Blisko 80 tysięcy maturzystów przyjechało w tym roku na Jasną Górę, by przed egzaminem powierzyć Bogu stres i przyszłość. Dla wielu to nie tradycja, lecz realne wsparcie przed jedną z najważniejszych prób w życiu.
Tuż przed rozpoczęciem matur tysiące młodych Polaków wybrało drogę, która prowadzi nie do sal egzaminacyjnych, ale na Jasną Górę. Jak informuje Vatican News, w pielgrzymkach wzięło udział ok. 80 tys. uczniów – co czwarty tegoroczny maturzysta.
Młodzi przybywali przez cały rok szkolny – w grupach diecezjalnych, szkolnych, ale także indywidualnie. Towarzyszyli im nauczyciele, katecheci i duszpasterze.
Dla wielu z nich pielgrzymka była odpowiedzią na napięcie związane z egzaminem. – To bardzo ważny egzamin dla nas, dlatego chcieliśmy go Bogu zawierzyć, pomodlić się o pozytywne podejście do niego, oddać swój niepokój – mówi Michał z Warszawy.
– Ten egzamin wyznacza drogę, decyduje o tym, gdzie pójdę na studia. To była bardzo ważna pielgrzymka – dodaje Aniela z Częstochowy.
Centralnym punktem pobytu była Msza św., ale nie brakowało też czasu na spowiedź, Drogę Krzyżową i osobistą modlitwę.
Biskupi przypominali, że matura to nie wszystko. – Przed wami jest także życie po maturze. Tam potrzebujemy asystencji Ducha Świętego – mówił Tadeusz Lityński, zachęcając młodych, by nie bali się Bożego spojrzenia.
W tym roku pojawił się też nowy symbol – poświęcone długopisy, które maturzyści zabierali ze sobą. Jak podkreślają paulini, to nie talizman, ale znak modlitwy i zawierzenia.
Matury rozpoczną się 4 maja. Egzaminy pisemne potrwają do 21 maja, a ustne do 30 maja.
Cała redakcja "Gościa" życzy powodzenia - łatwych zadań i samych trafionych odpowiedzi. Pamiętamy w modlitwie!
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Apel, by zamiast kwiatów i wieńców, składać ofiary na hospicja.
Prezydent podziękował też Sławomirowi Cenckiewiczowi za 9 miesięcy pracy na czele BBN.
Umowa Polski została zatwierdzona jako pierwsza spośród 19 państw uczestniczących w programie SAFE.
"Czy to miałoby znaczenie, gdybym pani powiedział, że jestem papieżem Leonem?"