Są słowa, które mimo upływu wieków nie tracą znaczenia. Przeciwnie – im bardziej zmienia się świat, tym mocniej brzmią.
Do takich należy zdanie związane ze Świętym Stanisławem Kostką: Ad maiora natus sum – urodziłem się do wyższych rzeczy. Trudno o lepsze motto Roku Świętego Stanisława Kostki w diecezji płockiej, obchodzonego w trzechsetną rocznicę jego kanonizacji. Inauguracja odbyła się 16 sierpnia 2026 roku w Rostkowie – rodzinnej ziemi młodego świętego, który przeżył zaledwie osiemnaście lat, a pozostawił ślad większy niż niejeden człowiek żyjący znacznie dłużej.
Trzysta lat temu Kościół potwierdził to, co wierni rozpoznawali wcześniej: w tym młodym jezuicie dokonało się coś niezwykłego. Święty Stanisław nie został świętym pomimo młodości. Jego młodość stała się przestrzenią świętości. I może właśnie tego najbardziej brakuje nam dzisiaj. Nie czasu, lecz przekonania, że życie powinno być czymś więcej niż przemieszczaniem się między obowiązkami, zakupami, wiadomościami i powiadomieniami. Święty Stanisław miał osiemnaście lat. My mamy czasem osiemnaście aplikacji otwartych jednocześnie i nadal nie wiemy, co właściwie chcemy zrobić ze swoim życiem. On wiedział, czego szukał. Rzeczy wyższych.
W Rostkowie Nuncjusz Apostolski w Polsce abp Antonio Guido Filipazzi przypomniał, że młodzi ludzie nie potrzebują małych ideałów. Czasem chcemy ich chronić przed rozczarowaniem i nie wymagamy zbyt wiele. Tymczasem człowiek potrzebuje także kogoś, kto powie: stać cię na więcej.
Młodzi potrafią się poświęcić. Miesiącami trenują, przygotowują się do egzaminów, pracują na sukces. Potrafią przejechać pół Europy na koncert i godzinami stać w kolejce. Dlaczego więc zakładamy, że nie potrafią poświęcić się dla czegoś naprawdę wielkiego? Może problem nie leży w młodych, lecz w tym, że proponujemy im zbyt mało.
Święty Stanisław uwierzył, że Chrystus może być najważniejszy. Nie potraktował wiary jako dodatku do życia, lecz jako jego centrum. Nie wybrał drogi najłatwiejszej, ale tę, którą rozpoznał jako swoją. Dlatego jego historia pozostaje aktualna.
Łatwo podziwiać świętych, dopóki pozostają na obrazku. Znacznie trudniej, kiedy zaczynają zadawać pytania. Święty Stanisław pyta więc także nas: do czego właściwie się urodziłeś? Do wygodnego życia? Do sukcesu? Do gromadzenia rzeczy? Czy może do czegoś większego?
To pytanie mocno brzmi w świecie, który dokładnie mówi nam, co kupić, obejrzeć i osiągnąć, ale znacznie gorzej odpowiada na pytanie, po co mamy żyć. Mamy niemal nieograniczony dostęp do informacji, a jednak coraz trudniej odpowiedzieć: kim jestem, po co żyję, komu ufam, czego naprawdę pragnę?
Święci mają tę przewagę nad influencerami, że nie muszą codziennie publikować nowych treści. Ich życie samo jest treścią. Święty Stanisław pozostawił ich niewiele, bo osiemnaście lat życia nie daje wielkiej przestrzeni na autobiografię. A jednak po trzystu latach od kanonizacji nadal o nim mówimy. Nie dlatego, że osiągnął sukces według współczesnych standardów, lecz dlatego, że wybrał inne standardy.
Abp Filipazzi przypomniał również, że Kościół nie może towarzyszyć młodym tylko po to, by pozostali tacy, jacy są. Miłość nie polega na ciągłym potwierdzaniu, że wszystko jest w porządku. Czasem mówi: stać cię na więcej. Rodzic powinien powiedzieć to dziecku. Nauczyciel – uczniowi. Ksiądz – młodemu człowiekowi. Przyjaciel – przyjacielowi. A może każdy z nas powinien czasem powiedzieć to samemu sobie.
Bo dorosłość ma tę niebezpieczną właściwość, że człowiek zaczyna usprawiedliwiać własną przeciętność. Kiedyś marzył o wielkich rzeczach, a później nauczył się mówić: „takie jest życie”. Nie zawsze. Czasem po prostu przestaliśmy od siebie wymagać.
Dlatego Rok Świętego Stanisława Kostki może być czymś więcej niż rocznicą. Może stać się pretekstem do sprawdzenia własnego kompasu. Nie tylko młodzi powinni przyjechać do Rostkowa. Dorosłym też przydałoby się stanąć w miejscu, z którego osiemnastolatek ruszył w stronę rzeczy większych, i zapytać: co się stało z moimi „rzeczami wyższymi”?
Czy jeszcze ich szukam? Czy jeszcze wierzę, że życie może być święte? Czy jeszcze oczekuję od Boga czegoś więcej niż tego, żeby pomógł mi bezpiecznie przejść przez kolejny tydzień?
Świętość nie oznacza życia bez problemów. Święty Stanisław miał przeszkody i ludzi, którzy nie rozumieli jego wyborów. Świętość jest raczej decyzją, że trudności nie będą miały ostatniego słowa.
Może dlatego tak dobrze pasuje do niego słowo „odwaga”. Nie chodzi o odwagę efektowną, lecz o cichą odwagę człowieka, który wie, czego chce, i nie rezygnuje tylko dlatego, że droga okazuje się trudniejsza.
Święty Stanisław miał osiemnaście lat i tę odwagę posiadał. My mamy zwykle więcej lat i doświadczenia. A mimo to czasem potrzeba nam młodego Świętego, żeby przypomniał rzeczy podstawowe: że nie wszystko, co popularne, jest wartościowe; że nie wszystko, co trudne, jest bez sensu; i że człowiek jest zdolny do rzeczy większych, niż sam czasem o sobie sądzi.
Trzysta lat po kanonizacji jego przesłanie z Rostkowa pozostaje aktualne: Ad maiora natus sum. Urodziłem się do wyższych rzeczy. Może warto powtórzyć to zdanie nie tylko młodym, ale także sobie. Bo nie chodzi o to, jak wiele udało nam się zdobyć, lecz czy znaleźliśmy coś, dla czego warto było żyć. Święty Stanisław Kostka znalazł. I dlatego po trzystu latach wciąż mamy o czym z nim rozmawiać.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Za krótki, ale też za długi sen wiąże się z szybszym starzeniem organizmu.