Król szosy?

Istnieje pewne niezwykłe zjawisko. Wystarczy zamknąć drzwi samochodu, przekręcić kluczyk i człowiek przechodzi zadziwiającą metamorfozę.

Jeszcze przed chwilą uprzejmy sąsiad, który grzecznie mówił „dzień dobry”, nagle czuje się królem drogi. Kierunkowskaz? Dla słabych. Ograniczenie prędkości? Propozycja, nie obowiązek. A każdy, kto jedzie zgodnie z przepisami, staje się osobistą przeszkodą na drodze do motoryzacyjnej chwały. W wakacje takich „królów szosy” przybywa. Na polskich drogach robi się tłoczno. Jedni pędzą nad morze, inni w góry, jeszcze inni do babci na najlepszy rosół świata. Efekt? Długie korki, nerwy i przekonanie, że wszyscy jadą za wolno – z wyjątkiem nas.

Nieprzypadkowo właśnie w tym czasie obchodzimy Tydzień Świętego Krzysztofa, patrona kierowców i podróżujących. To dobra okazja, by przypomnieć sobie, że samochód nie jest tronem, a kierownica berłem. Święty Krzysztof nie jest patronem brawury, lecz odpowiedzialnej podróży. Trudno sobie wyobrazić, by błogosławił wyprzedzanie „na trzeciego” albo sprawdzanie, czy licznik naprawdę kończy się na dwustu.

Bezpieczeństwo na polskich drogach nie zależy wyłącznie od nowych odcinków ekspresówek, rond czy fotoradarów. Najważniejszy element każdego samochodu siedzi między kierownicą a zagłówkiem. To od niego zależy, czy zapnie pasy, odłoży telefon, zachowa bezpieczny odstęp, zwolni przed przejściem dla pieszych i nie wsiądzie za kierownicę po alkoholu ani wtedy, gdy zmęczenie zamyka oczy skuteczniej niż kołysanka.

Lista zasad wydaje się banalna. Przestrzegaj ograniczeń prędkości. Zapinaj pasy. Korzystaj z fotelików dziecięcych. Nie wyprzedzaj tam, gdzie rozsądek mówi: „nie”. Szanuj pieszych, rowerzystów i motocyklistów. Rób przerwy w podróży. Nigdy nie prowadź po alkoholu ani pod wpływem środków odurzających. Brzmi jak elementarz. A jednak to właśnie od tych prostych zasad zależy, czy wakacyjna podróż zakończy się wspomnieniami z plaży, czy wizytą na oddziale ratunkowym.

Ktoś powie: „Przecież jeżdżę dobrze”. Być może. Problem w tym, że na drodze nie jesteśmy sami. Każda decyzja kierowcy dotyka innych ludzi. Za kierownicą odpowiadamy nie tylko za własny samochód, ale także za życie pasażerów, pieszych, rowerzystów i kierowców jadących z naprzeciwka. To odpowiedzialność nie tylko prawna, ale przede wszystkim moralna. Nie da się jej zrzucić na producenta auta, złą pogodę ani nawigację.

A przecież prawdziwa wielkość kierowcy nie objawia się tym, jak szybko dojedzie do celu. Królem szosy nie jest ten, kto wszystkich wyprzedzi, lecz ten, kto potrafi ustąpić pierwszeństwa, zachować cierpliwość i bezpiecznie dowieźć swoich bliskich do domu.

Na drodze wszyscy chcą być pierwsi. Tymczasem największym zwycięstwem kierowcy nie jest wyprzedzenie innych, lecz bezpieczny powrót do domu.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Autoreklama

Autoreklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5
20°C Wtorek
dzień
21°C Wtorek
wieczór
18°C Środa
noc
17°C Środa
rano
wiecej »