Spóźniony, ale szczery felieton powakacyjny?
Nie do końca. Z urlopu wróciłem dopiero dziś. Rzutem na taśmę udało się zahaczyć jeszcze o ostatki wakacji, a potem było już tylko wrześniowo-urlopowo. Można i tak. Może nawet tak jest lepiej, bo turystów już jak na lekarstwo, za to dzieci i młodzież nadają miastom ton. Do szkoły, ze szkoły, na basen, do parku na WF.
Oni biegają, my, z Żoną, niespiesznie sobie spacerujemy. Nawet tam, gdzie zabytków, pomników pod dostatkiem, uciekamy na chwilę do przyrody. Spotkania z przyrodą zobowiązują. Zaskakują.
Jest teraz moda na tzw. kąpiele leśne. Nigdy tego nie praktykowałem. W hipsterskich warsztatach nie brałem udziału, ale wystarczyło wejść na chwilę do parku, czy lasu, by poczuć, że coś jest na rzeczy. Przyjemny chłód, jeszcze przyjemniejszy zapach – „duchowość natury”? „Naturalne sacrum”?
Na to bardziej tradycyjne też było miejsce. Do niejednego kościoła się weszło. Niejedną świeczkę za zmarłych z rodziny zapaliło. Z roku na rok ich przybywa. Zdjęcia z wycieczek wysyłamy komórką do coraz mniejszej ilości osób, bo coraz więcej ich już na tamtym świecie. Zaczynają robić nam się istne wakacje z duchami. Z przodkami, wspomnieniami…
A i NFZ nie odpuszcza. Serie SMS-ów najpierw potwierdzających, a chwilę później anulujących wizyty też były. W „Tygodniku Powszechnym” czytam, że wszystkiemu winny algorytm obliczający „spodziewany czas oczekiwania na wizytę (…) prognoza będzie jeszcze przez kolejne miesiące wskazywać znacznie krótszy, a tym samym fikcyjny czas oczekiwania” – pisze Szymon Dąbrowski w artykule „Kolejka widmo”.
Absurd? Co nam po jakichś fikcyjnych terminach? I czemu jeszcze muszą psuć nam urlop?
Jeśli to jest to, zapowiadane przez rządzących „przyspieszenie centralnej e-rejestracji”, to pozdravljaju. Tak to vám gratuluju.
A teraz już do pracy.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |