Papieskie pielgrzymki

W poszukiwaniu poczucia sacrum samo sacrum można zgubić.

Nie, nie te papieża Leona. Te, do których wracamy wspomnieniami: papieża Jana Pawła II, dziś świętego, do Polski. Ilu ludzi, uczestników tamtych wydarzeń, tyle zapewne wspomnień…

Trauma. Modne ostatnio słowo. Dawniej ludzie po śmierci bliskich przeżywali żałobę, którą postronni obserwatorzy mierzyli ilością łez wylanych na pogrzebie i wytrwałością w noszeniu czarnej odzieży. Dziś odejście bliskich powoduje traumę, której głębokość ocenia się ilością zażytych tabletek na uspokojenie i okresem pozostawania pod opieką psychologa. Trauma – słowo wygodne, bo ze zranieniem nie da się polemizować. Ono jest i już. Bardzo osobiste, więc zawsze, opisując jego przyczyny, można zastrzec: „Oczywiście, że nie jestem obiektywny.”

Jak Jan Maciejewski, który nie tak dawno w „Gościu Niedzielnym,” w pięknym skądinąd tekście o głębokim Kościele napisał: „Jako dziecko kilka razy uczestniczyłem w papieskich Mszach, do dziś do końca nie wyleczyłem tamtej traumy. Atmosfery pikniku zmieszanego z samozachwytem. Koncertu rockowego (…) z tonącym w tej atmosferze, gasnącym z każdą chwilą poczuciem sacrum.”

Również uczestniczyłam kilkukrotnie w papieskich Mszach. Pierwszy raz – marsz z oazą z Krościenka na lotnisko w Nowym Targu podczas pierwszego pobytu Jana Pawła II w Polsce. Drugi raz – z młodzieżą (jako taka już nieco starsza młodzież) w Częstochowie. Wtedy to  koleżanka namówiła mnie na jazdę do Częstochowy rowerem. I tak mi już zostało. Trzeci raz - podkieleckie lotnisko w Masłowie. Podczas siódmej papieskiej pielgrzymki leżałam w łóżku patrząc na transmisję spod Giewontu i pochlipując, że z powodu choroby nie dane było mi tam być. A potem Gliwice, kiedy papież nie przyjechał… 

Czy uczestnicząc w papieskich pielgrzymkach wpadaliśmy w samozachwyt? Raczej czuliśmy się po prostu dowartościowani po latach wmawiania nam jako wierzącym, że religia odejdzie niebawem do przeszłości, a zatriumfuje naukowy, materialistyczny światopogląd. Policzyliśmy się i wyszło, że całkiem nas sporo. Potrzebowaliśmy Papieża i stąd wołanie „Zostań z nami.” Jeśli zaś było coś z samozachwytu, nasz Papież studził go skutecznie. Gorące głowy nas oazowiczów w Nowym Targu, przekonanych, że jesteśmy awangardą, zaczątkiem wiosny w Kościele ostudził (zanim zrobił to deszcz,) zwracając się do nas na kolejnym miejscu, najpierw witając rodziny i  braci Słowaków. Na początku okresu przemian w Polsce przypomniał z całą stanowczością o wciąż obowiązujących dziesięciu przykazaniach. A tłumy stały i słuchały. Jak to było w piosence Rosiewicza „Zostań z nami”? „Chcemy słuchać słowa prawdy.”  

Atmosfera pikniku. Trochę i owszem. Jak na corocznych spotkaniach Rodziny Radia Maryja na Jasnej Górze. Tylko, że kapryśna aura rozwaliła już niejeden piknik, zaś na papieskich spotkaniach tłumy stały wytrwale nawet w najgorszej ulewie. Koncert rockowy? Po takich plenerowych imprezach sprzątający mają najczęściej ręce urobione po łokcie, a i pilnujący porządku nie narzekają na brak „atrakcji.” Jakże inaczej było podczas papieskich pielgrzymek!

Czy nigdy nie czułam się wtedy niesiona przez tłum i jego emocje? W drodze na lotnisko w Gliwicach czułam, że niesie mnie  fala. I wtedy przyszła też myśl: a co by było gdyby zjawił się jakiś szczurołap z baśni braci Grimm, zagrał na flecie i popchnął tę masę w przeciwnym kierunku? Czy miałabym dość siły, żeby iść pod prąd? Pytanie aktualne także dziś.

A poczucie sacrum, które zdaniem Jana Maciejewskiego na papieskich spotkaniach gasło z każdą chwilą? Cóż… Znam osobę, która nie chodzi do kościoła. Tak się jej w życiu ułożyło. Kiedyś, dawno temu, wracając ze szkoły, klękała w półmroku zabytkowego kościoła wznoszącego się nad miastem i do dziś wspomina tamte przeżycia jako niezwykłe, mistyczne. Teraz mieszka w innym mieście. W pobliżu kościoła parafialnego przerobionego na cele sakralne w latach dwudziestych ubiegłego wieku z sali widowiskowo - treningowej. To już dla niej nie to mimo figur i witraży. Tam była zupełnie inna atmosfera, coś niezwykłego  – wzdycha do wspomnień z dzieciństwa. Drobny przykład, ale wskazujący na fakt, że w poszukiwaniu poczucia sacrum samo sacrum można zgubić.  

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Autoreklama

Autoreklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7
15°C Niedziela
dzień
16°C Niedziela
wieczór
12°C Poniedziałek
noc
9°C Poniedziałek
rano
wiecej »