Liczyliśmy na taki fajny film, lecz od pierwszych do ostatnich minut czekanie bezskuteczne, a nuż akcja nabierze tempa, coś się rozwinie.
Mieliśmy chęć na porządną książkę, a tu nic, zero mocnych wrażeń. Ten serial w sumie także rozczarował. I tamte rekolekcje – niedorobione jakieś, bez porywów, bez głębszych oddechów, choć kilku… Właściwie nie trzeba się nawet mianować koneserem duchowych przeżyć, by zauważyć, że nie wszystko i nie za każdym razem. Nie jest to nawet kwestia oszukania nas przez wabiące reklamy czy zręczne zapowiedzi. Czasem przaśne znużenie po prostu, nie ten czas, nie ta forma. I to „coś” w nas, co przeszkadza dać się pochłonąć, uwiera, nie sprzyja skupieniu.
Bo moglibyśmy przecież przeżyć całkiem miłe chwile, dać się oczarować, zainspirować się. A tu nic, posucha, wrażenie bycia w niewłaściwym miejscu. Kolejna budująca książka przeczytana do połowy, niedokończony sezon, spotkanie odhaczone w kalendarzu (może kiedyś?), niewysłany list.
Czemu tak jest właściwie? Ale nie, nie idźmy w psychologiczne teorie, nawet te najprawdziwsze. Ani w tezy uzasadniające naszą pozycję świadomego odbiorcy (wiemy co wiemy, świadomości nam nie brakuje zapewne, w ogóle brawo ja).
Wszelkie początki roku, nowa szkoła, podwyżka, niezagracona jeszcze przestrzeń, świeżo po remoncie. Rzecz w tym, że gdyby się dobrze przyjrzeć, liche to w sumie, krótkodystansowe. Ludzkie? Tylko na tyle nas stać? Na ten nikły zapał, zaangażowanie tuż pod powierzchnią, kilka uwag trafnych? Dawanie dobrego przykładu – przez chwilę, przez ledwie chwilę (ach! jak dobrze, że akurat wówczas spojrzano w naszą stronę!).
Wielkie oczekiwania. Nasze drugie imię. To jakby chcieć się zmieścić w gazetowym horoskopie. Niby wszystko pasuje – a jednak.
Nie czytamy, oczywiście, że ich nie czytamy. Gdzieżby, my?! Ale wiadomo o co chodzi, co to za porównanie: bolesne odkrycie, że odkryć to czasem nie ma. Po prostu nie ma. Ta sama robota tylko, zmęczenie rano, przegapiony zachód słońca (to znaczy widzieliśmy, ale nic nadzwyczajnego, no, ładne kolory).
Liczyliśmy na taki fajny film. Na życie fajne, ekscytujące (choć czasem), bez falstartów i dłużyzn. Śmiać się chce, jak bardzo czasem chcemy się wpasować w schemat. Że akurat nam przytrafi się złota myśl na nagrobku, trafna, idąca w pięty przeciwnikom.
*
„Rozczarować – kogoś czymś: Zawartość kasy rozczarowała złodziei”. „Rozczarowanie –Gorzkie rozczarowanie. Przeżyć wiele rozczarowań”. „Rozczarowywać”. Wypisane ze słownika. Poprawnej polszczyzny.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |