Zapiski z urlopu

Dziesięć dni. Z dala od świata. Może nie w sensie fizycznym. Bez radia, telewizji, scrollowania social mediów.

Dużo wypraw w góry, wieczornych posiadów, rozmów, żartów, tego wszystkiego, co nazywamy budowaniem relacji. Od czterdziestu lat zawsze w tym samym miejscu. Zatem musiał być także moment świętowania rocznicy.

Zasadne na mojej drodze pojawiło się przypadkiem. Pytany jak tam trafiłem odpowiadam żartem: dzięki benzynie, nabytej w jednej z okolicznych stacji bez kartek. Co w roku 1986 graniczyło z cudem. Potem była krótka wymiana zdań. Obejrzeliśmy dom, podjęliśmy decyzję. I tak historia trwa do dnia dzisiejszego. Opowieściami o dzieciach, młodzieży, rodzinach przeżywających tam rekolekcje i odpoczywających można wypełnić książkę. Być może jej zapowiedzią jest jeden z rozdziałów wydanej przed kilku laty monografii wsi, zatytułowany Dzieci Zasadnego.

Przed wyjazdem zastanawiałem się jak kreowany w mediach społecznościowych obraz turysty ma się do rzeczywistości. Rozczaruję czytelnika. Szlaki nie są wypełnione zapatrzonymi w ekran smartfonu influencerami, a wędrujący mają na nogach porządne obuwie i zasadniczo są dość dobrze przygotowani do wypraw w góry. Owszem, ktoś od czasu do czasu zrobi zdjęcie, ale natychmiast chowa aparat, próbując zapatrzyć się, zachwycić i urzekającą panoramę utrwalić w głowie i w sercu. Co ciekawe, przeważają rodziny z dziećmi. Spotkać można wielu seniorów. Nasza ekipa też jest wielopokoleniowa. Przedział wiekowy od trzech do sześćdziesięciu siedmiu lat.

Początki naszej bytności w Zasadnem to rekolekcje oazowe. Kiedyś na terenie gminy Kamienica bywało kilka grup równocześnie. W Zbludzy, Zalesiu, Szczawie, na Kleninie i w Dolnej Kamienicy. Oazowiczów można było spotkać wszędzie. Dziś jest ich niewielu. Dlaczego?

Nie wszystko można wytłumaczyć kryzysem i zmianą pokoleniową. A jeśli już używamy słowa kryzys, trzeba odnieść go do duszpasterstwa, cechującego się bardziej – używając określenia Leona XIV – sakramentalizacją niż ewangelizacją i formowaniem dojrzałej wiary. Co ciekawe, tej słabości duszpasterstwa świadomi są także młodzi. Być może nie wszyscy. Być może moi rozmówcy wychowali się w rodzinach, gdzie wiara jest pielęgnowana, a zaangażowanie w życie Kościoła jest czymś naturalnym, ale – wydaje mi się – ich krytycznego głosu nie można lekceważyć. Moja parafia – żalił się jeden z nich – poza oczekiwaniem, że wyuczę się na pamięć kilkuset odpowiedzi na pytania przed bierzmowaniem, nie ma dla mnie żadnej propozycji. I – kontynuował – zazdroszczę moim rodzicom, którzy w latach młodości szansę rozwijania swojej wiary poza lekcją religii mieli.

Trudno nie wspomnieć także o nadopiekuńczych przepisach, krepujących z roku na rok coraz bardziej organizatorów wakacyjnych (i nie tylko) wyjazdów dzieci i młodzieży. Na początku lipca dowiedziałem się, że na obozie harcerskim jajecznicę można smażyć tylko wtedy gdy kuchnia wyposażona jest w specjalne lampy lub atestowane szczoteczki do czyszczenia skorupek, by nie doszło do zatrucia salmonellą. Lamp nie ma, bo brak na obozie prądu, a czyszczenie kilkuset jajek raczej nie wchodzi w grę. To jeden z przykładów. Być może ktoś ułoży listę, a nawet stworzy księgę absurdów, z jakimi dziś trzeba się mierzyć.

Na szczęście podczas wyjazdów w gronie rodziny i przyjaciół o absurdach można zapomnieć. Jajecznica z jajek od domowych kur smakuje wyśmienicie, planów wycieczek nie trzeba pisać i oddawać do zatwierdzenia, a trzyletni Antek wraz z rodzicami zdobywa Mogielicę. Karmiąc się po drodze zerwanymi z krzaka malinami.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| GÓRY, OAZA, URLOP, WAKACJE

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Autoreklama

Autoreklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
20°C Niedziela
noc
16°C Niedziela
rano
19°C Niedziela
dzień
20°C Niedziela
wieczór
wiecej »