Przebraże - polska republika partyzancka w centrum rzezi wołyńskiej

Nie liczono na szczęście ani na to, że fala przemocy ominie akurat tę okolicę.

W centrum rzezi wołyńskiej powstała polska republika partyzancka, która przez wiele miesięcy skutecznie stawiała opór UPA i ratowała polskich cywilów. O fenomenie Przebraża i jego dowódcy Henryku Cybulskim opowiedział PAP dr hab. Damian Markowski.

Przebraże nie ocalało dzięki przypadkowi. O jego przetrwaniu zdecydowały organizacja, dyscyplina i ludzie gotowi do walki o życie tysięcy cywilów. - To była w samym środku okupowanej Europy "polska republika partyzancka", która nie tylko skutecznie się broniła, ale też potrafiła przejść do ofensywy - powiedział PAP dr hab. Damian Markowski, prof. Instytutu Pileckiego, badacz dziejów Kresów Wschodnich i autor książek poświęconych ludobójstwu na Wołyniu.

W rozmowie z PAP historyk wyjaśnił, dlaczego Przebraże stało się największym i najskuteczniejszym ośrodkiem polskiej samoobrony podczas rzezi wołyńskiej. Jak podkreślił, o sukcesie nie zdecydował przypadek, lecz szybkie rozpoznanie zagrożenia, sprawne dowodzenie oraz solidarność całej lokalnej społeczności.

- Nie liczono na szczęście ani na to, że fala przemocy ominie akurat tę okolicę. Postawiono na organizację i przygotowanie obrony - wskazał Markowski.

W Przebrażu schronienie znalazło od 10 do nawet 25 tys. Polaków uciekających przed mordami dokonywanymi przez OUN i UPA. Aby utrzymać tak ogromną liczbę ludzi, zorganizowano nie tylko oddziały zbrojne, lecz także zaplecze gospodarcze: piekarnie, warsztaty rusznikarskie, kuchnie polowe i system zaopatrzenia.

- To była taka polska republika partyzancka istniejąca w samym środku okupacji niemieckiej, na zapleczu frontu wschodniego i jednocześnie w centrum ludobójstwa dokonywanego na Polakach - podkreślił historyk.

Opowiedział także o Henryku Cybulskim - legendarnym dowódcy samoobrony w Przebrażu. Markowski przypomniał, że był to przedwojenny żołnierz Wojska Polskiego, zesłaniec sowiecki, który po ucieczce z ZSRR wrócił na Wołyń i stanął na czele obrony tysięcy cywilów. Po wejściu Armii Czerwonej musiał z kolei ratować się przed NKWD.

Historyk wyjaśnił również, dlaczego po wojnie przez dziesięciolecia o Przebrażu i jego obrońcach mówiono niewiele. - Cybulski do końca nie był swój dla żadnego środowiska - ocenił, wskazując zarówno na jego skomplikowane wojenne losy, jak i powojenną sytuację polityczną.

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Autoreklama

Autoreklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8
26°C Sobota
wieczór
20°C Niedziela
noc
19°C Niedziela
rano
26°C Niedziela
dzień
wiecej »