Takich danych jak teraz - gdy 74 proc. rzek w Polsce ma stan wody niskiej - można by się spodziewać pod koniec lata, a nie na początku wiosny - powiedział PAP ekohydrolog dr Sebastian Szklarek. W jego ocenie obecna sytuacja jest alarmująca.
We wtorek rano IMGW-PIB poinformował, że 74 proc. stacji hydrologicznych w Polsce znajduje się w strefie wody niskiej. Jedna czwarta rzek ma stan wody średniej, a tylko 1 proc. - wody wysokiej.
- Takich danych jak dzisiejsze można by się spodziewać pod koniec lata, a nie na początku wiosny. Jeśli już teraz mamy tak suche rzeki, a wiemy, że temperatury w kolejnych miesiącach będą coraz wyższe, co będzie sprzyjać parowaniu, to trzeba zacząć się obawiać o ten sezon - zwłaszcza, jeśli jeszcze potwierdzą się prognozy wokół zjawiska El Nino i związanych z nim upałami w tym czy przyszłym roku. Nie lubię alarmistycznych nagłówków, ale naprawdę zaczyna to zmierzać w takim kierunku - powiedział naukowiec z Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii PAN pod auspicjami UNESCO, popularyzator i autor bloga "Świat Wody".
Jak tłumaczył, problem suszy w Polsce pogłębia się od lat. - Nawet zimą sytuacja się nie cofnęła, ponieważ w nowy rok weszliśmy przecież ze stanem suszy, którą późniejszy śnieg tylko zakamuflował. To, co się działo później - w marcu, kwietniu - jeszcze pogłębiało problem. Teraz weszliśmy w ciepłe miesiące, w których wyższe temperatury zwiększają parowanie resztek wody pozostałych w krajobrazie - powiedział Szklarek.
Dodał, że wprawdzie w najbliższych dniach są prognozowane opady deszczu, a nawet burze, ale burze nie rozwiążą problemu suszy. - To jak wylewanie wanny wody na doniczkę z kwiatkiem. Woda się nie wchłonie, ona spłynie; a jeśli za moment nie przyjdzie deszcz, to ten kwiatek i tak się wysuszy - wyjaśniał.
W ocenie ekohydrologa sucha wiosna - wraz z zamieciami piaskowymi, obserwowanymi również w Polsce - stała się nową normą.
- To się ostatnio powtarza rok w rok. Dlatego trzeba wdrażać faktyczne działania na rzecz zatrzymywania wody opadowej i wykorzystywania każdej kropli, która spadnie z nieba - podsumował Sebastian Szklarek.
Zobacz też:
Sojusz polsko-amerykański to fundament naszego bezpieczeństwa.
Brak uzbrojenia podczas defilady tłumaczono względami bezpieczeństwa.
Na wzmocnienie polskiego potencjału wojskowego trafi 43,7 mld euro (180 mld zł) kredytu.
Nie bał się trudnych tematów. Miał odwagę mówić prawdę, nawet gdy była ona niewygodna.