Do co najmniej 675 wzrosła liczba ofiar katastrofalnych powodzi, które od środy pustoszą dystrykty Rasuwa i Nuwakot w północnym Nepalu - poinformowała w sobotę miejscowa agencja zarządzania kryzysowego (NDRRMA). Po chińskiej stronie granicy jak dotąd potwierdzono śmierć siedmiu osób.
Liczbę zaginionych szacuje się na blisko 3 tys., w tym niemal 2,5 tys. w Nepalu. Wśród zaginionych jest ponad 500 cudzoziemców, w tym m.in. 178 obywateli Indii, 65 Amerykanów i 53 Ukraińców.
Według dziennika „Kathmandu Post” nepalski rząd, który początkowo odrzucał wsparcie oferowane przez zagraniczne zespoły ratownicze, zmienił zdanie w tej sprawie. Stało się tak - jak napisała gazeta - pod wpływem „intensywnej presji dyplomatycznej” państw, których obywatele są wśród zaginionych.
Dziennik podkreślił, że zgoda ma dotyczyć wyspecjalizowanych zespołów z Indii, Chin, Australii i Korei Południowej; mają one pomóc w akcjach ratowniczych w zalanych tunelach oraz przy identyfikacji ciał za pomocą badań DNA. Wcześniej w sobotę nepalska policja poinformowała o odnalezieniu 616 ciał w regionach dotkniętych katastrofą.
W zależności od miejsc, w których są prowadzone, działania poszukiwawczo-ratownicze utrudniają złe warunki atmosferyczne, przede wszystkim opady deszczu, które według prognoz mają osłabnąć po niedzieli.
W środę rano w graniczącym z Chinami dystrykcie Rasuwa, w wyniku zerwania się fragmentu lodowca na jednej z himalajskich rzek, zeszła wielka lawina błotna. Amerykańska służba geologiczna USGS podała, że osuwisko wywołało wstrząs sejsmiczny o magnitudzie 5,2 oraz doprowadziło do gwałtownych powodzi błyskawicznych, które spłynęły dolinami zarówno po nepalskiej, jak i chińskiej stronie granicy. Doszczętnemu zniszczeniu uległo wiele wsi i osad, a także drogi i przeprawy mostowe, co także znacząco utrudnia skuteczność działań ratowniczych.