Były one komentowane jako test nastawionej na Zachód polityki Paszyniana.
Partia premiera Armenii Nikola Paszyniana, Umowa Społeczna, wygrała wybory parlamentarne, zdobywając 49,81 proc. głosów - ogłosiła w poniedziałek Centralna Komisja Wyborcza po przeliczeniu wszystkich głosów. Drugie miejsce zajął sojusz Silna Armenia (23,29 proc.), a trzecie Blok Armenia (9,94 proc.). Do armeńskiego parlamentu wejdzie jeszcze partia Kwitnąca Armenia, która zdobyła 4 proc. głosów.
Wybory były komentowane jako test nastawionej na Zachód polityki Paszyniana. Wszystkie ugrupowania opozycyjne, które dostały się do parlamentu, mają charakter prorosyjski.
Frekwencja wyniosła 58,97 proc. Zagłosowało blisko 1,5 mln z ok. 2,5 upoważnionych do tego wyborców.
Centralna Komisja Wyborcza nie podała na razie dokładnego podziału mandatów. Wybory mają wyłonić co najmniej 101 deputowanych jednoizbowego parlamentu. Ich liczba może być jednak większa, bo zależy od mechanizmów wyrównawczych mających zapewnić większość. W kończącej się kadencji zasiadało 107 deputowanych.
Według portalu Open Caucasus Media wyniki przełożą się na 58 mandatów dla Umowy Społecznej, 27 dla Silnej Armenii, 11 dla Bloku Armenii i 5 dla Kwitnącej Armenii. Portal 301.am prognozuje z kolei, że partia Paszyniana będzie miała 61 przedstawicieli, Silna Armenia - 28, Blok Armenia - 11, a Kwitnąca Armenia - 5.
Każda z tych wersji oznacza bezwzględną większość dla Umowy Społecznej, która w kończącej się kadencji ma 71 deputowanych. Paszynian, który stanowisko szefa rządu sprawuje od 2018 r., będzie tym samym najdłużej urzędującym premierem w historii kraju.
Paszynian ogłosił zwycięstwo jeszcze w nocy, gdy znane były tylko cząstkowe wyniki. Skrytykowali go za to konkurenci, uznając, że było to przedwczesne, a niektórzy z nich oskarżali premiera, że próbuje w ten sposób wywrzeć nacisk na Centralną Komisję Wyborczą.
Umowie Społecznej nie udało się jednak uzyskać większości 2/3 głosów potrzebnych do rozpoczęcia zapowiadanego przez Paszyniana procesu przyjęcia nowej konstytucji (dokument musi następnie zostać przyjęty w referendum). Od zmian w konstytucji Azerbejdżan uzależnia ukończenie procesu pokojowego, co jest jednym z głównych punktów agendy Paszyniana.
Premier dąży też do zacieśnienia relacji z Zachodem i ograniczenia zależności kraju od Rosji. Trzy partie opozycyjne, które dostały się do parlamentu, krytykują Paszyniana za ustępstwa wobec Azerbejdżanu i opowiadają się za bliższymi relacjami z Moskwą.
Armeńska scena polityczna jest silnie spolaryzowana, a kampania wyborcza przebiegała w napiętej atmosferze. Media informowały o masowych operacjach dezinformacyjnych Rosji wymierzonych w Paszyniana. Władze aresztowały z kolei dziesiątki osób, m.in. powiązanych z partiami opozycyjnymi, zarzucając im przestępstwa wyborcze. Oponenci premiera uznali to za represje polityczne, do których Paszynian wykorzystuje aparat państwa.
***
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen w poniedziałek pogratulowała zwycięstwa w wyborach parlamentarnych premierowi Armenii Nikolowi Paszynianowi. Armenia może na nas liczyć - zaznaczyła.
"Bardzo cenimy sobie partnerstwo z demokratyczną Armenią, która coraz bardziej zbliża się do Europy" - oświadczyła von der Leyen we wpisie na platformach internetowych.
Jak podkreśliła, duch aksamitnej rewolucji, której Paszynian przewodził w 2018 r., "jest żywy i ma się dobrze". Nawiązała w ten sposób do masowych antyrządowych protestów w Armenii, które doprowadziły do obalenia rządu Serża Sarkisjana i przejęcia władzy przez Paszyniana.
Armeńska Centralna Komisja Wyborcza podała w poniedziałek, że w wyborach parlamentarnych w niedzielę partia Paszyniana Umowa Społeczna zdobyła 49,81 proc. głosów. Do parlamentu weszły poza tym trzy partie prorosyjskiej opozycji: Silna Armenia (z wynikiem 23,29 proc.), Blok Armenia (9,94 proc.) i Kwitnąca Armenia (4 proc.).
W ocenie ekspertów wynik wyborów wyznaczy kurs polityczny państwa, które pod rządami Paszyniana podjęło próbę uniezależnienia się od wpływów Rosji i umocnienia więzi z UE.
Trzy reaktory, które zostały wyłączone z użytku, są położone przy rzece.
Amerykanie atakują, Iran w odwecie przeprowadził atak na Oman i Katar.
Ubrania na ludziach się paliły i rozrywały, buty wybuchały...
Jego organizatorem był Jerzy Giedroyc, ale najmocniej w pamięci utkwiły słowa Alberta Camusa.
Wojsko: zaatakowaliśmy rafinerię w Syzraniu i 10 rosyjskich tankowców z floty cieni.