Kuchenna medytacja? Tego chyba jeszcze nie grali.
A jednak, gdy tylko słońce w końcu zaświeciło w tyj naszyj ciymnyj i zimnyj przez większą część roku kuchni, stary oleodruk nagle się z cienia „wyłonił” i niejako sam się, do pomedytowania go, polecił.
Kiedyś już o nim pisałem. Gdy jakimś rodzinnym cudem trafił nad nasz kuchenny byfyj. Prababka, czy prarababka miała siostrę. Ta dzieci, te kolejne dzieci – jacyś tam nasi krewni, ale kontaktu między nami żadnego. Zbyt dawne to pokolenia. Aż tu któregoś dnia trzeba pomóc w opróżnianiu mieszkania po jakimś zmarłym panu. Znajomym znajomego koleżanki kuzynki, czy jakoś tak...
Od słowa do słowa i okazuje się, że to daleki krewny. Potomek tej siostry – prababki, czy praprababki. W każdym razie jest po nim m.in. wielgachny oleodruk do wzięcia i czy nie chcemy, bo wywalą na śmietnik. A pewnie, że chcemy. Przyjedziemy, pomożemy, weźmiemy.
No i wisi już tak u nas od ładnych paru lat. I czasem człowiek zapatrzy się w niego i biblijno-rodzinnie pomedytuje. Bo tam na nim mały Jezusek z małym Janem Chrzcicielem prym wiodą. Jak te nasze dzieciaki z rodziny. Niby dorośli wszystko zapewniają, mają pod kontrolą, ale to te bajtle ciekawiej na świat patrzą. Bardziej pomysłowe i kreatywne są. Oczywiście jeśli tylko odebrać im komórki.
Maryja na oleodruku niby z Nazaretu, ale rysy takie, że i matka, i babka, i ciotka jakoś tam do niej podobne. Tożsame.
A miejsce, w którym toczy się akcja?
Nie jest to pustynia, jaką niedawno mogli Państwo oglądać u nas na obrazie Eugena Brachta:
Raczej pustynna oaza, otoczona gęstą zielenią sadzawka albo nawet ogród Boży. W każdym razie miejsce oddechu, odpoczynku, ukojenia…
Za Maryją św. Anna i św. Joachim? A może to św. Józef? Jakby nie było, to już to starsze, najstarsze pokolenie. Ci których już nie ma albo zaraz nie będzie. Ci którymi sami, chcąc nie chcąc, powoli się stajemy. Urodzinowy Abraham za Abrahamem, szpital za szpitalem, pogrzeb za pogrzebem. Sztafeta pokoleń zasuwa aż… miło?
Na starym oleodruku wygląda to nieźle. W życiu – niekoniecznie. Tym bardziej lgnie się więc do tej biblijnej nadrzeczywistości. Można spojrzeć na to wszystko nieco inaczej. Znaleźć jakieś pocieszenie. Czasem nawet wybuchnąć śmiechem, gdy zamiast 12 dostrzeżemy tylko 10 apostołów.
Ale to już zupełnie inna historia, którą przypomnieć mogą sobie Państwo tutaj:
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Trzy reaktory, które zostały wyłączone z użytku, są położone przy rzece.
Amerykanie atakują, Iran w odwecie przeprowadził atak na Oman i Katar.
Ubrania na ludziach się paliły i rozrywały, buty wybuchały...
Jego organizatorem był Jerzy Giedroyc, ale najmocniej w pamięci utkwiły słowa Alberta Camusa.
Wojsko: zaatakowaliśmy rafinerię w Syzraniu i 10 rosyjskich tankowców z floty cieni.