Wytężaliśmy słuch, śledząc uważnie słowo po słowie. Odnotowując z satysfakcją te, które jak nie ze słuchu, to udało się nam wyłapać z kontekstu. W skupieniu, cichutko, starając się nie zakłócić ciszy żadnym szelestem.
Na niedzielnej mszy w tamtym kościele zabrakło prądu. Ale nie zabrakło światła – tak chciałoby się spuentować tę sytuację. Ono było w nas: w mocniejszym niż zwykle głosie księdza, w naszym skupieniu, by nic nie uronić, w śpiewie organisty (bez stafażu organów brzmiał tak zaskakująco, jakbyśmy go słyszeli pierwszy raz), także w tych zatroskanych szeptach przed (dlaczego, co się stało?). Ot, zwykła rzecz – rachunki popłacone, więc może jakaś awaria, proboszcz się dowie. W każdym razie nic nadzwyczajnego.
Czasami coś wytrąca nas z rytmu, a nawet z równowagi. I nie jest źle. To może być brak prądu albo stuknięte auto, które mijamy na autostradzie, kilka przeczytanych zdań albo czyjś głos w telefonie, po miesiącach milczenia. Uświadamiamy sobie dzięki temu nagle, że kogoś kochamy mimo niepozałatwianych spraw. Że ta praca nie jest taka zła, a i ludzie wcale nie najgorsi. Albo że coś nie może tak dłużej trwać, że trzeba się w końcu za to zabrać.
Jakbyśmy odzyskiwali świeżość, zyskiwali drugi oddech. Tak, wiem, kiedy przesuną nam jakiś ważny termin, kiedy zepsuje się bojler, kiedy rozchoruje się dziecko wtedy, gdy i tak mamy wiele na głowie (wszyscy znamy te sytuacje, kiedy nic tylko westchnąć: „jeszcze i to”) – wtedy daleko nam do puent i wysublimowanych komentarzy. Większy ciężar nie oznacza z automatu większych odkryć. Tyle że niekiedy przecież tuż przed wyjściem malujemy szybko kropkę na Dzień Kropki, obiad przyrządzamy z niczego, jedziemy pociagiem po latach.
Zapomnienie o czymś, awaria, wieść o cudzym nieszczęściu… To się zdarza. To się zdarzy. To dzieje się tutaj, teraz, jak nie nam, to komuś innemu.
Tak więc podnieść lekko głos trzeba, nie szeleścić, włączyć się w śpiew.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |