Codzienne paradoksy

Praca dla do pracy niezdolnych, samodzielność dla niesamodzielnych. Ech...

Drepczę po chodniku. Pod górkę. Na szczęście tylko trochę pod górkę… Do przystanku jeszcze kawałek drogi, ale jakoś przebieram nogami. Mijam przeszkloną ścianę siłowni. Dwaj mężczyźni też nogami przebierają. W miejscu, oczywiście.  Pewnie nie szli tu pieszo. Podjechali  samochodami, klnąc na korki, których nie brakuje ostatnio w mieście, a teraz wyrabiają odpowiedni, konieczny dla zdrowotności dystans. Potem poćwiczą jeszcze, uruchamiając grupy mięśni, z których używania na co dzień zwolniły ich pomysłowe urządzenia ułatwiające życie. Może  usiądą na rowerze stacjonarnym, na którym wiatr nie owiewa i nie szumi w uszach, a krajobrazy nie przesuwają się przed oczami. Taka namiastka prawdziwego roweru. Pewnie zostanie kiedyś udoskonalona. Będzie i powiew, i zmieniające się widoki. A może gdzieś już jest coś takiego? Nie jestem na bieżąco ze wszystkimi wynalazkami. 
 
Codzienne zdziwienia. Towarzyszą nam prawie zawsze, kiedy przyglądamy się rzeczywistości. Czasem przypadkowo jak w przypadku mijania siłki. A czasem nieprzypadkowo, bo do pewnych spraw nam bliżej. 

Ot, choćby dla mnie do problemów niepełnosprawnych intelektualnie. Myślimy „niepełnosprawny” – widzimy  burego misia przytulonego do mamy albo chłopaka, którym opiekuje się personel DPS-u i który ze swojego życia pod opieką i we wspólnocie wydaje się zadowolony. Jednak całkiem spora część tych osób chce i może funkcjonować przynajmniej częściowo samodzielnie. Czasem w mieszkaniu chronionym, czasem mieszkając oddzielnie, choć nie bez wsparcia i pomocy osób bliskich, znajomych albo życzliwych sąsiadów. 

Trzeba tylko znaleźć mieszkanie… Sprawa niełatwa. Niby przysługuje lokal socjalny. Czas oczekiwania mniej więcej dziesięć lat. Jeśli odpowiedni wniosek został zapobiegliwie złożony, kiedy człowiek ukończył lat osiemnaście, jakoś da się przeczekać. W przeciwnym wypadku… Kupić mieszkanie? Wyremontować? Może przy pomocy rodziny, jeśli ta dysponuje odpowiednimi funduszami… Najczęściej nie dysponuje. Pozostaje więc biednemu to, co na bieżąco wychodzi najdrożej – wynająć. Sprawa trudna, bo niby kochamy inaczej sprawnych i za pośrednictwem jakiejś fundacji skłonni jesteśmy nawet coś tam im zasponsorować od czasu do czasu, ale w praktyce silnie działa nieufność i bariera lęku przed spodziewanymi kłopotami. Wreszcie znajduje się jakiś życzliwy lub mniej bojaźliwy właściciel mikrokawalerki na wynajem…

Cóż, mikrokawalerka pomyślana jest przez właściciela jako lokal dla człowieka  ciężko pracującego  - wyjść do pracy, wrócić, coś upichcić na kuchence, prysznic, sen, znowu robota. A suma opłat za to mieszkanko? Nie do przeskoczenia dla zwykłego rencisty socjalnego. Chyba że pracującego mimo – o, paradoksie! – orzeczenia stwierdzającego czarno na białym niezdolność do tejże  pracy. Natomiast całkiem, całkiem do przeskoczenia dla rencisty socjalnego posiadającego dodatek uzupełniający dla niezdolnych do samodzielnej egzystencji. Zatem nasz niepełnosprawny – nie dziw się, Szanowny Czytelniku – musi zostać uznany za niezdolnego do samodzielnej egzystencji, aby choć po części samodzielnie egzystować. Chyba, że – jak wyżej - pracuje, będąc do pracy niezdolnym.

Takie to  paradoksy, łamańce, że głowa może rozboleć. Już lepiej zadumać się przy przeszklonej ścianie siłowni. 

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Autoreklama

Autoreklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
23°C Poniedziałek
wieczór
20°C Wtorek
noc
17°C Wtorek
rano
28°C Wtorek
dzień
wiecej »