Nie powiem. Jestem sceptykiem. Ale...
Druga dekada czerwca... Gruchnęła parę tygodni temu wieść, że od 1 czerwca apteczka stanie się znowu obowiązkowym wyposażeniem każdego samochodu. I że za jej brak grozić będą wysokie kary. Wieść szybko oficjalnie zdementowano; podano że owszem, takie plany są, ale ostatecznych ustaleń jeszcze nie ma. A już na pewno nowy przepis nie zostanie wprowadzony z dnia na dzień, bo - i tu ukłon w stronę planujących zmiany - te apteczki ktoś jeszcze musi wyprodukować, a kierowcy muszą mieć czas, żeby się w nie zaopatrzyć. Nieświadom jeszcze rozsianej plotki o wprowadzeniu nowego obowiązku usiłowałem wczoraj apteczkę kupić. Stara - bo jakąś zawsze miałem - gdzieś mi się zawieruszyła. Jedna stacja benzynowa, druga, supermarket... Wszędzie wykupione. Udało się na trzeciej. Pouczający obrazek, jak wielka może być siła rażenia nieprawdziwych informacji...
Ale dziś parę słów o informacji prawdziwej. O planach Kościoła w Polsce.... Skończyło się przedwczoraj spotkanie episkopatu. Wśród tematów – parafialna katecheza. Także katecheza dorosłych. Jej potrzeba dostrzegana jest w naszym Kościele już od lat. Od pół wieku przynajmniej. Co z tego wychodzi... Pewnie zależy od parafii. Od duszpasterzy ale i samych parafian. I dalej będzie zależeć. Przeczytawszy wczoraj dotyczącą tego tematu rozmowę z biskupem Arturem Ważnym z Sosnowca, patrzę już jednak na te plany z większym niż jeszcze rok temu optymizmem. To nie będzie próba odgórnego wprowadzania jednej sztampy, ale raczej zdanie się na to, co w konkretnej sytuacji, konkretnych okolicznościach, wyda się rozwiązaniem optymalnym. Widać to choćby w takim drobiazgu jak uwaga rozmówcy KAI, że najlepszym terminem takiej katechezy byłaby pewnie niedziela. Wymagać to może reorganizacji planu Mszy, ale... Chyba w większości parafii lepszego terminu faktycznie nie znajdziemy.
Jako pesymista i maruda dostrzegam jednak jeden, fundamentalny dla mnie problem: ludziom będzie się chciało? Moje doświadczenia wskazują, że to może być coś, o co rozbiją się wszystkie plany. Przyjdą najwyżej tacy, którzy chodzą na wszystko i którzy katechezy tak naprawdę najmniej potrzebują....
To prawda, że swoistą katechezą jest liturgia. Bardziej może nawet szkołą modlitwy. Prawda, że i homilie mogłyby zawierać więcej treści dających wiedzę w tematach religijnych, a nie głównie być wezwaniem do takich czy innych postaw. Ale myślę, że i taka bardziej systematyczna katecheza, wielu dorosłym by się przydała. Uporządkowana choćby tak, jak zrobiono to w Katechizmie Kościoła Katolickiego.... No ale między „przydała by się” a „podejmuję wysiłek” przepaść bez dna... Na naszym portalu daliśmy szansę. W cyklu „Powtórka z katechezy”. Cóż... Od ilości czytających serwery się nam nie zawiesiły ;)
Głównym problemem jest więc to „chcieć”. „Chcieć” tych, którzy mając braki albo bałagan w „chrześcijańskim wykształceniu” mogliby, nieprzymuszeni okolicznościami, z takiej katechezy skorzystać. Jeśli poczują głód, spora szansa, że przyjdą. Jak ci, którzy nawet i raz w roku znajdują czas na parodniowe rekolekcje. Jeśli nie.... Prawie wszystko albo i całkiem wszystko zależy tu więc od Boga: ześle na tę naszą ziemię głód poznania Go i Jego spraw, czy nie. I dobrze. To uczy pokory. Bo uświadamia naszą od Boga zależność także w kwestii, wydawałoby się, tak prostej do ogarnięcia, jak uczenie wierzących wiary. Ale daje też nadzieję. Bo jeśli niemożliwe dzięki Jego łasce może stać się normalnością...
Tak, żyjemy w ciekawych czasach. Podtrzymują ta, co napisałem dwa dni temu. Niezależnie od tego, w którą stronę wszystko się potoczy – wzrostu wiary czy jej zamierania – będzie fascynująco.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Morawiecki: budowa Wielkiej Polski pozostanie celem Rozwoju Plus.
Amerykańska armia poinformowała, że rozpoczęła nową falę ataków na Iran.
Krajowy biometan mógłby zastąpić co najmniej jedną czwartą obecnego importu gazu.