Rozmaici

Ach, te wakacyjne kościoły! Ten sam od zawsze zapach modlitw i kurzu, na nowo przypomniani święci.

Ta pusta przestrzeń wokół, tak by się dało oddychać Bogiem. Stukot zegara gdzieś w tle, rytmicznie wybijający takt kazania. Akwarelowy Pan Jezus z grzywką obrysowaną grubszą kreską, niezdarnymi palcami odsłaniający Serce…

Czasem wydaje się to prawie niewłaściwe – trochę jakbyśmy podglądali cudzą modlitwę, wchodzili z rumorem w prywatną przestrzeń. Jeszcze chwilę temu zajęci wędrówkami czy plażą, teraz nagle uciszeni. Niby goście – ale u siebie, wciągający znajome zapachy, obracający w ustach te same psalmiczne refreny.

Być może zawsze tak jest. Bo przyglądamy się sobie nawzajem – wierzącym – jednocześnie trochę z bliska, a trochę z daleka. O, tyle po mnie widać, że wierzę. To widać, tamtego nie. Co możemy w innych wierzących dostrzec, co rozpoznać? A co pozostaje ukryte, niemal nie do zobaczenia? I jaki to ma wpływ na przekazywanie wiary na przykład, na dawanie świadectwa o wierze?

Od jednych bije jej (wiary) blask, a inni są tu jakoś bardziej do środka wychyleni, Nie wzdychają do Boga publicznie, dużo o tym nie opowiadają. Widać, że wierzą, czy nie? Że ich najgłębszą motywacją, rdzeniem tożsamości jest wiara w Trójjedynego – widać to za każdym razem, czy nie?

Miłość objawia się na różne sposoby – to wiemy. Jeden mówi dobre słowa, drugi dużo przytula, ktoś inny – dba o osobę ukochaną czy nie odstępuje jej na krok. Ale doświadczone (każde?) oko umie postrzec pod tymi różnorakimi przejawami miłość, po prostu. Czy więc po każdym wierzącym tak samo widać, że wierzy, niezależnie jak tę wiarę realizuje? Globalnie pewnie tak, ale czy nie jest prościej, jeśli ktoś jakoś to w wyraźny sposób manifestuje? Czy jak jacyś rodzice np. lubią pielgrzymki i chodzą na nabożeństwa, to ich dzieciom wierzyć jest łatwiej? Jak wierzy piętnaście osób w klasie szkoły średniej, jak mieszka się w „ożywionej” parafii, jak w miejscu pracy wiara jest obecna w rozmowach – czy w takich środowiskach wierzyć jest prościej? Inaczej mówiąc – jeśli ktoś trafił na wierzących introwertyków, to ma pecha…?

Nie pytam o wiarę w świecie wrogim, ale o tę przestrzeń, w której obok nas ktoś wierzy w wyciszony sposób albo w taki zupełnie odmienny od naszego (bo może to my jesteśmy „wyciszeni”, a on „gaduła”). Ci się gorliwie modlą przed swoją Madonną, a w naszych oczach jest Ona za złota – za skromna – zbyt słowiańska – za ciemna… Nie rozumiemy. W jakiś sposób nie rozumiemy wzajemnie tego swojego świata wiary. Ale może nie trzeba tu szukać przeszkód czy piętrowych interpretacji. Może dobrze jest tak jak jest: trochę z bliska, a trochę z daleka, niby gościnnie, a jednak u siebie.

Mamy prawo tutaj, przy sobie nawzajem, być.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Autoreklama

Autoreklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5
25°C Poniedziałek
dzień
27°C Poniedziałek
wieczór
21°C Wtorek
noc
15°C Wtorek
rano
wiecej »