Polacy oglądali środowe zaćmienie Słońca m.in. z Kasprowego Wierchu, gdzie słońce chowało się pomiędzy masywem Giewontu a Kopą Kondracką. W drugiej części kraju - nad Mierzeją Wiślaną niebo zapewniło dobrą widoczność wszystkich faz wydarzenia.
W środę po raz pierwszy od 1999 r. w kontynentalnej Europie można było zobaczyć całkowite zaćmienie Słońca. Zjawisko było najlepiej widoczne w Islandii i północnej Hiszpanii. Częściowe zaćmienie wystąpiło m.in. w większej części Europy, w tym w Polsce.
Najkorzystniejsze warunki do obserwacji były w zachodniej i północnej części kraju. Maksymalna faza wyniosła 88 proc. w Kotlinie Kłodzkiej. Najmniej efektownie było w Bieszczadach, gdzie przed zachodem obserwatorzy zobaczyli 42 proc. zasłoniętej tarczy słonecznej. W zależności od miejsca zaćmienie rozpoczęło się pomiędzy ok. godz. 19.10 a ok. 19.20.
W Tatrach turyści obserwowali zaćmienie Słońca z Kasprowego Wierchu. Słońce, znajdujące się coraz niżej nad horyzontem, chowało się pomiędzy masywem Giewontu a Kopą Kondracką. Pierwsi obserwatorzy zajmowali miejsca na szczycie już około godz. 18, długo przed rozpoczęciem zjawiska.
Gdy zbliżała się godz. 19, na Kasprowym Wierchu przybywało osób wpatrujących się w Słońce nad zachodnim horyzontem. Niektórzy mieli jedynie okulary słoneczne, inni specjalne okulary do obserwacji zaćmień, byli też śmiałkowie, którzy zastosowali gogle narciarskie. Niektórzy byli wyposażeni w profesjonalny sprzęt optyczny.
W rejonie Zakopanego częściowe zaćmienie rozpoczęło się około godz. 19.20, a jego maksimum przypadło około godz. 20, tuż przed momentem, kiedy Słońce zaszło za horyzontem.
W Poznaniu w czasie największego zakrycia Księżyc miał zasłonić prawie 84 proc. tarczy słonecznej. Zaćmienie rozpoczęło się o godz. 19.15, a maksymalną fazę w stolicy Wielkopolski można było zaobserwować o 20.10 - wskazywali naukowcy z Instytutu Obserwatorium Astronomicznego Wydziału Fizyki i Astronomii UAM.
Obserwacje zjawiska z terenu parku przy Obserwatorium zostały odwołane z powodu niskiej wysokości Słońca nad horyzontem, a co za tym idzie, niemożności dogodnej obserwacji z tego miejsca. Wspólne oglądanie zaćmienia przygotowała natomiast m.in. restauracja w Okrąglaku, czy Przystań Warto, gdzie w cenie wejścia oferowano napój, okulary do oglądania zaćmienia i specjalny filtr na telefon.
W centrum miasta nie było jednak widać specjalnego zainteresowania zaćmieniem, choć na poznańskich osiedlach można było spotkać pojedyncze osoby, siedzące w czarnych okularach lub patrzące na Słońce przez ciemne szkło. "Takie zjawiska może i są ciekawe, ale jaki to ma wpływ na nasze życie? Kiedyś ludzie wierzyli, że to może jakieś znaki, ale teraz? Słońce i tak dziś zajdzie zupełnie, a jutro znowu wstanie, znów trzeba będzie iść do pracy" - powiedział PAP jeden mieszkańców, Krzysztof.
Z kolei na plaży w Krynicy Morskiej (Pomorskie) zaćmienie Słońca obserwowały setki mieszkańców i turystów. Niebo nad Mierzeją Wiślaną zapewniło dobrą widoczność wszystkich faz wydarzenia. Zgromadzeni śledzili przebieg zaćmienia zarówno na stojąco, jak i z koców czy leżaków, dokumentując kolejne etapy nachodzenia tarczy Księżyca na Słońce.
Kolejne całkowite zaćmienie Słońca, widoczne m.in. w południowej części Hiszpanii, a także w Afryce Północnej, Arabii Saudyjskiej i Jemenie, będzie można obserwować 2 sierpnia 2027 r. Wtedy jego najdłuższa część potrwa aż 6 minut i 23 sekundy.
Po zaćmieniu obserwatorów nieba czekają kolejne atrakcje: maksimum meteorów z roju Perseidów, zwanych "spadającymi gwiazdami".
Dla fanów tego widowiska dobra wiadomość jest taka, że Księżyc jest w nowiu i jego blask nie będzie przeszkadzał w wypatrywaniu meteorów.
Perseidy aktywne są od 17 lipca do 24 sierpnia. W momencie maksimum 12 sierpnia osiągają nawet 100 zjawisk na godzinę. Radiant roju przemieszcza się i w okresie maksimum jest w konstelacji Perseusza.
Do oglądania meteorów warto wybrać jak najciemniejsze miejsce, najlepiej z dala od lamp ulicznych. Wtedy zobaczymy więcej meteorów, niż tylko najjaśniejsze.
Przeszkodą w obserwacjach mogą być chmury.
Czym w ogóle są meteory? Wbrew potocznej nazwie "spadających gwiazd", nie są gwiazdami. Widząc meteor, tak naprawdę widzimy zjawisko świetlne wynikające z przelotu skalnej drobiny z kosmosu (meteoroidu) przez ziemską atmosferę. W zdecydowanej większości przypadków kosmiczny kamień ulega zniszczeniu w atmosferze i nie dolatuje do powierzchni Ziemi. Jeśli jednak jest większy i uda mu się przetrwać, uderza w naszą planetę jako meteoryt. Może powstać krater, a w okolicy można czasem odnaleźć odłamki meteorytu.
Meteory pojawiają się na niebie losowo przez cały rok. Są jednak pewne ich zgrupowania, widoczne w określonym czasie roku, zwane rojami meteorów. Meteory z danego roju wydają się wybiegać z jednego obszaru na niebie, zwanego radiantem (gdybyśmy wirtualnie przedłużyli ich trasy po nieboskłonie). Nazwy rojów meteorów wywodzą się od gwiazdozbiorów, na tle których znajdują się ich radianty.
Za krótki, ale też za długi sen wiąże się z szybszym starzeniem organizmu.