdę, nawet gdy była ona niewygodna.