Mylisz się?

Najbardziej niebezpiecznym zdaniem współczesności nie jest wcale: „Nienawidzę cię”. Jest nim: „Mylisz się”.

Spróbuj powiedzieć to komuś wprost. Bez agresji, bez podnoszenia głosu. Po prostu: „Mylisz się”. I patrz, co się stanie. Najpierw niedowierzanie, potem oburzenie, wreszcie kontratak. Bo dzisiaj można mieć własną opinię, własną prawdę, własną narrację i własną wersję rzeczywistości. Można być sobą, żyć po swojemu i nikomu niczego nie tłumaczyć. Ale powiedzieć komuś, że się myli? To już poważna sprawa. A przecież czasem ktoś się myli. Czasem bardzo. I czasem tym kimś jestem ja.

Mamy dziwny stosunek do prawdy. Lubimy ją, pod warunkiem, że jest po naszej stronie. Gorzej, kiedy nagle okazuje się, że prawda zagląda również do naszego ogródka. Wtedy pojawia się: „To zależy”. „Każdy ma swoją perspektywę”. „Nie ma jednej prawdy”. Bardzo wygodne odkrycia, zwłaszcza gdy fakty przestają nam sprzyjać. Internet dodatkowo nauczył nas błyskawicznego oceniania. W kilka sekund można wydać wyrok, postawić diagnozę, przypisać motywy i moralnie skreślić człowieka, którego nigdy się nie spotkało. Kilka zdań, odpowiedni emotikon i już wiadomo: hipokryta, zdrajca, ignorant, fanatyk. Nie trzeba pytać ani słuchać. Technologia pozwoliła nam być ekspertami od cudzych sumień bez wychodzenia z domu.

Prawdziwa rozmowa jest znacznie trudniejsza. Wymaga obecności, cierpliwości i słuchania. Czasem trzeba powiedzieć drugiemu coś trudnego, ale tak, by nie odebrać mu godności. Jeszcze trudniejsze jest przyjęcie, że po drugiej stronie może być kawałek prawdy.

Można powiedzieć prawdę tylko po to, żeby zabolała. Można użyć troski jako eleganckiego opakowania dla własnej pychy. „Chcę ci pomóc” bywa przecież szlachetnym określeniem dla: „Chcę, żebyś zrobił tak, jak uważam”. Własna nieomylność jest niezwykle wygodna: nie wymaga ani korekty, ani przeprosin. Dlatego zanim zaczniemy kogoś poprawiać, warto zapytać: co właściwie chcemy osiągnąć? Czy chodzi nam o człowieka, czy o własne poczucie wyższości? Czy chcemy coś naprawić, czy tylko postawić na swoim? Można przecież wygrać rozmowę i stracić człowieka. Można tak długo tłumaczyć komuś, jaki jest nierozsądny, że w końcu przestanie z nami rozmawiać. Wtedy zostanie satysfakcja zwycięzcy i dużo wolnego miejsca po drugiej stronie stołu.

Jest też kłopot z milczeniem. Bo milczeć można z mądrości, ale można też z wygody. „To nie moja sprawa”. „Każdy ma swoje życie”. „Nie będę się wtrącał”. Czasem jednak taki święty spokój jest tylko elegancką nazwą dla obojętności. Są sytuacje, w których trzeba powiedzieć: „Zatrzymaj się”. „To nie jest w porządku”. „Robisz komuś krzywdę”. Tyle że również mówienie może być formą ucieczki – przed pokorą, słuchaniem i odpowiedzialnością za własne słowa. Upomnienie przestaje pomagać, kiedy staje się pokazem wyższości, a człowiek – przypadkiem do poprawienia. Nikt z nas nie został przecież mianowany kierownikiem cudzej duszy.

Najtrudniejsze jest więc rozpoznanie, kiedy milczeć, a kiedy mówić. Milczenie może być tchórzostwem, ale może też być miłością. Upomnienie może być odwagą, ale może też być zwykłą pychą w eleganckim opakowaniu. Jedno i drugie wymaga odpowiedzi na to samo pytanie: czy naprawdę chodzi mi o drugiego człowieka? Jeśli milczę tylko po to, żeby mieć spokój, uciekam od odpowiedzialności. Jeśli mówię tylko po to, żeby poczuć swoją wyższość, również uciekam.

Jest jeszcze jeden kłopot z szybkimi ocenami: człowiek może się zmienić. Ten, którego dzisiaj oceniamy, nie musi być taki sam za rok. Może zrozumieć, przeprosić, nawrócić się. Tymczasem lubimy ludzi mieć raz na zawsze sklasyfikowanych: dobry, zły, swój, obcy. Kategoria zamknięta, sprawa załatwiona. Tylko człowiek, jak na złość, zachowuje się dynamicznie. A przecież to bardzo niedogodne, kiedy ktoś nie chce przez całe życie pozostać taki, jakim go sobie zapisaliśmy w pamięci.

Może więc najważniejsze jest zdanie: „Mogę się mylić”. Nie oznacza ono rezygnacji z prawdy. Oznacza pokorę – świadomość, że prawda jest większa od mojego ego i że nie mam na nią wyłączności. Zanim więc ruszymy poprawiać świat, rodzinę, Kościół, politykę albo internet, może warto zatrzymać się przed lustrem. Jest pewne ryzyko: możemy zobaczyć tam jedyną osobę, której przez cały dzień nie zdążyliśmy jeszcze skorygować. Bo jeśli bardziej zależy mi na udowodnieniu komuś błędu niż na człowieku, którego mam przed sobą, to być może właśnie przegrałem coś ważniejszego. Najłatwiej poprawić człowieka. Znacznie trudniej wiedzieć, kiedy go upomnieć – i kiedy po prostu zostać obok.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Autoreklama

Autoreklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7
11°C Czwartek
noc
8°C Czwartek
rano
14°C Czwartek
dzień
15°C Czwartek
wieczór
wiecej »