Permanentna personalna rewolucja

Dobrze, gdy z sensem. Gdy dla samych zmian...

Czas wakacji, czas zmian... Także w parafiach. Tu i ówdzie nowy proboszcz, w tych większych, częściej, nowy wikary. A „stary”?

Coraz trudniej mi przyzwyczajać się do zmian. Tych w mojej parafii. Nie, nie o jakieś zmiany natury duszpasterskiej czy technicznej chodzi, ale właśnie te personalne. Proboszcz, ojciec parafii, za mojej pamięci piąty (tego, który był u nas jak byłem małym dzieckiem już nie pamiętam). To zrozumiałe, sporo czasu upłynęło od tego „odkąd pamiętam”.  Ale wikarych? Z przerażeniem odkryłem niedawno patrząc na spis tych, którzy u nas pracowali, że niektórych już nie pamiętam. I nie chodziło o tych z dzieciństwa czy młodości, ale tych, którzy byli u nas stosunkowo niedawno; z którymi musiałem przecież rozmawiać... Prawda: był czas, że przez pracę w innych parafiach, a potem i poza diecezją kontakt z księżmi w parafii miewałem dość luźny. Ale z tymi, którzy byli u nas już w tym wieku...

Starcza demencja? Nie mogę tego wykluczyć ;) Ale też w pewnej mierze te ciągłe zmiany. Najgorsze w nich dla mnie to, że człowiek się już do czegoś przyzwyczaił, znalazł się jakoś w  „pozastandardowej” obecności w parafii, a tu znów trzeba będzie zaczynać od nowa i uczestniczyć w odkrywczym otwieraniu dawno otwartych drzwi. Bo wiadomo, choć wikary to nie proboszcz, nie „nowa miotła” to przecież zawsze przynajmniej „nowa zmiotka”. 

Dotąd... no nie, nie mogę powiedzieć, że nie miałem z tym żadnego problemu. Bywało, że w ferworze nowości ginęło jakieś dobro, które było wcześniej. Teraz, gdy obaj odchodzący wikarzy byli u nas dłużej niż standardowe trzy lata... Nie wiem, czy jeszcze będzie mi się chciało mobilizować. Choć uważam się za „duchowego trockistę”, głoszącego potrzebę ciągłej duchowej rewolucji (polegającej nie na szukaniu nowości, ale ciągłym oczyszczaniu z niechrześcijańskich naleciałości i wracaniu do podstaw), to takie zmiany są już dla mnie po prostu męczące. Co robić, gdy ktoś mi mówi, że teraz będziemy odkrywali nowe, a ja dobrze wiem, co jest za drzwiami, które ów ktoś w odkrywczym zapale ignoranta próbuje otworzyć, bo bywałem za nimi dziesiątki razy....

Przesadziłem, przerysowałem, jasne. Po to, żeby pokazać, że jakiś problem z tym jest. Ale w sumie i tak najbardziej mi żal tych przenoszących się. Zwłaszcza, gdy o zmianę nie prosili. A to i tak nic w porównaniu z tym, co musi się dziać w sercu niejednego proboszcza, z racji wieku przechodzącego na emeryturę. Zerwać mnóstwo więzi, mnóstwo relacji; odejść, na twoje miejsce przychodzi inny, ty nie przeszkadzaj.... Jak w wojsku, prawda? Gdzie mnie rzucą, tam jestem. Racja: w potrydenckich reformach wielką rolę odegrali jezuici. A ich założyciel, wiadomo, był wojskowym.... 

Znam argumenty za takimi zmianami. Że ksiądz musi poznać różne parafie, że to wyjście z rutyny, że szansa dla tych, którzy z poprzednikami się nie dogadywali, że więzi czy relacje mogą stać się już niezdrowie (w sensie sprzyjania jakiejś gnuśności, niekoniecznie zaraz zdrożnym). Ale mimo to... 
Więzi, relacje, są chyba tym jedynym, czego zazdroszczę Bogu. On zawsze ma wszystkich blisko. Nawet, gdy ktoś odwraca się do Niego plecami. Ja, człowiek... Z tyloma drogi mi się w życiu rozeszły. Musiały, nie da się utrzymywać ich przez całe życie zbyt wielu... Ale właśnie dlatego myślę, że to coś, co powinno „być pod ochroną”. Bo to jedna z tych najpiękniejszych i najcenniejszych rzeczy, jakie są człowiekowi na tym świecie dane. No ale cóż...

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Autoreklama

Autoreklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
23°C Poniedziałek
wieczór
20°C Wtorek
noc
17°C Wtorek
rano
28°C Wtorek
dzień
wiecej »