Xi Jinping czeka spokojnie na kolejne błędy rywali w drodze do dominacji.
Wojny prowadzone przez Rosję i USA osłabiły pozycję obu krajów wobec Chin; Władimir Putin całkowicie uzależnił swój kraj od Pekinu, a Donald Trump nie zdołał zmusić Chin do ustępstw wojną celną; Xi Jinping czeka spokojnie na kolejne błędy rywali w drodze do dominacji - ocenia niemiecka prasa po wizycie Putina w ChRL.
"Podczas gdy Rosja i USA prowadzą wojny, Chiny bez przeszkód dążą do dominacji" - zauważył Nicolas Richter w "Sueddeutsche Zeitung". Celem Xi Jinpinga są "niezależne Chiny, które są panem swojego losu i którym nikt nie może mówić, co mają robić" - podkreślił komentator.
Chiński przywódca odnosi większe sukcesy niż Donald Trump i Władimir Putin, którzy są osłabieni, ponieważ "wdali się w źle zaplanowane wojny". Xi może z powodzeniem grać rolę "strażnika stabilności i rozsądku", działającego zgodnie z długofalowym planem - dodał dziennik
Putin jest w stanie prowadzić wojnę przeciwko Ukrainie tylko dzięki poparciu Chin - jest "wojownikiem z łaski Xi". W Rosji Putina Xi ma uzależnionego sojusznika, który dostarcza mu taniej energii, a w przypadku konfliktu z Ameryką może zapewnić mu militarne wsparcie - przewiduje gazeta z Monachium.
Jeśli chodzi o Trumpa, nie wiadomo, jaka jest jego strategia - jego próby "komplementowania" Putina w celu zerwania osi Moskwa-Pekin spaliły na panewce. W nadziei na układ z Chinami Trump pozwolił na powstanie podejrzenia, że byłby gotowy do oddania Tajwanu - czytamy w "SZ". W ocenie dziennika Pekin nie dał się szantażować Stanom Zjednoczonym - na wytoczoną przez Trumpa wojnę celną Chiny odpowiedziały swoimi cłami i kontrolą eksportu rzadkich surowców.
Przywódca Chin spotyka się z prezydentem Stanów Zjednoczonych jak "równy z równym", a na władcę Kremla spogląda z góry. Atak na Tajwan byłby w tej sytuacji błędem - Xi będzie cierpliwie czekał na błędy innych i dążył do tego, aby inne państwa były bardziej zależne od Chin niż Chiny od nich - napisał w konkluzji komentator "Sueddeutsche Zeitung".
W podobnym tonie utrzymany jest komentarz we "Frankfurter Allgemeine Zeitung". "Putin pojechał do Pekinu jako młodszy partner" - ocenił Nikolas Busse. Im dłużej trwa wojna z Ukrainą, tym bardziej Rosja jest uzależniona od Chin - gospodarczo, wojskowo i politycznie. Xi nie widzi nawet potrzeby wydania szybkiej zgody na budowę nowego gazociągu, na co naciska Putin - podkreślił autor artykułu.
Wizytę Trumpa w Pekinie komentator "FAZ" nazwał "uniżoną". Jego "zabiegi o handel" są dowodem na to, że Xi obszedł protekcjonizm wprowadzony przez Amerykę. Wojna z Iranem mocno uwiązała wojskowo "abdykujące mocarstwo światowe" na Bliskim Wschodzie. Także w Azji pod względem geopolitycznym "pociąg odjechał w kierunku Chin" - Trump waha się w kwestii Tajwanu, a Xi angażuje się w Azji Południowo-Wschodniej - zauważyła gazeta.
O "petencie jeżdżącym po prośbie" czytamy w "Tageszeitung". "Putin staje się wasalem Pekinu" - podkreślił Mathias Brueggmann, zastrzegając, że Europa powinna powstrzymać się od złośliwości.
Celem Putina było uzależnienie Europy od rosyjskiej ropy i gazu. Jego plan zakończył się fiaskiem z powodu wojny z Ukrainą. "Zamiast uzależnić Europę, Putin całkowicie uzależnił się od Chin" - ocenił komentator. "Xi wyciska Rosję jak cytrynę, a Putin nie jest w stanie się bronić, gdyż jest finansowo spłukany" - dodał.
Zdaniem komentatora Putin nie wyzwoli się z chińskiego uścisku. Import chińskich samochodów osobowych, ciężarówek i autokarów niemal "zrównał z ziemią" rosyjskie fabryki. "Gdyby Pekin przerwał dostawy do Rosji, Putin musiałby zakończyć wojnę z Ukrainą. Polityka Putina prowadzi do przekształcenia Rosji w chińską prowincję" - zaznaczył.
Komentator "TAZ" podkreślił, że Europejczycy nie powinni zbytnio cieszyć się z zaistniałej sytuacji, ponieważ Chiny uzmysłowiły USA i Europie, że mają nad nimi przewagę.
Wizyta Putina w Pekinie była "demonstracją siły", ale nie w wykonaniu przywódcy Rosji, lecz Chin - ocenił "Die Welt". Putin dostał oświadczenia i memoranda o współpracy między ministerstwami i państwowymi firmami, ale nie otrzymał tego, na czym mu naprawdę zależy. Jak wyjaśnił "Die Welt", Rosja naciska na budowę drugiego gazociągu do Chin i zawarcie długoterminowego kontraktu, jednak Pekin "nie spieszy się". "Chiny bezwzględnie wykorzystują trudną sytuację Rosji" - ocenił dziennik.